Osoby na tak zwanej wiekówce(18-23 lata) są pożądanym towarem dla biura pośrednictwa pracy. Pracodawca np. Albert Heijn płaci E&A taką samą stawkę za każdego pracownika bez względu na jego wiek. Biznes się zaczyna kiedy to E&A rozlicza się ze swoimi pracownikami. Jeżeli masz 18 lat to E&A zapłaci Ci połowę tego co dostanie 24 latek. Chociaż oboje pracowaliście tak samo ciężko. Różnica zostaję w sakiewce E&A. Na domiar złego co tydzień pobierze Ci taką samą kwotę za łóżko, media, ubezpieczenie, jak Twojemu starszemu koledże. Pomimo tego, że zarobił on 2 razy więcej niż Ty.
Przypominam, praca w Albercie jest ciężką pracą fizyczną na akord. A urlop mija pod znakiem masaży i nie rzadko blokad wstrzykiwanych w stawy.
Więcej zarobisz pracując w Polsce na budowie i to bez wykształcenia.
Więc na miły Bóg, jeżeli chcesz wyjechać za granicę żeby pomóc swoim rodzicom lub zarobić na określony cel, a masz mniej niż 23 lata odpuść sobie Holandię. Jednak jeżeli nadal chciałbyś pracować w NL, zapytaj o ofertę pracy bez stawki wiekowej. Jest ich nie wiele ale są.
Wsiadając do Bartusia jesteś stratny 300 zł. To kolejny sposób E&A na dodatkowe wpływy. Dlaczego? Holenderski pracodawca pokrywa Twoje koszty przejazdu w obie strony. AH płaci E&A za Twój bilet. A Ty pomimo darmowego przejazdu płacisz przewoźnikowi. Dlatego E&A nie uznaję innego przewoźnika niż Bartuś. E&A zarabia na AH a Bartuś na Tobie, taki układ biznesowy.W autokarze poznasz ludzi, którzy tak jak Ty nie jadą na wakacje tylko do pracy. Są to ludzie tacy jak ja. Bez dobrego wykształcenia, dobrej pracy często bezrobotni. Jadą bo popadli w długi, kredyt, komunia dziecka, uzbierać na weselę. Mieli lub mają pod górkę w życiu. Jadą zwabieni obietnicą dużych pieniędzy. A tym czasem w biurze E&A w Polsce pani konsultantka otworzy przed Tobą wizję dobrobytu. Po przyjeździe do NL okażę się że z obiecanych 5 dni pracy+sobota jeżeli będziesz chciał, pozostanie 3 do 4 dni.
Żeby wyjechać z Polski pewnie się zadłużysz, więc zaciśniesz zęby żeby się odkuć i w najgorszym wypadku nie być stratnym.
E&A ściąga ludzi na potęgę. Dwa hotele, klasztor nie mogą być puste ponieważ w takim stanie nie ma na czym zarobić.
W 2014 roku E&A przegrało przetarg z Otto. W związku z tym E&A zmuszone jest zrezygnować z usług osób które mieszkają prywatnie, ponieważ firma jest stratna na tych pracownikach. Chore?!
E&A przegrało z Otto bo zarząd był chciwy i beztroski. Pracownicy bili na głowę kolegów z otto pod każdym aspektem tj. norma, błędy, frekwencja. To zarząd dał ciała i ponosi odpowiedzialność za to dziadostwo. A teraz na gwałt szuka oszczędności.
Jeżeli mieszkasz prywatnie E&A zarabia tylko na godzinach które przepracujesz. Biuro zaplanuje Ci nie dużo godzin, nie wiele na Tobie zarobi. Sytuacja się zmienia jeżeli mieszkasz a raczej śpisz na łóżku firmowym. Możesz być pewien, że dostaniesz tyle godzin pracy żeby wystarczyło na opłacenie owego łóżka, mediów i ubezpieczenia. Plus kilkadziesiąt € żebyś głodny nie chodził. E&A zarabia krocie na łóżkach i mediach, to jest ich priorytet. AH ustalił stałą stawkę godzinowa za pracownika, biuro nic tu nie ugra. Jak trzeba pozyskać dodatkowe fundusze? Szukają ich w kieszeni pracowników np. podnieść opłatę za media. Mieszkając w wynajętym mieszkaniu sprawiasz, że źródełko wysycha. Jeżeli przyjechałeś z dziewczyną to miesięcznie płacisz 800€ za dwa łóżka na 5m2. Za tą sumę wynajmiesz 70 metrowe mieszkanie z 2 sypialniami. Znajdziecie drugą parę i płacicie już połowę.
Nie odradzam nikomu szukania lepszego życia za granicą. Proszę Was, jeżeli chcecie wyjechać, zróbcie to z głową.
Spokojnej nocki pikujący. Dobranoc.