Palacze są kolejną grupą społeczną, która zaczyna walczyć o swoje prawa w pracy. Czy jednak palacz nie puszcza firmy z dymem? Czy pracuje krócej niż inni i jakie ma prawa? Znamy odpowiedzi na te pytania.

Wypalenie zawodowe

palacze

Czy palacze pracują krócej od innych i przynoszą firmom straty?

Kodeks pracy nie faworyzuje palaczy. Nie przysługują im dodatkowe przerwy na palenie w ramach czasu pracy i muszą mieścić się w tych obowiązujących wszystkich pracownków. Wszystko pięknie, wszyscy są równi… ale jak to wygląda w praktyce? W dużej mierze zależy to od konkretnego pracodawcy. Przykład? Konsultanci jednego z łódzkich call center przyznają, że chociaż przerwy w firmie są liczone co do sekundy, to palacze znacznie częściej potrafią wynegocjować od koordynatorów dodatkowe  minuty na „chmurkę”, w ramach tzw. „pracy z klientem”. W razie potrzeby pójścia do toalety lub jakiejkolwiek innej niedyspozycji te dodatkowe minuty jest bardzo ciężko uzyskać, niejednokrotnie dostaje się odmowę lub czeka się na pozwolenie nawet kilka godzin. Nierówne traktowanie przyczynia się też do wypalenia zawodowego wielu osób. W firmach, gdzie czas przerw nie jest tak rygorystycznie pilnowany, problem z „dymkiem” jest jeszcze większy.

Puść pracę z dymem

Jeden z portali internetowych podał dane, z których wynika, iż palacz wychodząc cztery razy dziennie na 5 minut przerwy w celu zapalenia papierosa przepala 10 ośmiogodzinnych dni pracy w ciągu roku kalendarzowego. To ponad 80 godzin! Co więcej, ten bezproduktywny czas ma wpływ nie tylko na obniżenie zysków firmy, ale tym samym są poniekąd stratą dla krajowej gospodarki. Co więcej, palący pracownicy znacznie częściej chorują, a absencje generują dodatkowe koszty.

Wojna – w internecie aż się dymi

Walka między palaczami, a osobami niepalącymi przeniosła się do internetu. Dyskusje są widoczne także na naszym forum wśród użytkowników dodających opinie o firmach i pracodawcach. Palacze bronią się argumentem, że palenie jest ich demokratycznie zapewnioną wolnością, mogą wykorzystać czas przerwy w dowolny sposób i wytykają innym, że również wymigują się od pracy często wychodząc do toalety lub za długo robiąc sobie kawę. Osoby niepalące czują się dyskryminowane, obciążane cudzymi obowiązkami i żądają zaostrzenia przepisów. Padają propozycje, by już na rozmowie kwalifikacyjnej pytać o to czy kandydat pali, jednak to nie nastąpi, gdyż naruszono by jego prywatność. W USA takie osoby rekrutowane za takie pytania wytaczają firmom procesy.

Pracodawcy nie palą się do walki

Pracodawcy mogą walczyć z palaczami. Od 2011 roku palarnie nie są już pomieszczeniami higieniczno – sanitarnymi, więc nie są obowiązkowe. Można też zakazać palenia na terenie całego zakładu (troska o zdrowie niepalących) oraz obiektów i terenów przyległych do niego (przepisy przeciwpożarowe). Dozwolony jest zakaz palenia w czasie pracy, choć wówczas nie odnosi się do terenów poza zakładem. Można również stosować stosować dodatki motywacyjne dla niepalących. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wezwać policję, która ukarze pracownika grzywną 500 zł za palenie albo samodzielnie odebrać pracownikowi premię (musi to być zapisane w regulaminie kar porządkowych). Może także iść na pewien kompromis i na wiosek pracownika dodatkowe przerwy na papierosa zakwalifikować jako „wyjście w sprawach prywatnych”, za co nie musi się mu płacić lub można żądać odpracowania tego czasu. Jednak pracodawcy wywieszają białą flagę. Boją się. Pali ok. 30% społeczeństwa, a o pracownika coraz trudniej. Wiedzą, że jeśli przycisną palaczy za mocno, to po większości pracowników w firmie może pozostać tylko dym…

Autor: GoWork.pl

Przydatne linki:

https://www.gowork.pl/kursy-i-szkolenia/szkolenia-kadry-2

https://www.gowork.pl/blog/mobbing-bo-to-zla-kobieta-byla/

https://www.gowork.pl/blog/szefie-mam-swoje-prawa/