SIE
24

Jakie problemy trapią polski rynek pracy? (INFOGRAFIKA)

Najniższe w historii bezrobocie oraz coraz większa liczba zarobkowych imigrantów mogłaby sugerować, że sytuacja na rynku pracy jest co najmniej dobra. Z drugiej jednak strony niski – w porównaniu do innych krajów Europy – współczynnik aktywności zawodowej może oznaczać coś zupełnie innego. Paradoks polskiego rynku pracy polega więc na tym, że mimo niewielkiego bezrobocia aż 13 mln osób pozostaje biernych zawodowo.

Ponad 13 mln Polaków biernych zawodowo

Od dłuższego czasu stopa bezrobocie w Polsce spada. Pracodawcy, którzy coraz częściej otwarcie mówią o problemach ze skompletowaniem kadry, uzupełniają braki pracownicze zaciągiem obcokrajowców zza wschodniej granicy, głównie z Ukrainy. Dobra – na pierwszy rzut oka – koniunktura na rynku nie przekłada się jednak na presje płacową. W dalszym ciągu wiele osób zarabia najniższą krajową. Jednocześnie, jak wynika z badań BAEL, liczba ludności aktywnej zawodowo (czyli osoby zatrudnione lub poszukujące pracy i zdolne do jej podjęcia oraz osoby bezrobotne) w wieku 15 lat i więcej, wyniosła w I kwartale bieżącego roku 17,2 mln. Z tej liczby 16,3 mln to osoby pracujące, a 0,9 mln bezrobotni w wieku produkcyjnym. Jednocześnie populacja Polaków biernych zawodowo liczyła 13,4 mln. Spośród nich aż 5,4 mln jest w wieku produkcyjnym. A wszystko to w czasach, w których bezrobocie w Polsce należy do jednych z najniższych w Europie, przynajmniej według Eurostatu.

Czym w ogóle jest bierność zawodowa?

Nie oznacza to jednak, że wszystkie te osoby mogłyby zostać „wchłonięte” przez rynek pracy. Przez biernych zawodowo rozumie się – zgodnie z definicją GUS – osoby niepracujące, a zarazem nieposzukujące zatrudnienia. Wśród nich znajdują się emeryci i renciści oraz osoby, które w dalszym ciągu są w wieku produkcyjnym, ale uzyskały uprawnienia do pobierania tych świadczeń i nie przewidują możliwości powrotu na rynek pracy. Do ludzi biernych zawodowo zaliczają się także niepełnosprawni oraz młodzież, która albo nie rozpoczęła jeszcze swojej kariery lub czasowo ją zawiesiła, np. z powodu edukacji lub opieki nad dzieckiem. Jak widać bierność zawodowa w wieku produkcyjnym może mieć różne źródła. Tym samym populacja osób, które faktycznie są w stanie zasilić rynek pracy skurczy się, ale i tak oscylować będzie w granicach 2 mln, czyli mniej więcej tyle ile wynosić ma liczba Ukraińców w Polsce. Warto w tym miejscu wspomnieć o pewnej niedoskonałości w samym procesie zbierania danych. W dzisiejszych czasach uczynienie punktem wyjścia osób w wieku 15 lat okazuje się nieefektywne.

Jakie mogą być konsekwencje?

Jak widać w naszym społeczeństwie wciąż drzemią niewykorzystane pokłady pracowników. Analizując sytuację na rynku pracy rzadko przytacza się również współczynnik aktywności zawodowej, który wynosi w naszym kraju 56,2% i jest jednym z najniższych w Europie. Można więc zaobserwować pewien paradoks – z jednej strony niskie bezrobocie, dobra koniunktura gospodarcza i coraz więcej miejsc pracy, z drugiej ogromna liczba osób, które nie chcą pracować. To z kolei może mieć bardzo poważne konsekwencje w przyszłości. Już teraz przedsiębiorcy narzekają na problemy z pozyskaniem pracowników, przez co nie wykorzystują w pełni swojego potencjału. Tym samym zamiast napędzać gospodarkę hamują jej rozwój. Jeśli w najbliższym czasie nic się pod tym względem nie zmieni, to odbije się to negatywnie na potencjale wzrostu gospodarczego oraz na wpływach do budżetu państwa.


  • Mateoo

    Ja mieszkam w Kaliszu, a analiza lokalnego rynku pracy http://praca-wielkopolskie.pl/rynek-pracy-w-woj-wielkopolskim/ pokazuje przyczyny tego stanu rzeczy. Są zawody gdzie deficyt pracowników jest znaczący jak np. zbrojarze, cieśle czy tynkarze. Sam pracuję w firmie budowlanej i widzę, ze przyjmuje się coraz więcej Ukraińców, bo u nas nie ma komu robić, albo pieniądze nie takie jak na zachodzie. Z drugiej strony za dużo mamy młodych ludzi po politologiach, ekonomii itp., którzy konkretnych umiejętności nie maja, ale liczą na świetną prace w biurze. Według mnie to problem jest już na poziomie szkolnictwa…

    Odpowiedź

    • GoWork.pl Autor:

      Mateoo,
      Wielkopolska nie jest wyjątkiem. W całej Polsce bardziej niż osób po przytoczonej przez Pana politologii i ekonomii potrzeba osób z „fachem w ręku”, np. wspomnianych już tynkarzy czy zbrojarzy. Słusznie zwrócił Pan uwagę na nieefektywność szkolnictwa, które niestety staje się wylęgarnią bezrobotnych magistrów, będących często osobami bardzo inteligentnymi, które niestety podczas kształcenia nie miały możliwości przyswojenia umiejętności, które pozwolą im wyróżnić się na rynku pracy.
      Pozdrawiamy! 🙂

      Odpowiedź

  • Franek

    Sam sobie idź do pracy w tych obozach to zobaczysz co jest wyzysk. Dziwić się że ludzie się nie pchają do tych gulagow.

    Odpowiedź

Dodaj komentarz

Nie będzie opublikowany na stronie.