


Kęty nie są miastem, które trafia na okładki raportów gospodarczych – a jednak lokalny rynek pracy utrzymuje się w stałym ruchu, bez spektakularnych wzlotów, ale też bez bolesnych tąpnięć. Przemysłowa infrastruktura, gęsto rozlokowane zakłady i rosnący sektor usług technicznych tworzą strukturę, która absorbuje pracowników o różnych profilach zawodowych: od operatorów CNC po specjalistów ds. jakości, od magazynierów po techników wdrożeniowych.
Według danych z końca 2024 roku gmina Kęty liczy ponad 32 600 mieszkańców, z czego ponad 17 600 zamieszkuje samo miasto. Demografia wykazuje niewielką tendencję spadkową, ale wskaźnik aktywności zawodowej pozostaje wysoki – blisko 300 pracujących na 1000 mieszkańców. To wynik powyżej średniej województwa, który wskazuje na dość trwałą strukturę zatrudnienia, opartą nie tylko na lokalnym popycie, lecz także na eksporcie i współpracy regionalnej.
Stopa bezrobocia w powiecie oświęcimskim, do którego należy gmina, wynosiła w maju 2025 roku 4,7 %. Choć wyższa niż w Krakowie czy Tarnowie, nadal utrzymuje się poniżej krajowej średniej. Co istotne – bezrobocie w Kętach ma charakter selektywny: dotyczy głównie zawodów niepowiązanych z lokalną gospodarką, a nie braku ofert jako takich. Osoby z odpowiednimi kwalifikacjami technicznymi, uprawnieniami zawodowymi i gotowością do pracy zmianowej nie mają problemów ze znalezieniem zatrudnienia.
Charakterystyczną cechą lokalnego rynku pracy jest jego rozczłonkowanie sektorowe. Oprócz przemysłu aluminiowego, który stanowi trzon gospodarki, rozwijają się tu także firmy z branży przetwórstwa spożywczego, telekomunikacji, logistyki oraz usług specjalistycznych. Zatrudnienie znajduje się zarówno w zakładach produkcyjnych, jak i w nowoczesnych biurach technicznych czy centrach dystrybucyjnych.
Średnie wynagrodzenie w województwie małopolskim w 2025 roku przekracza 9 000 zł brutto. W Kętach ten poziom nie jest standardem – ale też nie jest wyjątkiem. Zatrudnieni w lokalnym przemyśle i sektorach technicznych zarabiają przeciętnie między 5 500 a 7 000 zł brutto. Dla operatorów CNC, techników automatyki czy specjalistów ds. jakości to wartość bazowa – a nie szczyt widełek. W dużych firmach, takich jak Grupa Kęty, pensje kierowników, inżynierów czy wdrożeniowców sięgają 12–14 tys. zł brutto. W ofertach rzadziej podawanych publicznie pojawiają się też premie, dodatki zmianowe i systemy bonusowe, które realnie podnoszą wynagrodzenie o 10–20%.
Minimalne wynagrodzenie brutto w Polsce wynosi 4 666 zł – i w Kętach nadal jest punktem odniesienia w niektórych branżach. Dotyczy to głównie gastronomii, prostych prac fizycznych i drobnego handlu. Umowy zlecenia w tym segmencie często oferują stawkę godzinową rzędu 23–30 zł netto – czyli 3 700–4 800 zł miesięcznie przy pełnym etacie, bez dodatków. Niektóre oferty celowo nie przekraczają progu podatkowego, by ograniczyć koszt zatrudnienia – choć kosztem stabilności i długofalowego bezpieczeństwa pracownika.
Wartością wyróżniającą kęcki rynek nie są jednak rekordowe zarobki, lecz ich dostępność dla ludzi z konkretnym zestawem kompetencji. Kto ma doświadczenie w produkcji, zna zasady BHP, obsługuje wózek widłowy, zna podstawy techniki lub logistyki – zarobi więcej niż w okolicznych gminach. Kto tego nie ma – będzie rywalizować o minimum.
Rynek pracy w Kętach kręci się wokół kilku kluczowych firm, które działają w modelu dominacji bez monopolu. To nie miasta jednej fabryki – to miasto pięciu–sześciu dużych graczy i dziesiątek podwykonawców, którzy tworzą stabilny ekosystem zatrudnienia. Ci, którzy go napędzają, nie zmieniają się co sezon – są trwale obecni, inwestują, szkolą, rozbudowują linie technologiczne.
Najwięksi pracodawcy w Kętach to:
Wokół nich działają mniejsze firmy usługowe – transportowe, cateringowe, ochroniarskie, sprzątające – które operują w trybie zależności gospodarczej. W tej strukturze zatrudnienie znajduje zarówno pracownik magazynu, jak i technik utrzymania ruchu, zarówno specjalista ds. kadr, jak i kierowca dostawczy.
