Co prawda nie jestem już od kilku miesięcy pracownikiem, ale mam kontakt cały czas z koleżankami z działu więc opiszę to co się dzieje w ostatnim roku.
Pracodawca zaczyna mieć opóźnienia z wypłatą wynagrodzeń na czas. Taka sytuacja zdarzyła się w ostatnich kilu miesiącach już dwa razy. Kwitki z wynagrodzeniami także są publikowane z opóźnieniem.
Firma jest klientem korporacji Wolters Kluwer znanej jako wydawnictwa, produktów Lexa oraz Progmana i te produkty się sprzedaje.
W ostatnim czasie zmienił się prezes oraz odeszły dwie wieloletnie kadrowe.
Podstawy dla handlowców to minimalne krajowe (4666 zł) i nie wierzcie, że po jakimś czasie dostaniecie więcej, gdyż pracownicy ze stażem kilkuletnim zarabiają także minimalną.
Podwyżki są jak jest zwyżka minimalnej krajowej. Premie bardzo ciężko wyrobić. Ludzie często po kilku miesiącach pracy idą na zwolnienia z powodu wypalenia i ciągną L4 na maksa, a następnie się zwalniają jest takie ciśnienie na sprzedaż.
Dyrektor zarządzający sprzedażą nie pomaga, a wręcz utrudnia sprzedawać np. anuluje oferty specjalne, nie zgadza się na zmniejszenie cen jak klienci mówią, że jest za drogo, albo daje (po wysłaniu do niego emaila z opisem po co i dlaczego - rabat 10 %) jak klient u konkurencji ma 50% taniej bez zastosowania rabatów. To bardzo stresuje ludzi i nie daje motywacji do aktywnej pracy.
Nawet jak masz klienta zainteresowanego zakupem to nie jest pewność,że on kupi bo nie masz prawie w ogóle możliwości negocjowania cen.
Dziwne, że nikt nie interesuje się rotacją pracowników i nie są realizowane jakieś ankiety wewnątrz firmy odnośnie dobrostanu pracowników.
Szkolenia są tylko realizowane wewnętrznie, uczysz się od współpracowników obsługi systemu i jak masz zagadywać klientów, aby w ogóle chcieli z Tobą rozmawiać.
Masz stosować haki na uwagę u pracowników z sekretariatów lub intendentek, które odbierają po kilkadziesiąt tel. dziennie i po kilku godzinach pracy nie mają w ogóle ochoty rozmawiać z kimkolwiek.
Produkty, które się sprzedaje są dużo droższe od konkurencji więc w administracji publicznej i głównie tu sprzedajesz bo programy nie są dostosowane dla innej branży.
Ten kto działał w tym sektorze to wie, że administracja nie może sobie kupić tego co chce tylko musi mieć na to kasę zaklepaną dużo wcześniej. Poza tym takie placówki muszą zazwyczaj kupić to co jest najtańsze, a produkty Wolters Kluwer są drogie.
Obsługa techniczna (głównie bot na infolinii) i merytoryczna (dodatkowo płatna) jest trudno dostępna dla klientów i przez to coraz więcej klientów zaczyna rezygnować.
Rekrutacje na handlowców są ciągłe, gdyż jest taka rotacja pracowników.
W tej firmie jesteś dobry tylko w miesiącach, gdy sprzedajesz zgodnie z planem. W okresie, gdy nie masz wykonania planu to masz już plan naprawczy i straszenie więc ludzie nie wyrabiają psychicznie pracy w takiej atmosferze za najniższą krajową. Premie są wypłacane dopiero jak wykonasz 100 % planu. Jeśli brakuje tobie niewiele do wyrobienia to zapomnij, że otrzymasz wsparcie od góry.
Leady to też abstrakcja, znacząca większość jest dyskwalifikowana. Ponadto jest ich kilka w miesiącu na pracownika.
Zimne bazy, w których klienci są obdzwaniani przynajmniej kilka razy w roku więc nie masz za bardzko komu sprzedawać.
Dodatkowo masz ograniczenia w obsłudze klientów. Nie możesz działać na dużych podmiotach typu CUW czy Urząd i tam zrobić sprzedaży za kilka lub kilkanaście tysięcy, gdyż tam działają osoby z innego działu ( zatrudnione na B2B działające na określonych województwach) i one maja wyłączność obsługi. A Ty mały pracowniku działu sprzedaży działaj na małych żłobkach i przedszkolach. I na koniec info. jeśli kolega z innego działu (tzw.Regionalny Opiekun Klienta) ma centralizację sprzedaży w tej miejscowości to nawet na tych małych podmiotach zakazane masz działać, gdyż ROH robi duży deal z miastem i podległymi placówkami.