POZNAŃ.
W Orange energia jestes zatrudniany przez jakąś firmę zewnętrzną, która co średnio rok/dwa się zmienia.
Na start umowa zlecenie (w ogłoszeniach informacja że po 3 miesiącach mozna przejść na umowę o pracę ale o Panie! Zeby się o nią doprosić... A napisz do kogoś wyżej niż kierowniczki to mszczą się miesiącami ;) )
Kierownicy... cóż tylko jednej osobie należy się podwyzka za zaangażowanie w pracę, pomoc pracownikom i ludzkie traktowanie. Reszta do wymiany lub na szkolenie w jaki sposób kierować grupą (albo chociaż nauczyć się odpisywać na wiadomości kiedy jest potrzebna pomoc).
Możliwa praca zdalna po 2 tygodniach okresu próbnego w biurze.
Firma nie robi na czas szkoleń (zdarzało się, że klienci pytali o daną rzecz, o której pracownicy nie mieli jeszcze pojęcia, następnie tłumaczenia, że szkolenie jest w planach).
Kierowniczki wiedząc, że idziesz na zwolnienie/urlop cokolwiek, dzien wcześniej potrafią Ci przypisać pełno zgłoszeń (a nie daj Boże zacznie się ruch i musisz wracać do odbioru, to martw się sam o niezrealizowane zgłoszenia, w końcu pracujesz w domu wiec możesz też je rozpatrzyć podczas wolnego ;)
Minimalna krajowa chociaz również i tu można by polemizować, ponieważ na żadnym pasku dotychczas nie zgadzały mi się kwoty (groszowe sprawy, różnice do góra 50zl, ale jednak...)
Na rozliczenie premii maja 3 miesiące, z czego większość z nas tej premii nie widziała po dziś dzień.
Brak możliwości dalszego rozwoju, w firmie pracują osoby nawet po 10 lat i dalej rozpatrują reklamację za najniższa krajową.
A jeśli liczysz na premie świąteczną, otrzymasz kubek w kształcie mikołaja (jeśli pojedziesz sobie do biura, w innym wypadku przepadnie ;) ) I e-maila od jednej z kierowniczek z życzeniami.
Podsumowując orange energia to korpo mające gdzieś pracowników.