Od roku pracuję w salonie własnym. Tak po kolei:
Pensja - myślę, że niezła, z prowizjami nigdy nie miałem mniej niż 2700 netto, a zdarzały się wypłaty ok 4000 netto, ale jeśli w którymś z miesięcy nie wyrobię premii to zostaję z 1600 netto... Podobno po kilku latach pracy możesz liczyć na podwyżkę (niby po kilku latach dostajesz między 4000-6000 o ile wyrobisz cele).
Możliwość awansu - a właściwie brak możliwości. Jedyne co Ci się zmienia to dopisek przed nazwiskiem (z konsultant na specjalista itd) no i pensja. Robisz cały czas to samo, dochodzi Ci tylko więcej obowiązków. Sam zaczynałem od młodszego konsultanta, teraz jestem Orange Expertem a od niedawna Specjalistą ds. Sprzedaży i kompletnie nic z tego nie mam. Teoretycznie możesz iść na kierownika salonu lub jakiegoś szkoleniowca czy audytora, ale to w sumie zmiana stanowiska na całkiem inne a nie awans.
Stres - ogromny. Z każdego dnia musisz się tłumaczyć. A jak regionalnemu odbije to i z każdego klienta. Spróbuj nie wyrobić premii - kierownik będzie stał za Tobą podczas rozmów z klientem, notował co i jak mówisz, potem się z tego tłumaczysz. Procedury maksymalnie pogmatwane, klient nie może większości spraw załatwić w salonie, bo akurat ten salon nie ma dostępu do akurat tego systemu obsługowego, a po 2 godzinach czekania w kolejce klient jest wkurzony, więc wyżywa się na Tobie... a jak już odejdzie to czasem kierownik Cię wezwie i każe wytłumaczyć się co mu zaproponowałeś, dlaczego klient nie kupił, dlaczego go nie przekonałeś, czy masz numer kontaktowy, jak tak to dzwoń i go namawiaj, jak nie to tłumacz się dlaczego nie... Osobiście przez to właśnie szukam innej pracy - może jestem za słaby psychicznie, ale mam już chyba fizyczne objawy tego stresu - w nocy budzę się spocony po kilka razy bo śni mi się praca, kolejny opieprz od szefa lub klienta, mam coraz częstsze bóle głowy i żołądka, ciągłe zmęczenie.
Podejście do klienta - o tym mógłbym napisać książkę... Zapomnijcie, że klient jest człowiekiem. Macie mu coś sprzedać. Nie mu pomóc. Namówić go, wcisnąć mu, oszukać go, zrobić cokolwiek. Macie kłamać, że jeśli kupuje to, to musi kupić też tamto. Aha no i zbieranie danych osobowych. Każdego klienta musisz wprowadzić w taki system, w którym podajesz jego imię, nazwisko, adres, pesel(!) , usługi u konkurencji i inne a potem zaznaczasz, że klient wyraża zgodę na nękanie telefonami. Nie pytasz go oczywiście o zgodę, no bo kto by się zgodził. Ty musisz wprowadzić 10 takich dziennie, więc klikasz. A klient patrzy na ciebie jak na niedojdę, bo np sprzedaż doładowania trwa przez to 10 minut, no i musisz go poprosić o dowód osobisty. Klient obsługowy jest traktowany jak intruz - raz, że musisz się z niego tłumaczyć, dwa połowy spraw nie da się u ciebie załatwić, a te które się da trwają po ok 10-20 minut (wymianę dekodera klikasz w 2 rożnych systemach i to tak pogmatwanych, że bardziej się nie da).
Godziny pracy - salon jest otwarty codziennie po 12 godzin. Najczęściej pracujesz po 10 - 11 h i masz 2 dni pracy, dzień wolny, 3 dni pracy, 2 dni wolne, dzień pracy, dzień wolny itd. jak już idziesz do pracy to wstajesz rano, idziesz, wracasz, i idziesz spać. To, że masz w grafiku pracę do np 19.30 to wcale nie znaczy, że wyjdziesz przed 20. Czasem siedzisz po 2 godziny, uzupełniasz podpisy na dokumentach, wprowadzasz dane osobowe do systemów, nadrabiasz to co zostawiłeś bo akurat system nie działał, robisz raporty itd Zero życia prywatnego. W dni wolne jesteś już tak padnięty, że i tak Ci się nic nie chce, a jeszcze trzeba ogarnąć bieżące rzeczy, których nie zrobiłeś przez pracę - zakupy, posprzątać w domu itd zapomnij o hobby czy o znajomych. do tego ja studiuję zaocznie - jest koniec czerwca a ja miałem może ze 3 wolne weekendy w tym roku (bez studiów, ani pracy) no ale na to nie narzekam -wiedziałem, że tak będzie uprzedzili mnie na rozmowie kwalifikacyjnej.
Atmosfera w pracy - kontrole opisane wyżej nie są non stop. W okresie od października do lutego, kiedy sprzedaż idzie bez żadnego wysiłku a ty realizujesz cele, szefowie Cię chwalą, nie nękają kontrolami itd. Szef regionalny to kawał ch[brzydkie słowo - ale żadne inne nie pasuje]a, kierownika salonu jeszcze rozumiem - jego opieprzają jeszcze gorzej niż nas, więc on opieprza nas. Poza tym pracują tam naprawdę świetni ludzie. Inteligentni, zabawni, jest naprawdę fajna atmosfera. Nie licząc celów i tego że każdy żyje pracą, a osoby które pracują tam po kilka lat sprawiają wrażenie, jakby przeszły pranie mózgu.
Podsumowując - praca dużo daje - dobra kasa, fajny wpis w CV, ale dużo wymaga - musisz pozbyć się człowieczeństwa, być posłuszny i oddany. Nie wiem jak niektórzy wytrzymują tam po kilka lat. Ocena jest subiektywna, bo ze mnie (usunięte przez administratora) nie handlowiec - wziąłem tą pracę bo żadnej innej w moim mieście, nie było oprócz kasjera, ochroniarza w markecie i sprzątaczki.