Gospodarka Kęt opiera się na produkcji, ale nie jest gospodarką monokulturową. Przemysł ciężki, przetwórczy i spożywczy nadal stanowi fundament rynku pracy, ale coraz wyraźniej zaznacza się obecność sektora usług technicznych, komunikacyjnych i lokalnej dystrybucji. Tutejsze zatrudnienie przypomina strukturę warstwową – w rdzeniu firmy o wysokim nasyceniu technologicznym, wokół nich: logistyka, usługi, transport i MŚP.
Największy popyt na pracowników w 2025 roku występuje w sektorach:
Obok struktur korporacyjnych funkcjonuje segment rozproszonych przedsiębiorstw rodzinnych – mechaników, usługodawców, ekip remontowych czy punktów handlowych, które nie publikują ogłoszeń, ale rekrutują z polecenia lub lokalnej sieci kontaktów. To właśnie tam zatrudnienie znajdują osoby bez doświadczenia, formalnych kwalifikacji czy dyplomów – ale z gotowością do pracy i elastycznością godzinową.
W soboty i niedziele struktura lokalnego zatrudnienia zmienia rytm – spowalnia w sektorze produkcyjnym, a przyspiesza w usługach. Aktywizują się sklepy wielobranżowe, punkty gastronomiczne, stacje paliw i sieci handlowe, które pracują w systemie zmianowym, niezależnie od dnia tygodnia. To właśnie tam powstaje przestrzeń dla zatrudnienia dorywczego – elastycznego, często opartego na umowie zlecenie, bez długiego procesu rekrutacyjnego.
Największe zapotrzebowanie w trybie weekendowym dotyczy stanowisk takich jak:
Wysokość wynagrodzenia w pracy dorywczej nie przekracza zazwyczaj 30 zł netto za godzinę – najczęściej mieści się w przedziale 23–27 zł. Umowy są zawierane na krótki okres lub w modelu rotacyjnym, a grafik układany jest często z tygodnia na tydzień. Dla części pracowników – zwłaszcza studentów, uczniów i osób dorabiających po etacie – to model akceptowalny, pozwalający łączyć obowiązki rodzinne, naukę i inne źródła dochodu.
Formy zatrudnienia w Kętach odzwierciedlają strukturę lokalnej gospodarki – dominują umowy o pracę w przemyśle i usługach technicznych, natomiast zlecenia i dzieła funkcjonują w segmentach wymagających elastyczności, szybkiej rotacji lub pracy projektowej. To układ funkcjonalny, w którym forma umowy nie wynika z mody czy trendu HR-owego, lecz z rzeczywistego charakteru pracy.
Umowa o pracę pozostaje dominującą formą w zakładach produkcyjnych, w magazynach, w firmach logistycznych i administracji publicznej. Pracownicy liniowi, technicy utrzymania ruchu, magazynierzy, operatorzy maszyn czy kontrolerzy jakości najczęściej pracują na etacie – z pełnym pakietem świadczeń, dodatkami za pracę zmianową i premiami kwartalnymi. Takie kontrakty zapewniają stabilność, ale wymagają dostępności w określonych godzinach i pełnej gotowości do przestrzegania wewnętrznych regulaminów.
Umowy zlecenia są typowe w handlu, gastronomii, usługach porządkowych i ochronie. Często dotyczą pracy w niepełnym wymiarze godzin lub w modelu weekendowym. W praktyce zlecenia dają większą swobodę – ale wiążą się z mniejszym zakresem ochrony pracowniczej i brakiem niektórych świadczeń. W Kętach to częsty wybór dla osób uczących się, wychowujących dzieci lub dorabiających w dodatkowych godzinach.
Umowy o dzieło pojawiają się sporadycznie – głównie w usługach specjalistycznych, projektach graficznych, wydarzeniach lokalnych i zleceniach jednorazowych. Ich obecność nie ma charakteru masowego, ale dla wykonawców konkretnych usług – jak np. naprawy techniczne, drobne prace remontowe, montaż reklam czy obsługa wydarzenia – może być sensownym rozwiązaniem w kontekście jednorazowych prac.
Rynek pracy w Kętach nadal opiera się na obecności fizycznej – głównie ze względu na dominującą rolę przemysłu i logistyki. Większość ofert wymaga stawienia się na hali, w magazynie, przy linii lub w punkcie obsługi technicznej. Nie znaczy to jednak, że praca zdalna i hybrydowa nie istnieje – po prostu funkcjonuje w innym rytmie, w innych branżach i na innych zasadach.
