Osobom, zamieszczającym tu opinie o Poczcie ( jeszcze ) Polskiej, śpieszę donieść, że jej dni są już policzone. A wykończy ją reorganizacja, przeprowadzona przez specjalistów z wysokimi kwalifikacjami. Wprowadzili dobrowolne odejścia z odprawami, pozbyli się tych co pracowali niejako z przyzwyczajenia. Ówczesne rejony, w wielu przypadkach, powiększono o 1/3 wielkości i bezczelnie twierdzą, że przy owej reorganizacji, przewidzieli także tzw rozbiórki. Przez ostatnie dwa lata, taką operację przeprowadzono dwukrotnie, dzięki czemu rejony wzrosły blisko dwa razy, zarówno obszarowo, jak i punktowo. Oczywiście czas potrzebny na wykonanie pracy związanej z obsługą rejony, dla reorganizatorów przestał istnieć. Coraz częściej słyszy się ze strony przełożonych, trzęsących się o swoje stołki, że listonosz może pracować 12 godzin. Dotychczas, gdy przekroczyło się 10 godzin, kierownik zmiany straszył, że będzie dzwonił na policję, że listonosz zaginął. Dziś naczelnicy informują dyrektora, że jest dobrze, że panują nad sytuacją, że sprostają nowym wyzwaniom itp. bzdety. Pracownikom zaś sprzedają bajeczki, że muszą, że trzeba firmie pomóc, że nie ma chętnych do pracy, że łaskawie otrzymali zezwolenie na dodatkowe 2,5 etatu, że ........ . To już jest początek końca, a szkoda.
Ze strony zaś ułatwienia oraz przyspieszenia pracy, zrobiono wszystko co tylko możliwe by ją maksymalnie utrudnić. Kiedyś były zestawienia listów, które listonosz otrzymywał wraz z przesyłkami. Na owej liście znajdował się adresat, adres i numer listu, ba, pisany wg planu chodu w kolejności. Korzyści, to zminimalizowanie wpisów i opisów na rejonie, krótki czas doręczenia. Dyrektor stwierdził, że to jest zbędne. Dziś nawet w przypadku np. zagubienia przesyłki co zdarza się przy tak nerwowej pracy, nie wiadomo o niej nic. Ani do kogo, ani na jaki adres była adresowana. Jakie to dla listonosza to miało znaczenie pisać nie muszę. Obecnie jest tylko numerek :) Dalej pomysłodawcy usprawnień wprowadzili "naklejanie". Teraz listonosz, odkleja, nakleja, opisuje kto odebrał i czy go zna lub kim dla adresata jest dana osoba. W przypadku "hermesu", wpisuje adresata, adres, godzinę i i datę. Na tym nie koniec, listonosz otrzymuje także drugą listę na inne listy, która składa się li tylko z numrków ( drobniutkich ) i kodów kreskowych, na której musi doręczany list wyszukać i opisać tak jak w poprzedniej informacji. Teraz jeszcze listonosz otrzymuje jeszcze trzecią listę, na której znajdują się listy doręczane przy pomocy nowego tworu pomysłodawców od siedmiu boleści, a mianowicie tabletu. Na chwilę obecną jest to test, ale jakże pouczający. Mianowicie, adresat podpisuje się na tablecie i na liście. W przypadku, UWAGA, listu z potwierdzeniem odbioru i tzw EPO, adresat składa podpis aż cztery razy. Proszę się nie śmiać, naprawdę. Na zwrotce, na tablecie, na karcie do tabletu, na osobnej karcie EPO. Ciekawostka, adresat złożył skargę, że listonosz na pewno posunął mu kredyt do podpisu, bo on jeszcze listu nie podpisywał tyle razy.
I na koniec informacja. Dotychczas dla przykładu w firmie, doręczałem pięć listów, gdzie klient podpisywał raz na liście zbiorczej. Jak to mówią ułamek sekundy. Dziś podpisuje papierki, po czym zabieramy się za doręczenie przy użyciu tabletu. Włączamy tablet, logujemy się, wpisujemy konieczne hasła, wyszukujemy numery odpowiednich przesyłek, wypełniamy odpowiednie rubryki w programie i dajemy adresatowi do podpisu, zatwierdzamy i zamykamy pozycję. Ktoś spyta po co to wszystko, skoro już rano listonosz uruchamiał tablet. Spieszę wyjaśnić, w trosce o ochronę czegoś co znajduje się tylko w rękach danego listonosz i jemu przypisanego urządzenia, wprowadzono zabezpieczenia. Mianowicie tablecik wymaga ponownego logowania, gdy nie jest przez jakiś czas używany np. 15 minut. No i z ułamka sekundy robi się nam dwie minuty, o ile wszystko w danej chwili działa.
Życzę dobrego samopoczucia ( anty ) reformatorom poczty.
Reasumując, Drogi Kliencie Poczty ( jeszcze ) Polskiej, zapamiętaj obecne chwile, gdy przesyłkę dostajesz z pięciodniowym opóźnieniem, bo już niedługo, będziesz oczekiwał na nią 10 dni ( roboczych ). A obecne utyskiwania zamienią się w twierdzenie, że kiedyś to było tylko pięć dni :)
Tablet ograniczy doręczalność i terminowość co najmniej o połowę. Spokojnych snów adresacie, poczta pracuje :)