anonim01.12.2023 20:50
Były pracownik
Pracowałam w Empiku dokładnie 5 dni w okresie przed-świątecznym i przez 5 dni zdążono mi całkowicie obrzydzić pracę dla tej firmy. Wszystko, co piszą tutaj byli lub obecni pracownicy to najczystsza prawda.
Zacznijmy od tego, że dostajesz propozycję umowy zlecenie, która w praktyce ma jednak znamiona stosunku pracy — choć oczywiście papierek jest napisany tak poprawnie, że samej formuły UZ nikt się nie przyczepi, a jedynie jej egzekucji. Ktoś naprawdę powinien się tym zainteresować.
Na rozmowie rekrutacyjnej oczywiście mydlenie oczu premią, młodym i miłym zespołem, choć w moim salonie od pierwszej chwili wyczułam tzw.'red flagi' i żałuję strasznie, że nie posłuchałam samej siebie od samego początku. Na wejściu powitał mnie widok zmęczonych twarzy innych pracowników, i nie mówimy tu o neutralnych wyrazach twarzy, jakie zwykle widzimy jako klienci po wejściu do sklepu: mówię tu o realnie wyglądających na zmęczonych pracownikach. Potem zaproszenie na zaplecze, bardzo ciasne i zabałaganione, ale to już kwestia mojego salonu. Rozmowa rekrutacyjna przebiegła dobrze, chociaż potem w domu zorientowałam się, że razem z szefową podpisałyśmy się w złych miejscach na umowie, przyznaję, że zauważenie tego później było niezmiernie głupie i nieuważne.
Potem zaczęła się praca i szkolenia. Oczywiście nowego pracownika trzeba przeszkolić, ale wiecie, na czym polegało szkolenie? Na oglądaniu z "trenerką" prezentacji multimedialnej z jakimiś wyświechtanymi, bezużytecznymi hasełkami i statystykami, które guzik tak naprawdę znaczą. Było też spotkanie na teamsach mające nas nauczyć jak omamić klienta, a potem w prywatnym panelu pracowniczym więcej śmiesznych prezentacji i przeklikiwania w gierkach. To jest CAŁE szkolenie. No, jeszcze ustawią cię na kasę, żebyś obserwował INNYCH NOWICJUSZY, jak SAMI SIĘ UCZĄ. KOMEDIA. Wszyscy bardziej doświadczeni kasjerzy albo biegają z tabletem albo nie wiem, gdzie są.
Nie dostałam ŻADNEGO oprowadzenia po sklepie, żeby wiedzieć, gdzie co leży. Nie dostałam żadnych instrukcji wobec standardów, według których mam robić porządki na półkach i jak łatwiej zorientować się, co gdzie leży. Nic. Dostałam za to po głowie za to, że źle nakleiłam nalepki z przecenami, a szefowa w odpowiedzi na moją prośbę o feedback odpowiedziała, że "feedback jest taki, że jak regionalny zobaczy te naklejki, to dostanie się mnie". Dostałam też (usunięte przez administratora)za to, że nie idzie mi sprzedaż (usunięte przez administratora) z tzw. "umbrelli", mimo że to był mój drugi dzień na kasie po trzech dniach obserwowania innych świeżaków i mimo tego, że byłam w pracy pierwszy raz po weekendzie we wtorek i nie miałam okazji bliżej zapoznać się z produktem.
A właśnie, umbrella. Produkt przykasowy, który masz klientowi wcisnąć za wszelką cenę. Klient nie chce? Zaproponuj DRUGI PRODUKT. I DORZUĆ MU EMPIK PREMIUM. Klient nie chce? "Ale to nie ma tak, że klient nie chce, bo klient, podchodząc do kasy, jest nastawiony na wydatek i po prostu nie umiesz go przekonać, bo nie znasz produktu. Klient zawsze chce." A przynajmniej tak ci powiedzą na szkoleniu oraz u szefostwa na pogadance, kiedy masz kiepski dzień i nic się nie sprzedaje. Dochodzi do tego, że jeżeli nie widzisz potencjału na umbrelle lub EP, masz klienta płacącego kartą odesłać do samoobsługowej za wszelką cenę, nawet jeżeli już podszedł do stacjonarnej. Bo nabicie paragonu bezgotówkowego, bez umbrelli i bez EP zaniży wynik całego zespołu i wszyscy potem dostaną przez głowę, typowe korpo-gadanie.
I tak się toczy dzień aż do końca zmiany, gdzie przy wychodzeniu do domu musisz okazać nie tylko zawartość swojej torby (z czym spotkałam się w każdej pracy, jeżeli mam być szczera), ale też musisz się pod kamerkami oklepać po każdej części ciała (tak, tylną też), kurtkę, a najlepiej jakbyś zrobił to bez ubrań, bo może, stojąc przy kasie cały dzień, miałeś czas, żeby ukraść z lady czekoladę w PROMOCYJNEJ CENIE, TYLKO DO KOŃCA TYGODNIA i wsadzić ją sobie... gdzieś. Potem odprowadza cię do drzwi inny pracownik, bo na pewno coś zwiniesz po drodze jak złodziej.
A co z benefitami? Żadnych. Może dostaniesz (usunięte przez administratora)premię za sprzedaż EP lub zawrotne 250zł za 100% frekwencji w grudniu, jeżeli zadeklarujesz więcej, niż 120h obecności, ale to tyle. Nie dostajesz nic dobrego, za to dostajesz dużo negatywnej energii i presji. Poszłam tam pracować z myślą, że może znów zbliżę się do muzyki czy literatury, a zbliżyłam się jedynie do nawrotu(usunięte przez administratora) To miejsce nie ma nic wspólnego z kulturą, za to ma dużo wspólnego z najgorszym możliwym typem korporacji.
Nie idźcie tam. Wypłata, jaką dostaniecie, w połowie pójdzie na leczenie się po doświadczeniu tego brudnego miejsca.
Jedyny plus to ludzie. W ciągu 5 dniu zdążyłam polubić cały zespół i z tego miejsca życzę im wszystkim wszystkiego najlepszego.