Oferty pracy hybrydowej dotyczą przede wszystkim stanowisk administracyjnych, sprzedażowych, specjalistycznych – gdzie część obowiązków można wykonać online, ale reszta wymaga obecności w siedzibie firmy, na spotkaniu, przy dokumentach. Dotyczy to m.in.:
Praca całkowicie zdalna – czyli bez konieczności pojawiania się w firmie – jest rzadkością, ale występuje. Wśród ofert pojawiają się zlecenia dla grafików, tłumaczy, copywriterów, specjalistów e-commerce czy freelancerów z branży IT. Najczęściej nie są to jednak oferty lokalnych firm – to kontrakty zdalne, których wykonawca mieszka w Kętach, ale pracuje dla firmy z Warszawy, Krakowa lub w modelu międzynarodowym.
Tam, gdzie fizyczna obecność jest kluczowa – czyli w produkcji, budownictwie, gastronomii, ochronie czy transporcie – model hybrydowy się nie przyjął i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. W tych branżach „praca z domu” to po prostu konstrukcja nie do wdrożenia.
W Kętach funkcjonuje filia Powiatowego Urzędu Pracy w Oświęcimiu – instytucja pierwszego kontaktu dla osób bezrobotnych, poszukujących zatrudnienia lub chcących zarejestrować się w systemie pośrednictwa. Choć nie jest to jednostka o pełnej autonomii decyzyjnej, oferuje dostęp do wszystkich kluczowych usług: rejestracji, doradztwa zawodowego, wsparcia szkoleniowego oraz bazy lokalnych ofert.
Dane kontaktowe filii:
Powiatowy Urząd Pracy – Filia w Kętach
ul. Żwirki i Wigury 27a
32-650 Kęty
tel. (33) 845 06 07, (33) 845 26 24
e-mail: [email protected]
Godziny otwarcia: poniedziałek–piątek, 7:00–15:00
Rejestracja w urzędzie jest możliwa zarówno stacjonarnie, jak i przez stronę internetową PUP Oświęcim – gdzie w zakładce „Dla bezrobotnych i poszukujących pracy” znajduje się formularz elektroniczny. W placówce w Kętach można również uzyskać informacje na temat dostępnych szkoleń, kursów zawodowych, bonów zatrudnieniowych oraz programów wsparcia dla młodych, długotrwale bezrobotnych i osób powyżej 50. roku życia.
Rynek pracy w Kętach nie jest rozdmuchany medialnie, ale działa skutecznie – i właśnie dlatego przyciąga pracowników, którzy szukają nie deklaracji, lecz zatrudnienia z realnym zapleczem. Przemysł, logistyka i sektor usług technicznych tworzą system, w którym pracownik produkcji może znaleźć stabilną pracę, a pracownik fizyczny – rozsądne warunki przy pełnym lub częściowym wymiarze godzin. Zatrudnienie oferowane jest często w oparciu o standardowe umowy o pracę, ale również na zasadzie kontraktów dostosowanych do sytuacji życiowej czy etapu zawodowego.
W ofertach regularnie pojawiają się ogłoszenia z opcją praca od zaraz, szczególnie w zakładach przemysłowych, centrach logistycznych i firmach porządkowych. Wymagania bywają zróżnicowane – od podstawowej dyspozycyjności i gotowości do pracy zmianowej, po konkretne uprawnienia techniczne lub doświadczenie w obsłudze maszyn. Część prac nie wymaga kwalifikacji zawodowych, ale zakłada szybkie wdrożenie i umiejętność pracy w zespole. Dotyczy to m.in. zadań takich jak pakowanie, sortowanie czy czyszczenie powierzchni produkcyjnych.
Dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na pełen etat, dostępne są oferty na część etatu lub z możliwością wyboru zmian – co szczególnie doceniają osoby uczące się, wychowujące dzieci lub łączące kilka źródeł dochodu. W niektórych branżach pojawia się także opcja na elastyczne godziny pracy, które pozwalają lepiej planować dzień bez konieczności rezygnacji z innych zobowiązań. To model, który funkcjonuje przede wszystkim w sektorze handlu, gastronomii i usług porządkowych.
Nie tylko duże zakłady jak Grupa Kęty czy Alumetal kształtują lokalny rynek zatrudnienia. Również firmy takie jak Hutnik Spółka budują infrastrukturę etatów, szkolą i utrzymują rotację na poziomie operacyjnym. Dla wielu mieszkańców pobliskich miejscowości – w tym takich jak Bielsko Biała – dojazd do Kęt staje się rozsądną alternatywą wobec niepewności dużych aglomeracji. Zatem aplikuj szybko, jeśli ogłoszenie pasuje – bo lokalna rekrutacja nie trwa tygodniami, tylko tyle, ile trzeba, by zatrudnić osobę gotową do pracy. Praca jest – pytanie, czy potrafisz ją zauważyć zanim zrobi to ktoś inny.



























