Doskonała firma dla ludzi rozpoczynających swoją karierę zawodową w Lublinie. W Warszawie nie koniecznie - firma przez lata miała problemy ze skutecznym prowadzeniem projektów fixed price w RnD - najpewniej jest to miejsce w którym można poznać klika złych praktyk.
Atmosfera pracy jest co do zasady bardzo dobra na stanowiskach niższych kierowniczych i niżej. Gęsto i trudno zaczyna się robić w rejonach zarządu. Współpraca z zarządem jest koszmarem, którego nie powinno życzyć się nikomu. Pod przykrywka luzu i swobody , kryje się atmosfera w której popłaca tylko parszywe lizusostwo i nieczyste zagrywki. Ludzie pracujący blisko zarządu są nastawiani przeciwko sobie i uczestniczą w wiecznych igrzyskach w których nagrodą jest sympatia prezesa. Nie ma reguł gry ponieważ prezes wywraca je z dnia na dzień a manipulowanie ludźmi wydaje się sprawiać mu przyjemność. Publiczne upokorzenia z ironicznym usmiechem na ustach są specjalnością zakładu. Każdy może liczyć na chwilę sympatii ale jeśli Twoja twarz się znudzi to zostaniesz rzucony w kąt jak stara nudna zabawka i nie musi mieć to nic wspólnego z jakością Twojej pracy ani z wynikami, które pomagasz osiągać firmie. Ponad wszystko liczy się widzimisię prezesa i to czy dalej chce mu się na Ciebie patrzeć czy też nie.
Taktyka, która najlepiej sprawdza się w otoczeniu zarządu to odwracanie uwagi od siebie i systematyczne ataki na swoich kolegów i koleżanki z pracy. Jesli chcesz być długo u łaski odwracaj uwagę od siebie kosztem innych.
W otoczeniu prezesa co rusz pojawiają się nowi faworyci, których prezes tymczasowo słucha. Nie ma nic bardziej złudnego od wiary w to, że ten błogi stan będzie trwał. Nie ma też nic bardziej złudnego niż wiara w to, że w otoczeniu zarządu kiedykolwiek będzie panowała atmosfera współpracy i wspólnego dążenia do celu. Wszysty są tylko kukiełkami w teatrze i na każdego (nawet największego wieloryba) przyjdzie czas niełaski. Spodziewaj się wówczas, że zostaniesz zgnojony, najpierw przez prezesa a potem przez kolegów, którzy akurat są w łaskawym świetle.
Jeśli chciałbyś/chciałabyś sprawdzić się w realiach przymoninających dwór Ludwika XIV gdzie pełno jest intryg dworskich i Królewskich kaprysów to może być miejsce dla Ciebie, może się jednak okazać, że nie zagrzejesz zbyt długo miejsca bo albo zmieni się wizja albo zostaniesz zagryziony przez innych w obawie przed niewygodnościami jakie mógłbys spowodować w ich pracy.
W tym wszystkim ludzie obwiniają siebie wzajemnie za wszystkie okropności, które sobie wyrządzają zapominając, że ryba psuje się od głowy a nad wszystkimi jest człowiek, który o tym wszystkim wie i na wszystko pozwala.
Nieuczciwe byłoby stwierdzić, że praca w Billennium nie może dać satysfakcji i spełnienia zawodowego, może i często daje ale wiąże się to z dużym kosztem i ceną którą prędzej czy później płaci każdy. Jest kilka osób, które pracowały/pracują blisko zarządu i mają czyste sumienie stanowią one jednak wyjątki.
Proces rekrutacji do Billennium potrafi być bardzo dobry i jest ich bardzo mocną stroną. Zostanie przed tobą roztoczona wspaniała wizja innowacyjnej (sic!) firmy, która przebojem zdobywa rynek. Będziesz chciał/chciała stać się częścią tego wspaniałego przedsięwzięcia i to będzie Twój pierwszy krok w (usunięte przez administratora) Możliwe, że jesteś teraz częścią procesu rekrutacyjnego i już jest dla Ciebie za późno bo i tak nie uwierzysz w jedno słowo negatywne słowo.
Firma systematycznie rośnie, co trzeba zaliczyć na plus. Firma ma świetna identyfikację graficzną i bajeczny PR. Ma też całą masę zalet jeśli jesteś szeregowym pracownikiem. W całej tej konstrukcji jaką jest Billennium nie ma jednak na pierwszy rzut oka czegoś równie demaskującego jak żenujący pasek w TVP info i to właśnie sprawia, że ludzie dają się nabrać.