19. „Rodzinna firma”, w której nie wiadomo, kto kogo trzyma na sznurku a bałagan jest przysłowiowy. Krycie jest wzajemne a system, często dynastyczny chroni się systemowo ( w tym towarzystwie nie wolno o tym głośno mówić ). Zamiast coś z tym zrobić, szukamy sposobu, jakby tu komuś zamknąć buzię. Mądrego inaczej, czyli cwanego, uzurpatora-wczasowicza ułaskawiać można w przód, w tył i w kosmosie, bo jego pozycja jest bliska nieśmiertelności a ocena merytorycznych możliwości zbędna, jeśli ktoś uważa, że Gott mit uns, że jest namaszczony, najlepszy w całym pokoju a jego głównym atrybutem jest to, że może na biegu robić co chce, nie widzieć innych ludzi i być zawsze niewinnym, bo jest filarem takiego zespołu. Filar jest bardzo łasy na kasę a ryzyko epistemologiczne jest tu małe. To jest jedna z brzydszych cech, ale nikt się nad tym nie pochyla, zamiast się z tego oczyścić, rozkłada się nad tym złoty parasol. Gniazdka szykowane są tam, gdzie są łakocie, najcenniejsze kawałki i kreatywnie podchodzi się do rozliczania pracy. Osoby napchane kaszanką w postaci grubej kasy stać na kupowanie różnych bzdetów i tak to sobie funkcjonuje. Nikt nie jest zainteresowany oszczędzaniem, ale podłączeniem się do kasy. Grupa bohaterów opatrznościowych, biorących udział w ustawce nie jest dekompletowana. Wszyscy dobrze o sobie myślą, cuda, cuda ogłaszają !
„ Świadka spraszasz, gdy chwalić siebie chcesz, a gdy już ułudzisz go w dobre o tobie mniemanie, sam o sobie dobrze myśleć zaczynasz ( …).” F. Nietzsche.
Zwykli pracownicy są popychadłami a ich indywidualne pojmowanie wolności i przyzwoitości nie w każdym momencie jest do pogodzenia z wartościami, które wyznaje grupa. Podstawą zaufania do siebie samego jest intelektualizm, natomiast zaufanie w grupach, oparte jest na informacji fraktalnej, na intuicji. Naprzeciwko masz zawsze intuicję i wartości tych, którzy chcą w tej dziurawej łódce przetrwać kolejny rok, za wszelka cenę i tak naprawdę to jest silnie wiążące, pseudo-lojalnościowe podglebie. Jak jesteś samobójczynią i widzisz starego profesjonalistę, „mocnego człowieka”, który szydzi ze wszystkich a sam niczego się nie dotyka, to nie powinnaś mieć ochoty aby się sprawdzać. Starość może dla kogoś nie istnieć, jeśli uważa, że nie warto iść na emeryturę, bo po co swoją mądrość nieść dalej w świat, lepiej przytulać publiczną kasę. Realizacja tego popędu jest na swój sposób odczuwana jako „należna” i polega zazwyczaj na pozbyciu się z psychiki napięć związanych z właściwie okazywaną w otoczeniu empatią, czyli z naszym wspólnym istnieniem a nawet na przeniesieniu self na kasę i przedmioty, które stają się alternatywnymi dla świadomości self. Mogą to być : lepsze auto, nie potrzebne sprzęty, salony kosmetyczne, last-minute wycieczki, „różne uciechy”, energo-lego-landie, parki miniatur sakralnych i inne, tym podobne super atrakcje, ale również zdjęcie z wakacji wysłane koleżankom i kolegom, które jest ważniejsze od jakiegokolwiek doświadczenia emocjonalnego i estetycznego w trakcie zwiedzania nowego miejsca. Duma opiera się tu na mechanizmach analnych, gdzie gromadzenie dóbr i uciechy mają zastąpić poczucie bycia kochanym. Fantazje o analnym bogactwie wzmacniają poczucie siły i niezależności. Zawiść również zawiera elementy analne. Często mamy do czynienia z przekonaniem, że do bycia „kimś”, do przetrwania niezbędna jest kombinacja dumy, urazy, zawiści i nienawiści. Jak widać, istnieje taki świat za kotarą, w którym praktycznie wszyscy wiedzą, że czegoś takiego jak dobro publiczne praktycznie nie ma. Jeżeli myślisz inaczej to jesteś frajerem. Jeśli mówisz o tym głośno, to groźby tych, którym zostało coś powierzone zasadzają się zawsze na tym, że tam gdzie chcesz sięgać po jakiekolwiek instrumenty kontroli, albo bezstronnego osądzenia, tam pojawia się interpretacja, że są to bezpodstawne pogróżki i zastraszanie i że sam sobie jesteś winny. Generalnie, osoba inaczej myśląca to wróg systemu, który daje napęd do wzajemnego miziania i lizania, których to czynności nie można przerwać, bo jest to wspólnie podjęta mini-walka.
Człowiek nie zawsze polemizuje z prawdą. Jeśli w swoim myśleniu nie zawiera właściwych ludzkich nadziei i obaw, to jego odczuwanie wstydu i poczucia winy staje się dla niego wręcz niestosowne. Broni własnej spójności i gotówki, a nie prawdy i to samo może dotyczyć grupy, bo poprzez taką cenzurę przykład może stać się zaraźliwy. Brak wstydu sprawia, że nie można liczyć na jakikolwiek umiar w destrukcji. Zwyczajni, kreatywni ludzie a nawet bliscy są zbyt słabi, żeby przyjść z pomocą takim osobom. Nikt wewnątrz nie jest zainteresowany, żeby wyjaśnić co się dzieje. Po co, skoro można załatwiać swoje sprawy.
„ Lecz jako kieł dzika niechaj słowa me będą i niech wam dusze aż do dna rozerwą; lemieszem chcę wam być. Wszystkich skrytości waszych głębi na światło dobędę, a gdy tak lemieszem przeorani i skruszeni na słońcu legniecie, wówczas kłamstwo wasze od prawdy łacno się oddzieli” F. Nietzsche.