Wydział pracy szczecińskiego sądu okręgowego wysłał od początku stycznia 800 wezwań, a potwierdzeń odbioru wróciło tylko 40, czyli pięć proc. - Na razie wygląda to bardzo źle - komentują pracownicy sądów
Wśród niedostarczonej korespondencji jest list z sądu pracy do mieszkanki gminy Nowe Warpno. Kobieta niepokoiła się, że jej sprawa gdzieś utknęła, więc postanowiła zadzwonić do sądowego sekretariatu. Okazało się, że 15 stycznia wysłano do niej wezwanie. Minęły prawie dwa tygodnie, a listu nie ma. I nikt nie jest w stanie ustalić, gdzie jest.
W poszukiwaniu przesyłki
- Zadzwoniłam do centrali Polskiej Grupy Pocztowej (ta firma od stycznia zajmuje się przesyłkami sądowymi, bo wygrała przetarg) - opowiada. - Podali mi numer komórki do ich koordynatora w Policach. Koordynator powiedział, że nic nie ustali bez numeru przesyłki. Więc znów zadzwoniłam do sądu, by uzyskać numer listu. Tam usłyszałam, że mogą mi go podać, dopiero gdy przyjdzie tzw. zwrotka.
Podkreśla, że od dwóch tygodni cały dzień siedzi w domu z powodu choroby, więc kuriera z listem poleconym nie mogła przegapić. Pyta też: jeśli pracownik PGP zostawił awizo, to gdzie?
Wiadomo, że niedobraną przesyłkę można odebrać w "punktach awizacji", które w Nowym Warpnie znajdują się m.in. w sklepie spożywczym. W Policach jest pięć punktów awizacji. W Szczecinie - 82. Ich wykaz można znaleźć na stronie PGP.
- Nikt mi o tym nie powiedział. Mimo że nie dostałam awizo, pojechałabym szukać. Byłam w sądzie, napisałam prośbę, by następną korespondencję przesyłać do mnie normalną pocztą lub mailem. Pani sekretarka powiedziała jednak, że to niemożliwe. Bo sądy obsługuje teraz PGP - nasza czytelniczka kończy swoją opowieść.
Na 800 wezwań do adresata dotarło 40
O tym, że na razie idzie to kiepsko, mówi (usunięte przez administratora), rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.
- Wraca niewspółmiernie mało potwierdzeń odbioru wezwań - stwierdza dyplomatycznie.
Co to znaczy "niewspółmiernie mało"?
- Wydział cywilny wysłał 2,9 tys., wróciło [z potwierdzeniem - red.] około 30 proc. Wydział pracy wysłał 800, tylko 40 z nich wróciło. To tylko 5 proc.
Tomala opowiada, że w "jego" wydziale list priorytetowy wysłany do odbiorcy w Szczecinie szedł sześć dni. A powinien dwa.
- W piątek w Gryfinie dwie sprawy "spadły z wokandy", bo nie dotarły nakazy doprowadzenia zatrzymanego - podaje kolejne przykłady.
Przesyłki pogniecione, rozerwane
Rzecznik mówi też o przypadkach "pogniecionych przesyłek, rozerwanych paczek". Informuje, że wszystkie jednostki podległe SO w Szczecinie przygotowują raporty dotyczące przesyłek. Przekażą je do sądu apelacyjnego. A ten dalej - do Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Monitorujemy sytuację. Jest też zapowiedziana kontrola Urzędu Komunikacji Elektronicznej - informuje Patrycja Loose, rzeczniczka resortu sprawiedliwości. - Na ocenę nowego operatora jest jeszcze za wcześnie.
Skontaktowaliśmy się z centralą PGP, by wyjaśnić sprawę listu do Nowego Warpna. Ustalić, ile przesyłek dostarcza dziennie nowy operator? Czekamy na odpowiedź.
W poniedziałek o godz. 17.31, prawdopodobnie po naszej interwencji, kurier PGP zapukał do drzwi adresatki pechowego listu. Koperta wyglądała na otwieraną. Była zaklejona taśmą.
Polska Grupa Pocztowa odpowiada
- Zgłoszenia klientów są dla nas źródłem cennej wiedzy i bynajmniej nie bagatelizujemy ich. Chętnie sprawdzimy, jeśli tylko otrzymamy szczegółowe informacje - zapewnia w mailu do redakcji prezes PGP (usunięte przez administratora). - Niestety regularnie spotykamy się z fikcyjnymi zgłoszeniami rzekomych nieprawidłowości w naszym działaniu, które nie są w żaden sposób prawdziwe ani uzasadnione.
Tłumaczy, że klienci - szukający informacji, składający reklamacje - powinni dzwonić na infolinię PGP tel. (12) 444 26 62, a także korzystać z formularza na stronie internetowej Pgpsa.pl (zakładka "kontakt"). Na stronie znajduje się również interaktywna wyszukiwarka, gdzie można sprawdzić adresy najbliższych placówek