Na wstępie powiem, że mój wpis będzie kontrą do negatywnych komentarzy jakie można tutaj spotkać, bo większość z tych narzekań nie zgadza się z tym czego ja doświadczyłem w firmie.
Pracuję w Welcome od 7 lat. Do pracy przyszedłem na sezon 2012 jako student chcący zarobić na poprawki. Zaczęło się od zlecenia, bo do szczęścia nie potrzebowałem nic więcej. Były to czasy, kiedy była to powszechna forma zatrudnienia, a żeby zostać po sezonie trzeba było się naprawdę postarać, bo nie był to rynek pracownika. Okazało się, że dla mnie lotnisko było miejscem idealnym - praca na dłuższe zmiany dawała więcej dni wolnych w miesiącu, więc nawet wyrabiając etat był czas na 4 dni tygodniowo studiów dziennych lub dłuższe wypady bez korzystania z urlopu.
Na jednym stanowisku przepracowałem 4 lata co jakiś czas otrzymując zwiększenie stawki godzinowej - nie przychodziło to samo, tylko faktycznie trzeba było się starać - zostając coachem dla nowych osób, uzyskując dodatkowe uprawnienia itp. Oprócz tych wzrostów były też okresowe, drobne podwyżki stawki mające zniwelować rosnące koszty życia. W 2012 zaczynałem od 10zł brutto/h, teraz wstępna stawka (zapewne zależnie od sekcji) jest prawie dwukrotnie wyższa.
Po 4 latach, na przejście na umowę o pracę miały wpływ 3 rzeczy - utrata statusu studenta, ozusowanie zleceń i wreszcie awans z agenta na koordynatora. Miałem szczęście, bo zbiegło się to ze zmianą firmowej tabeli zaszeregowań, która sprawiła, że w ciągu roku moja pensja wzrosła do 150% tego, co było na początku umowy o pracę. Dodam, że cały czas pracowałem na to, żeby osiągnąć więcej - uzyskanie kwalfikacji trenerskich, pomoc przy opracowywaniu instrukcji operacyjnych i znajdowanie rozwiązań usprawniających pracę moją, koleżanek/kolegów i podległych mi osób. Kropla drąży skałę i długotrwałe starania są doceniane - w momencie kiedy nie można było iść wyżej (bo przecież liczba stanowisk zarządzających się magicznie nie zwiększy - trzeba było poczekać na wakat) była szansa na rozwój w innych aspektach, próby sił w innych sekcjach, więc nie mam pojęcia skąd mówienie o braku możliwości rozwinięcia skrzydeł.
Były czasy ciężkie, gdy trzeba było pracować za 2-3 osoby, a nawet teraz zdarzają się takie okresy, ale są nagrody sezonowe i roczne, które rekompensują wzmożony wysiłek. Jeden z zarzutów jaki pojawia się w komentarzach dotyczy zmniejszenia tych nagród np. za urlopy na żądanie. Fakt, UŻ jest prawem pracownika, ale czy naprawdę jakikolwiek pracodawca powinien tak samo traktować osoby, które wykorzystują pełen pakiet UŻetek jak tych, którzy z nich w ogóle nie korzystają? Są prośby grafikowe, jest możliwość zamiany dyżurów, redukcji godzin w trzymiesięcznym okresie rozliczeniowym, więc sytuacje wymagające wzięcia UŻ powinny być naprawdę wyjątkowe, a jak ktoś potrafi się z nich wyprztykać już w styczniu to czy jest to zachowanie zasługujące na nagrodę?
Zgodzę się, że przez moje 7 lat było różnie, ale zawsze ekipa, która była w stanie przetrwać ciężki sezon wychodziła bardziej zgrana, a jeśli rzetelnie podchodziła do pracy - była nagradzana. Były problemy z niewystarczającą ilością pracowników lub psującym się sprzętem, ale obecnie to się zmienia, a takie zmiany potrzebują czasu chociażby ze względu na budżet, który jest opracowywany raz na rok.
Korzyści zatrudnienia (nie lubię słowa benefity):
- od samego początku zatrudnienia wybór umowa o pracę/zlecenie,
- tabela kwalifikacji, która określa co/za ile/na jakim stanowisku,
- ubezpieczenie,
- luxmed,
- mybenefit,
- nagrody sezonowe/roczne, "wczasy pod gruszą",
- dofinansowania do kursów zwiększających kwalifikacje (np. językowe)
- ostatnio nawet bony sodexo w miejsce talonów do lotniskowej kantyny,
- większość pracowników jest młoda, co może być traktowane jako plus lub minus, bo podejście do pracy bywa różne, ale (przynajmniej w obrębie Działu/Sekcji) zespoły są zgrane i atmosfera luźnia,
- możliwość dorabiania w innych sekcjach
Wady? Oczywiście, że są:
- "lotniskowy" czas pracy - nie każdemu odpowiada praca w niedziele/święta/w nocy,
- dla chcących się zatrudnić: czas oczekiwania na przepustkę umożliwiającą rozpoczęcie pracy jest różny - dla jednych tydzień, a dla innych sporo dłużej, więc jeżeli planujecie przyjść na wakacje - aplikować trzeba już.
- dynamiczny grafik - opóźnienia lub nieprzewidzane operacje powodują konieczność zostawania po godzinach lub brania dodatkowych zmian w dni wolne
Mignął mi komentarz o tym, że pracownicy są upominani i dyscyplinowani - cóż, moim zdaniem jeśli ktoś nie przestrzega podstawowych procedur lub względów bezpieczeństwa to przynajmniej ma szansę nauczyć się na swoich błędach zamiast żegnać się z pracą.
Firma zaczyna nadganiać wymagania rynkowe XXI wieku. Jeżeli ktoś chce pracować, może liczyć na rozwój i docenienie, a na pewno na ciekawe historie do opowiadania przy świątecznym stole (jak się dostanie będzie miało wolne ;)). Osoby roszczeniowe/leniwe raczej nie zagrzeją tu miejsca. Osobiście polecam.