Pracowałem w DGM-ie 4 miesiące na przełomie 2017 i 2018 roku i chciałem podzielić się swoją opinią nt. pracy tam (oddział Lublin).
Generalnie to trzeba wiedzieć na co się piszesz - jest to telemarketing, więc trzeba być osobą otwartą, kontaktową, odporną na stres (bo rozmowy z klientami często takie są) i zmotywowaną do pracy. Zasady płacowe są jasne i przejrzyste - zasuwasz, widać, że ci zależy i masz wyniki to wskakujesz na prowizję. Jeśli przychodzisz by odsiedzieć te kilka godzin i przebimbać do końca pracy, to niestety ale ani zbyt dużo nie zarobisz (podstawa godzinowa) ani nie zdobędziesz sobie przychylności kierowników i menedżerów. I nie ma w tym nic złego - firma oczekuje zaangażowania w pracę i jest to zupełnie normalne. Podobnie jest z tą demonizowaną opłatą za szkolenie - to również jestem w stanie zrozumieć, bo firma jakby nie patrzeć inwestuje w nowego pracownika dużo czasu by przygotować go do pracy, pracownik zyskuje wiedzę, która jakby nie patrzeć bardzo przydaje się w pracy konsultanta (szkolenie prowadził Mateusz N. i było ono bardzo przydatne i pomogło mi dobrze wystartować w firmie), więc normalne jest, że firma po takiej inwestycji w pracownika chce by ten przekazaną wiedzę wykorzystał, a nie zawinął się do innej firmy.
Generalnie wspominam swój pobyt w firmie bardzo pozytywnie. Wiem, że w DGM-ie pracownicy zmieniają się często i może miałem szczęście, ale trafiłem na swietną ekipę współpracowników. Atmosfera była bardzo pozytywna i co by się nie działo zawsze można było liczyć na pomoc czy to któregoś z bardziej doświadczonych współpracowników czy któregoś z team leaderów. Atmosfera to główny powód dla którego wspominam swój pobyt w DGMie bardzo pozytywnie, niektóre z częstych popracowych integracji pracowniczych wspominam bardzo dobrze :D Fakt, że sama praca potrafi być bardzo stresująca, bo można trafić na projekt gdzie całymi dniami trzeba użerać się z ludźmi, którzy potrafią być absolutnie negatywnie nastawieni do rozmowy od samego początku, lub na projekt gdzie dzwoni się do osób w wieku 70+ i namawia się je na zakup internetu światłowodowego, telewizji satelitarnej i telefonu na łączu internetowym, co praktycznie mija się z celem, bo osoby te nie miały pojęcia o czym się do nich mówi i wyłączały się na wspomnienie o cenie (pozdrawiam Neo+Tel :D). Nie podobała mi się zbytnio praktyka wrzucania na ten ww. wspomniany projekt konsultantów na okres np. tygodnia "za karę", tj. jeśli konsultantowi "nie szło" w pracy, czyli nie spisywał wystarczającej ilości umów.
Za DGMem na pewno przemawia rzetelne podejście do szkolenia pracowników. Zarówno szkolenie wstępne przed rozpoczęciem pracy, jak i codzienne godzinne szkolenia były prowadzone w mojej opinii bardzo profesjonalnie i skupiały się zarówno na aspektach teoretycznych (techniki sprzedażowe, prowadzenie negocjacji itp.) jak i praktycznych (jak rozmawiać z klientem, ton głosu etc.). Wymieniane były błędy popełniane przez konsultantów na przykładzie ich rozmów, co pozwalało na bieżące eliminowanie ich. Menedżerowie, którzy prowadzą szkolenia mają pojęcie o tym co robią.
Za minus można na pewno uznać sprzęt, który lata świetności ma już za sobą - taniutkie i miernej jakości sluchawki, przez które często mało co słychać przy panującym na sali gwarze i grającej muzyce i które bardzo często się psuły. Komputery też pamiętają czasy, w których niektórzy z konsultantów robili jeszcze w pieluchy - często się zawieszały, działały bardzo wolno i utrudniały komfortowe wykonywanie obowiązków.
Ze swojej strony mogę bardzo polecić pracę w DGMie zwłaszcza osobom, dla których będzie to jedna z pierwszych prac. Przygotowanie do pracy jest na naprawdę wysokim poziomie i nawet osoba nie mająca doświadczenia w sprzedaży jest w stanie nieźle się wstrzelić. Atmosfera i grupa ludzi z którymi pracowałem w moich czasach była na duży plus i to głównie dzięki nim chciało się codziennie przychodzić do pracy :) Człowiek czasem czuł się jak na spotkaniu z kolegami, a nie w pracy :) Nikt nie zostaje zostawiony samemu sobie - menedżerowie i kierownicy są wyrozumiali i pomagają na każdym kroku, ale trzeba pokazywać zaangażowanie w pracę i chęć nauki. Zrezygnowałem głównie dlatego, że byłem na ostatnim roku studiów i coraz ciężej było mi pogodzić pisanie magisterki, chodzenie na zajęcia i pracę, której godziny wówczas były nieelastyczne (dzień w dzień 13-21). Obiecałem, że po napisaniu magisterki wrócę, ale los tak się ułożył że wyjechałem z Lublina i nie dane mi było zawitać ponownie w progi DGMu. Czy spróbowałbym ponownie? Tak, bo mimo, że praca bywała bardzo stresująca i czasem monotonna, to potrafiła również sprawiać frajdę. Dodać do tego kapitalną atmosferę i jest to gotowy przepis na idealne miejsce do pracy dla studentów/młodych ludzi, którzy chcą zarobić i nieźle się przy tym bawić. Polecam i pozdrawiam oddział Lublin (2017/18)!