pracownik Raben - 2013-03-14 22:51:57
"Chodźcie, chodźcie do mnie. Ja nie mam magazynu, ale Was zatrudnię, choćby na papierze. Nie będziecie nic robili, a kasa do Was będzie płynęła strumieniami. Ile chcecie, mówcie, dogadamy się..." Większość wypowiadających się zapewne tak chciałaby pracować. Nie ma nic za darmo i nikt nie mówił, że będzie lekko. "Fizyczni" tylko potrafią narzekać, a niech przyjdą do biura i popracują, np. nad wdrożeniem nowego projektu, który ma zwiększyć wydajność pracy na magazynie i zmniejszyć koszty i niech swój plan przedstawią swojemu przełożonemu oraz swoim podwładnym. Proste? Ludzie, którzy mają stanowiska kierownicze mają większą odpowiedzialność, bo muszą główkować na wielu poziomach, a jak coś spieprzą, to też dostają po głowie. Nie tylko WY NIESZCZĘŚLIWI PRACOWNICY MAGAZYNOWI CZY MAGAZYNIERZY macie zabierane premie. Każdy chciałby przyjść do pracy i za samo przyjście otrzymywać premię. A za co? Za przyjście do pracy i wykonywanie jej na oczekiwanym przez pracodawcę poziomie jest wynagrodzenie, opisane w umowie o pracę, na które swoim podpisem pracownik się zgodził. Jeśli jego praca jest na szczególnym poziomie powyżej ustalonej normy, to należy się premia. Jeśli ktoś zgadza się na pracę w nadgodzinach, to otrzymuje za to wynagrodzenie dodatkowe zwane "nadgodzinami", a jeśli nie wyraża zgody, to po prostu zarobi swoje 100% podstawowego wynagrodzenia + ewentualna premia za jakieś dodatkowe, szczególne efekty swojej pracy. Cały system pracy polega na zapewnieniu przez pracowników ciągłości dostaw do finalnego odbiorcy. Jeśli zatem firma A zleca (powierza) transport swojego towaru firmie Raben to oczekuje, że dojedzie do finalnego odbiorcy w takim stanie, w jakim wyjechało od punktu nadania. W koncu za to płaci i nie może być sytuacji w magazynach przeładunkowych, że ktoś uszkodzi towar i to ukryje, a potem okazuje się, że przesyłka dojechała uszkodzona. Właśnie po to zostały stworzone pewne standardy jakościoweII, które mają wyeliminować nieróbstwo i niedbalstwo o mienie powierzone przez klienta. Jeśli ktoś uważa, że się nie nadaje, niech po prostu zmieni zajęcie, a nie narzeka, w dodatku anonimowo na forum.Widzę kolega z serii "wiem wszystko bo czytałem regulamin".
Muszę cię w paru sprawach poprawić, NIESTETY bo chciałbym żeby było tak jak napisałeś.
1.Więkasza wydajność pracy.
Rozwiązanie:
a).miana starych wózków na nowe które nie psują się w trakcie pracy przez co traci się czas na załatwienie sobie czegoś innego bo wszystkie wózki są pozajmowane.
b).system w skanerach się zawiesza, muli przez co wolniej się pracuje bo się po prostu czeka aż skaner przemieli info.
c).uporządkowanie systemu nakładania towaru na mixy aby nie było sytuacji pt. w połowie mixa skaner pokazuje żeby nałożyć np.2 warstwy towaru i trzeba rozkładać mixa i układać na nowo żeby się jakoś kupy trzymał.
2.Zmniejszenie kosztów.
Rozwiązanie, a raczej podpowiedź:
a).po co na niektórych halach siedzi w biurach po 2 czy 3 kierowników na jednej zmianie? Zostawić tylu ilu potrzeba, resztę w dół na brygadzistów a obecnych brygadzistów na zwykłych fizycznych oczywiście ze zmianą pensji do odpowiedniej do stanowiska.
Efekt:
-mniejsze koszty na wynagrodzenie,
-mniej nadgodzin do wypłacania bo więcej ludzi będzie robiło zlecenia na magazynie.
b).zlikwidowanie stanowisk "widmo".
Tzn. Osoby od jakości. Pytanie moje po co ich tylu?? Wystarczy 1 osoba na hale i da rade, jesli nie będzie gadać ze wszystkimi żeby zabić czas i nudę.
c).zamontowanie kamer na owijarki.
Efekt: osoby owijające zwłaszcza brygadziści zaczną pracować przez 8h a nie kombinować jak owijać 10 palet żeby mieć robotę na 8h.
Teraz troszeczkę o zabieraniu premii, nadgodzinach, jakości itd.
Premie + jakość:
Pieknie by było gdyby stało się tak jak mówisz ale w prawdziwym życiu na magazynie wygląda to inaczej niż przeczytałeś to w papierkach i które mówiono ci na szkoleniach z logistyki.
Wygląda to tak: Jakościowcy wpisują błędy nawet nie tylko za braki na mixach co było by uzasadnione ale za złe wpisanie inwentury lokacji po dobrze pobranym z niej towarze. Pytanie moje po co wpisywać za to bledy komuś kto zrobil to przez pomyłke (i robi to rzadko bo przecież nikt z nas robotem nie jest) a nie specjalnie wpisał co mu się podoba? No po co? Jakościowiec podjedzie sprawdzi, wyjaśni i jeśli pracownik pomylił się jedynie w liczeniu to ok. Trzeba to wyjaśnić i firma leci dalej bez żadnej straty dla klienta. Nikomu czasu to też nie traci bo przecież jakościowcy do tego właśnie byli utworzeni, tak?
Kolejne bezsensy jakościowe:
pracownik ma wpisywany błąd za nawet delikatnie uszkodzony kartonik czy palete. Wszystko niby ok i fajnie ale potem towar przechodzi też przez hele tranzytową i wysyłkową i co wtedy? Palety zmieniają się pod wpływem nawału towaru na buforach. Z palet p