Długo sie zbierałem żeby napisać opinię o swoim pobycie w Holandii i pracy z Covebo.
Będzie długo ale myślę że warto przeczytać.
Z góry pisze że to tylko moja opinia, pracowałem wczesniej w kilku agencjach- jako student , wakacyjnie, znam dobrze niemiecki oraz angielski i nie jestem ,, lewusem,, ktory przyjechał poćpać i sie pobawić- ja przyjeżdżam zarobić na studia.
Zacznijmy od tego ze przyjechałem do Holandii autokarem GTV- starym, rozklekotanym gratem bez działającej toalety który powinien jezdzic trasami typu Pcimie Dolne- Pcimie Górne a nie trasy międzynarodowe, wejście do baku zamykane trytytką , brak gaszenia silnika podczas tankowania paliwa( prawdopodobnie by potem nie odpalił) oraz palenie przez kierowców i pasażerów papierosów na stacjach w pobliżu butli z gazem- aż ich obsługa wyrzuciła ze stacji, z kierowcami rzucającymi wulgaryzmami jak czarodziej z rękawa- trudno, wiedziałem przynajmniej że tym autokarem wiecej nie pojade.
Mieszkanie zastałem w stanie powiedzmy że średnim, tzn. widać było że kiedys mieszkała tam klasa średnia , ale polaczki przez kilka lat zrujnowały lokal, marmurowe podlogi oraz kamienne kabiny prysznicowe zasyfione przez bydło, pokój a raczej klitka gdzie na wszystkich ścianach były ślady po zabitych insektach też raczej nie przypadł mi do gustu, na dzień dobry brak światła i prądu , po dzwonieniu i interwencji w Covebo od koordynatora usłyszałem ,, a po co wam światło jak chodzicie na ranne zmiany,,- wtedy całkiem zwątpiłem.... na szczęście w ciągu kilku dni przypadkowo spotkałem Holendra pracującego dla Covebo który zdziwiony tym że Covebo nie zareagowało na moje prosby o naprawę wziął sprawy w swoje ręce i w ciągu 2 dni miałem magiczny dar od bogów- światło
Jeśli chodzi o pracę- sama w sobie nie była zła tu mówie o piekarniach Stoepje , cukierniach van Diermen i de Graaf w Bunschoten, wystarczyło znać trochę języka obcego żeby nie traktowali Cie jak polaka- śmiecia, atmosfera w porządku- oczywiście nie chodzi tu o polaczków, którzy (usunięte przez administratora) jak głupi i darli mordy do każdego po kolei oraz sypali (usunięte przez administratora) do każdego ( wiecie ta sytuacja gdy zwykły szarak jebiący tam od 2 lat czuje sie bezmała jak własciciel firmy i będąc na takim samym stanowisku jak Ty próbuje Cie poganiać mimo iż pracujesz wydajnie i zgodnie z pracą maszyny) i nadskakiwanie nadludziom( Holendrom) żeby Ci poklepali ich po plecach i pokazali okejke.
W kwestii pracy- loteria, raz pracujesz 3 dni w tygodniu , raz 6, najważniejsze to pilnować sobie godzin bo jeśli na czas nie dostarczysz dowodu na to że pracowałeś w dany dzien to koordynator ma Cie w (usunięte przez administratora) i mówi że nic z tym nie może zrobic, mimo iż jako osoba znająca język i obyta z pracą byłem zapisywany przez Holendrów na stały plan juz w 3 tygodniu, magiczne ręce koordynatora rzucały mnie gdzie popadnie,bo jak to powiedział ,, to on ma decydujące zdanie,, Więc jak (usunięte przez administratora) biegalem w te i na zad po różnych fabrykach.
Pierwszy raz od 4 lat- bo tyle wyjeżdżam spotkałem sie z ,, opłatą za rower,,- która de facto jest nielegalna (usunięte przez administratora) wiadomo ze agencja rucha na kasie ale nie spodziewałem sie że az tak, wszelkie prośby związane np. z wyjasnieniem na salarisie skąd tyle opłat były przez panów z Covebo zbywane, spokojnie jak nie po dobroci to sądem odzyskam swoje pieniądze, gdyż to troche śmieszne żeby przy stawce 9,50 zarabiać tyle ile zarabiałem 4 lata temu na wiekowej stawce 7,13 w innej agencji , przy tych samych godzinach. Mi trafiło sie fartem że miałem ok 5 dni w każdym tygodniu plus nadgodziny, ale wiem że inni pracowali po 3 dni- wiadomo ktoś musi mieszkania Covebo utrzymywać, piękni panowie koordynatorzy jednym mówili że pracy nie ma a innych po 6-7 dni w tygodniu wysyłali do pracy- od czego to zależy do dzis nie odkryłem, każdego tygodnia ,, nowy narybek,, choć przecież mówili że pracy nie ma, standardowo nowych zawsze puszczali pierwsze 2 tyg fulltime żeby ,, przekonali sie,, że ,,praca jest ,, , pózniej bywało różnie.
Sprowadzani przez Covebo to głównie patologia bez żadnego języka ( btw po polsku trudno sie im wysłowic) która przyjeżdża pocpać i sie pobawić- stąd co drugi dzien wkurwieni ludzie z zakładów wydzwaniają do Covebo że pracownicy nie przyszli na czas, szczególnie często występuje to w czasie i kilka dni po wyplacie cóż,bawi się polska elita;)
Podsumowując jeśli ktoś ma super kryzysową sytuacje i nie ma innej opcji to może próbować szczęscia na loterii Covebo, wszystkim ,, ogarniętym ,, ludziom odradzam z całego serca jakikolwiek kontakt z tą agencją, wyruchają was na kasie, wyzapierdalacie sie na tych fabrykach a po pół roku jak sobie uświadomicie jak was drałują i tak uciekniecie gdzie indziej, szczególnie gdy zobaczycie ile płacicie za mieszkania w jednym