O tym, jak działa sąd arbitrażowy przy Lewiatanie najwięcej mówi okoliczność, że arbitrem jest w nim Beata Gessel.
Beata Gessel prowadzi działalność gospodarczą w ramach firmowanej przez siebie kancelarii, która (za wyraźnym przyzwoleniem lub z inicjatywy Beaty Gessel) jest powszechnie znana z niejednokrotnie zachowań niegodnych, knajackich i ordynarnych. Różnego typu przejawy braku kultury i poszanowania praw osób trzecich spotykają się z aprobatą Beaty Gessel, o ile tylko łączą się z fruktami w postaci sowitego wynagrodzenia dla prowadzonej przez nią bardzo drogiej kancelarii.
W odniesieniu do jednego ze sporów korporacyjnych, kancelaria Gessel wystawiła cały sztab prawników (co najmniej siedmiu - w tym r.pr. Leszka Koziorowskiego, r.pr. Michała Wielińskiego i adw. Annę Ziewalicz).
Wspomniani prawnicy, zwłaszcza r.pr. Michał Wieliński i adw. Anna Ziewalicz, zachowywali się bulwersująco, dokonując bezprawnego wtargnięcia wraz z innymi prawnikami kancelarii Gessel na zgromadzenie wspólników jednej ze spółek z o.o. (jako rzekomi pełnomocnicy lub ich asystenci). Żaden z hordy nieoptymalnie okrzesanych prawników kancelarii Gessel nie dysponował ważnym pełnomocnictwem na odnośnym zgromadzeniu wspólników, tylko kuriozalnym wydrukiem pełnomocnictwa elektronicznego, poświadczonym za zgodność z oryginałem przez r.pr. Michała Wielińskiego i adw. Annę Ziewalicz. Tego typu dokument jest bezwzględnie nieważny (ponieważ pełnomocnictwo do głosowania jest materialne i nie nadaje się do poświadczenia – to nie jest proces, w ramach którego sądy i tak nie dopuszczają takich wydruków).
Okoliczność, że p. Gessel (lub jej wspólnik Leszek Koziorowski) wypuszcza zespół prawników z nieważnym pełnomocnictwem na zgromadzenie wspólników spółki z o.o. świadczy o wątłym poziomie merytorycznym tychże oraz nieoczywistych kompetencjach p. Gessel jako dydaktyka, naukowca i mentora.
Gdy wyświetliła się kwestia nieważnego pełnomocnictwa na zgromadzeniu, prawnicy kancelarii Gessel zostali wezwani do opuszczenia tego zgromadzenia przez przewodniczącego, ale – wbrew wezwaniu – okupowali nadal bezczelnie salę w kancelarii notarialnej.
Co więcej, r.pr. Michał Wieliński potajemnie i bezprawnie nagrywał (oczywiście bez zgody zainteresowanych) dwóch notariuszy (na łącznie dwóch zgromadzeniach), radcę prawnego i osoby prywatne, kuriozalnie twierdząc, że przemawia za tym interes klienta. Dodatkowo r.pr. Michał Wieliński oraz adw. Anna Ziewalicz stosowali przemoc psychiczną wobec przewodniczącego zgromadzenia wspólników, poprzez odmowę opuszczenia zgromadzenia, angażowanie innych prawników z kancelarii Gessel do zakłócania jego obrad oraz przedstawienia nierzetelnego oświadczenia w sądzie, pomijającego celowo kwestię nagrań. Ponadto r.pr. Michał Wieliński wrzeszczał na przewodniczącego zgromadzenia wspólników w obecności notariusza i wielkogabarytowej Antoniny Stępniewskiej z kancelarii Gessel (przebywającej bezprawnie na zgromadzeniu): „To jeszcze nie koniec!!!! To jest wszystko nagrywane!!!!!”
O haniebnym naruszeniu elementarnych zasad prawnych i etycznych (w tym bezprawnym naruszeniu wizerunku audialnego osób trzecich i funkcjonariuszy publicznych przez prawników kancelarii Gessel, przebywających bez prawidłowego pełnomocnictwa na zgromadzeniu wspólników) wiedziała doskonale dr hab. Gessel i nic z tym nie zrobiła, w tym nie przekazała klauzul informacyjnych z art. 13 RODO choćby osobom prywatnym. Powyższe działanie jest niekaceptowalne, biorąc pod uwagę osobę dr hab. Gessel jako nauczyciela akademickiego, radcy prawnego i arbitra.
Na czym zatem polega dbałość o interes klienta zdaniem kancelarii Gessel? W praktyce na tym, że wspomniana drużyna co najmniej siedmiu prawników kancelarii Gessel (w tym samym sporze korporacyjnym) nie sprawdziła podstawowych dokumentów postępowania restrukturyzacyjnego i upadłościowego w KRZ. Z tych z kolei dokumentów wynikało jasno, że przeciwnik procesowy klienta kancelarii Gessel wielokrotnie poświadczył nieprawdę w KRZ (z pomocą r.pr. Katarzyny Orzeł z kancelarii Brightspot z Krakowa), co pozwoliłoby na umorzenie postępowania restrukturyzacyjnego oponenta i w istocie zadbanie o interes klienta kancelarii Gessel. Tak się jednak nie stało, co – z racji upowszechnienia tego faktu – spowodowało oburzenie wśród inwestorów klienta kancelarii Gessel.
Jeśli zaś chodzi o samą p. Gessel, to jej działanie osobiście cechuje także amatorszczyzna i brak kultury. Np. p. Gessel w ramach procedury rekrutacyjnej zażyczyła sobie sporządzenie opinii prawnej na zadany przez nią temat, żeby cyt. „sprawdzić, czy myślimy tak samo”. Po przekazaniu opinii kontakt z kancelarią Gessel się urwał, pomimo kilku prób dowiedzenia się przez aplikującego, jaki jest wynik postępowania rekrutacyjnego i w jakim celu została sporządzona opinia, skoro w kancelarii Gessel brakuje jednej osoby obdarzonej taktem na tyle, aby udzielić odpowiedzi aplikującemu.