No więc zaczynamy.
Będzie szczerze, może czasami niepoważnie, może czasami zbyt ostro i bezpośrednio, ale nie mogę zachować spokoju kiedy tylko pomyślę o tym jak byłam tam wykorzystywana przez ponad rok :-)
Pierwszy dzień szkolenia miałam w połowie czerwca ubiegłego roku, sama trenerka/coach (bo tak trzeba było się zwracać do nieszanownej Wiki) chyba sama do końca nie wiedziała co trzeba przekazać przyszłym konsultantom, gdyż osoby które nie miały żadnego doświadczenia w telemarketingu po jej szkoleniu osiągały najniższe wyniki w firmie. Gdyby nie to, że przychodziła na salę operacyjną tylko po to aby drzeć się na konsultantów raz na miesiąc bo cała firma nie wyrobiła jakiegoś wyniku w jakości to zapewne od pierwszego szkolenia bym jej już w firmie nie widziała, a wydaje mi się, że rola trenera polega na tym, aby pomóc się rozwijać konsultantom, przełamywać problemy, podsuwać pomysły aby konsultanci osiągali lepsze wyniki w rozmowach z klientami... Jednak wychodzi na to, że darcie mordy na ludzi miało przynieść jakieś efekty.
Przejdźmy dalej- Kierownik Projektu Tomek :-)
Bardzo sympatyczny człowiek, uśmiechnięty, lubi pożartować ale pod jednym warunkiem- trzeba być jego maszynką do zarabiania pieniędzy, robić wynik i to nie byle jaki. Ma swoją grupkę ulubieńców, którzy trzymają się razem i zapewne ta 4-osobowa grupa robi połowę wyniku całej firmy dlatego też osoby te mają wiele przywilejów z tym związanych i nie ma w tym nic złego gdyby nie to, że cała reszta jest traktowana jak zbędny balast. Wszyscy traktowani z góry, można powiedzieć, że nawet z pogardą a doskonałym przykładem tego jest termin kiedy przychodzi pora rozliczenia się za ubiegły miesiąc-
Wtedy do gry wkracza nieodłączny pomocnik Tomka, pan który profesjonalnie zajmuje się excelem czyli Błażej...
Błażej to człowiek, który będzie starał się udowodnić wam, że z przepracowanych 160 godzin zapłacą wam za 130, bo niby przerwa przekroczona, bo skrypty za długie, bo to, bo to, bo tamto jednak to dalej nic bo najciekawiej robi się przy wyliczaniu premii... Trochę to zobrazuje
Jesteś 10 godzin w pracy i spełniając wszystkie kryteria przedłużysz minimum 16 umów to za każdą policzą Ci teoretycznie 5 złotych... Za wynik na poziomie 1.6 i w górę... Jeżeli zrobisz te 16 umów i rozmawiasz z klientem już pod koniec pracy, ta rozmowa się przeciągnie i wychodzi, że jesteś zalogowana w systemie już 10 godzin i minutę to Twój wynik nie wynosi 1.6... A co za tym idzie nie dostaniesz za każdą umowę 5 złotych a zdecydowanie mniej... I właśnie pan Excel Ci to wszystko objaśni z uśmiechem na twarzy... Kolejnymi przykładami ucinania premii jest fakt, że te systemy często się zawieszają i konsultant przedłuży umowę we wtorek, a system odnotuje to za zupełnie inny dzień... I za wtorek już nie ma 1.6 tylko 1.4... Nie zliczę ile razy wykłócałam się o te sprzedaże i nawet mając zapisane numery rozmów/abonentów to oni w systemie i tak mieli inaczej, na szczęście to już za mną. Zatrudniając się rok temu dostałam proste zadanie- Przedłużyć umowę telewizyjną i zapłacą mi za to 12 złotych na godzinę.
Na początku lipca musiałam przedłużyć umowę, zrobić takie badanie potrzeb na kliencie, które można podciągnąć już pod nękanie, wcisnąć mu na siłę ofertę z internetem mówiąc, że z internetem będzie płacił 5 złotych więcej a bez niego 15 złotych więcej... Do tego rozmawiać według wyznaczonych standardów bo jeżeli ujęłam coś innym słowem niż powinnam to zaraz byłam wołana na "retrening" i dostawałam burę za niestosowanie się do wytycznych, i to wszystko za uwaga... 12 złotych brutto :-)
Jednym słowem- WYZYSK. Sprawdzając teraz oferty pracy widzę, że za to samo inni pracodawcy oferują umowy zaczynające się od 15 złotych na godzinę, skończywszy na nawet 20... Na szczęście to już nie moja bajka :-)
Jakie były plusy tej pracy?
Nie było ich wiele, ale na pewno mogę powiedzieć, że pracują tam na szczęście dla konsultantów i na nieszczęście dla nich samych dwie dziewczyny czyli Marta i Dominika, które są liderkami i to jedyne kobiety z którymi można dojść do jakiegokolwiek porozumienia, które zawsze pomogą w potrzebie. DWIE DZIEWCZYNY!!! Liderów w dniu gdy odchodziłam było chyba 6... PROFESJONALNIE!
Podsumowując to wszystko powiem, że ta firma to taki (usunięte przez administratora) nowej kategorii. Zaślepią Cię pokazując na pierwszym dniu szkolenia całą firmę w tym kuchnię z wielkim telewizorem, jakimiś fikuśnymi sofami (a tak na prawdę nawet kubków do wody tam nie ma, nie wspominam o automacie, który notorycznie kradnie drobne), liderów którzy mogliby reklamować pastę do zębów- ale to tylko w dniu obchodu... Kierownik Tomek "Korzeniowski"... On po firmie w ciągu dnia robi maraton(chyba ma zainstalowane endomondo) po prostu cyrk-potem jest uderzenie szarej rzeczywistości, no i oczywiści