startuj Brzoska, startuj! 15.04.2015 15:03
Firma, która zabrała Poczcie Polskiej przywilej doręczania listów z sądów, wystartowała w konkursie na bycie operatorem wyznaczonym. O ile listy z sądów warte są mniej więcej 250 mln zł rocznie, o tyle bycie operatorem wyznaczonym to dostęp do rynku wartego 3 mld zł.
To być albo nie być dla Poczty Polskiej. O ile przegraną ponad rok temu w przetargu na dostarczanie listów z sądów narodowy operator był w stanie jakoś zamortyzować, m.in. zwiększając swoje udziały w rynku paczek, o tyle porażki w tej rywalizacji nikt nie bierze pod uwagę. Z prostej przyczyny. Jeśli Poczta przegra, to w sporej części placówek (zwłaszcza wiejskich) będzie mogła otworzyć świetlice, kręgielnie albo sklepy dyskontowe. Nie będzie też potrzebowała 78 tys. pracowników na etacie, tylko kilkadziesiąt tysięcy mniej.
Operator wyznaczony to bowiem poczta, która musi świadczyć usługi na terenie całego kraju co najmniej przez pięć dni w tygodniu, przy odpowiednio gęstej sieci. Usługi zaliczane do powszechnych są też zwolnione z VAT, co z kolei zapewnia potężną przewagę w konkursach na dostarczanie korespondencji dla administracji publicznej.
Poczta Polska operatorem wyznaczonym jest jednak tylko do końca tego roku. A właśnie trwa konkurs organizowany przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, kto ma pełnić tę funkcję w latach 2016-25. Oferty można było składać w siedzibie UKE do wtorku.
Swoją, co zrozumiałe, złożyła Poczta Polska. Przyjechała ona w czterech egzemplarzach. Składa się łącznie z 32 segregatorów zawierających ponad 20 tys. stron dokumentacji konkursowej.
Polska Grupa Pocztowa też startuje
W konkursie, co było przez długi czas niewiadomą, bierze jednak udział również Polska Grupa Pocztowa, należąca od grudnia ubiegłego roku do największej prywatnej poczty, czyli InPostu.
PGP... nie wierzy jednak w zwycięstwo. Spółka w enigmatycznym komunikacie prasowym twierdzi, że nie spełnia wszystkich wymogów określonych w dokumentacji konkursowej. Na dodatek jej zdaniem aktualnie obowiązujące przepisy "nie są przystosowane do sytuacji, w której następuje zmiana podmiotu pełniącego obecnie obowiązki operatora wyznaczonego na nowego operatora pocztowego do świadczenia usług powszechnych". Dlaczego wobec tego startuje? Aby zwrócić uwagę na to, że wszędzie tam, gdzie jest konkurencja, ceny (w tym ceny Poczty Polskiej) spadają, a jakość usług rośnie. Ich zdaniem da się w ramach usługi powszechnej dostarczać paczki czy listy taniej, niż obecnie robi to kontrolowany przez skarb państwa konkurent.
Zwłaszcza że formalnie Poczta twierdzi, że powszechna usługa pocztowa jest nierentowna. I właśnie stara się o 90 mln zł dopłaty m.in. od swoich konkurentów oraz ze środków publicznych na jej dofinansowanie.
- Z szacunkiem odnotowujemy racjonalność samooceny PGP - ripostuje Poczta Polska. I odrzuca argumenty konkurencji, przekonując, że "nie jest prawdą, że Poczta Polska ubiega się o 90 mln złotych dopłaty za stratę na usługach powszechnych, ponieważ powstałą stratę na tych usługach Poczta Polska sama finansuje w wysokości ponad 90 procent, a tylko resztę pokrywają operatorzy i budżet państwa".
Teraz oferty zbada i oceni komisja konkursowa powołana przez prezesa UKE. - Nowego operatora chcielibyśmy poznać w połowie 2015 r., tak by miał czas na przygotowanie się do wykonywania obowiązków od stycznia 2016 r. - mówi wcześniej w komunikacie prasowym Karol Krzywicki, zastępca prezesa UKE.
Polska jako pierwsza w Europie organizuje konkurs na operatora wyznaczonego.