Nigdy więcej Armatisu-LC!!! Pracowałem 2 lata na umowie o pracę z nadzieją, że ktoś odpowiedzialny zacznie kierować tą firmą ale się przeliczyłem. Szefowie firmy przychodzą i odchodzą nie wnosząc żadnej poprawy. Oczywiście aby dowiedzieć się o przepisach obowiązujących trzeba samemu dzwonić do PIP, walczyć o prawa pracownika np.dzień wolny za sobotę pracującą. Pani przyjmująca mnie do pracy nie wspomniała o sobotach pracujących, 11 godzinach dzień po dniu a pensję zawyżyła o co najmniej 500 PLN (z premedytacją lub przez ignorancję). Podczas tych 25 msc w firmie przewinęło się mnóstwo pracowników. Jedni pracowali krótko bo widząc realia szybko odchodzili inni zostawali znienacka zwalniani. Zupełnie nikt w tej firmie nie szanuje pracownika, który za jak najmniejszą stawkę ma przynieść kasę. Armatis-LC traktuje ludzi jako zło konieczne i nie przejmuje się pracownikiem. Panie liderki przez dwa lata motywowały pracowników tekstem na każde zapytanie "jak się nie podoba to można się zwolnić". Mobbing i humory liderek, które przez połowę czasu grały sobie na komórkach lub szły z koleżankami na papierosa przed budynek. Oczywiście koleżanki właśnie przy papierosie załatwiały sobie specjalne traktowanie np przejście na 3/4 etatu. Pracownicy w projekcie bankowym byli nierówno traktowani. Fory miały dzieciate przyjaciółki liderki, które miały możliwość pracować bez jedenastek i tylko rano. Pozostałe osoby nie mogły załatwić przez kilka lat niepełnego etatu. Grafiki układane były tak, że całe etaty były uzupełnieniem do 3/4 a nie odwrotnie. Podstawą w tej firmie jest donoszenie (chyba takie pokolenie). Nic nie mów do nikogo w budynku, na zewnątrz czy w autobusie bo wszystko zostanie doniesione. Donosy to norma. Osoby, które cię nie znają też doniosą gdzie trzeba "a ta osoba z takimi włosami i koszulką taką powiedziała ..." Koszmar. Nawet jak pracownicy projektu narzekają to nie mają odwagi powiedzieć tego na wspólnym zebraniu. Zwykle te osoby, które ci słodzą najwięcej podkładają świnie. Owszem wypłata zawsze była na czas ale dowiedzieć dlaczego tyle jej było to już wyższa szkoła jazdy, ponieważ nie dostajesz paska wynagrodzeń a jak już to z pół miesięcznym opóźnieniem i tylko na wniosek liderki. Przy ocenie pracownika jest brane pod uwagę czas rozmów i jakość rozmów tzn czy powiesz takie a nie inne zdanie lub słowo. Karygodne było powiedzieć "proszę wykręcić numer ...". Natomiast nikomu (oprócz nas pracujących w tym projekcie) nie przeszkadzało, że nikt nas przez rok nie przeszkolił tak by dać nam odpowiedź na pytania klientów. Jeżeli ktoś nas zapytał z czym dzwonią klienci to odpowiedź była jedna "z pretensjami"! Klienci straszyli nas policją, prokuraturą i zgłoszeniem działania do KNF - bank i firma miały to w czterech literach. Szkoleniowiec, który 3 razy przyjechał z Warszawy do tej pory nie odpowiedział i nie odpowie na nasze i klientów pytania dlaczego tak kiepsko jest to prowadzone. Koleżanka, której syn korzystał z tego banku przynosiła dla nas ksera dokumentów jakie dostają klienci bo firma i bank nic nie dały oprócz szkoleniowca, który na pierwszym szkoleniu błędnie podał nam adres banku do którego klienci mięli kierować np rezygnacje. Nieważne, że klienci "jechali po nas", ważne by powiedzieć gramatycznie chociaż nie znaliśmy odpowiedzi. Miłe były porady lidera na pytanie co ma zrobić klient: "niech się utopi". Bardzo przyjemnie jest słuchać przez 11 godzin dzień za dniem inwektyw pod swoim adresem a potem oceniane jest to że w jedenastej godzinie nie powiedziałeś klientowi jakiegoś zwrotu lub jak już się klient żegna i rozłącza to musisz szybko krzyczeć "czy ma pan jakieś pytania" często dodawaliśmy jeżeli się nie rozłączył "ale takie na które znam odpowiedź". Najfajniejsze było to, że pracownicy banku dostawali inne informacje, my inne a oddział w innym mieście oczywiście jeszcze inne. Firma Armatis-LC w żaden sposób nie była zainteresowana aby pomóc nam i projektowi bankowemu. Dlatego z premedytacją twierdzę, że liczy się tylko dobry bilans a nie pracownicy, którzy w żaden sposób nie są doceniani. Może nawet firma woli jak jest duża roszada pracowników. Dodam jeszcze, że jeżeli wyjdziesz na przerwę to nie masz nawet gdzie usiąść odpocząć (bordowa sofa tylko dla kandydatów na nowych naiwnych). Można iść na inne piętro do jadalni i usiąść przy kimś jedzącym. Jest ciepło to można wyjść przed budynek ale jak leje lub jak jest zimno to nikogo nie obchodzi. Budynek w którym firma ma siedzibę ma fatalną klimatyzację. W zimie była zablokowana do temperatury nie narażającej na koszty a latem na jednych wieje aż chorują a inni siedzą w duchocie. Podsumowując te lata w Armatis-LC uważam za wielkie rozczarowanie, nie przypuszczałem, że jak na początku było źle to potem będzie tylko gorzej. Miałem nadzieję, że coś się poprawi ale widocznie na kierowniczych stanowiskach nie ma żadnej osoby kompetentnej, której by zależało. Nie warto w tej firmie się starać bo i tak nikt tego nie doceni a potem i tak cię zwolnią. Żal.