Uciekać stąd czym prędzej 18.06.2019 15:25
Inne
Nie przychodźcie do pracy w tej (usunięte przez administratora)amerykańskiej firmie, zwanej dla niepoznaki instytucją od archiwizacji dokumentów. Mega ciężka praca fizyczna (chociaż ogłoszenie przedstawia coś z góry odwrotnego - na pewno nie będzie w nim nic o likwidacji wielkiego archiwum w Łodzi). Działania polegające na spakowaniu do transportu przynajmniej - uwaga - aż 18 palet dziennie i to w 3 osoby, palet zawierających stosy papierków, a to naprawdę sporo waży, czasem więcej niż wydaje się w najczarniejszych snach. No wiadomo, że przecież zysk najważniejszy, najlepiej żeby transport był codziennie, nieważne jak się zatyrasz (jesteś zmęczony fizycznie, jak to nie dajesz rady, ale w jaki sposób ! ?) O premii za ciężką harówę możecie pomarzyć (pracuje się na zyski pasibrzuchów na górze i waszych poganiaczy, wysługujących się swoim bezpośrednim przełożonym, zaś szefuncio będzie potrafił też opierniczyć was za nie swoje winy, co miało miejsce niejednokrotnie, ale zawsze będzie szukanie przyczyny w was). W zamian gwarantowane siniaki, zranienia i skrajne przemęczenie (w co oczywiście rudzielec wierzyć nie będzie, zadając kpiące, ironiczne pytanka jak wyżej). Cud, że nie było wypadków przy pracy, bo jakoś staraliśmy się pilnować mimo wyczerpania... Ponadto w zamian usłyszycie jedynie poganianie i pytanko od ryżego koordynatora : Ile palet dziś zrobicie ? Typowa kapitalistyczna korporacja od wuja sama zza oceanu w najgorszym sensie tego słowa. Po trzykroć wyzysk. Nikt nie myśli o człowieku... Rozchorujesz się, albo pójdziesz na urlop, wszystko stanie, bo we dwójkę nie jest się w stanie sobie za nic w świecie poradzić... I tyra się we dwójkę, nowych pracowników też się jeszcze szkoli w gratisie mimo, że to powinno leżeć w gestii rudego koordynatora z zespołu. Na początku przyjedzie wierchuszka spod warszawki i dla picu kupią wam herbatki, kawki, kubeczki, płyn do naczyń - nawet za bardzo nie będzie czasu z tego skorzystać, taki jest zapierdziel. O wodzie do picia zapomnijcie w czasie upałów mimo, że gwarantuje to Kodeks Pracy i należy się jak psu miska... Ale psy mają lepiej niż ludzie w tej firmie... Oficjalnie na pewno wykpili się niską temperaturą w samych komorach archiwalnych, gdzie się bezpośrednio pracuje, zatem brak wody by się upiekł, poza tym jest przecież czajniczek i woda z toalety - tragicznej z resztą, brudna, zasyfiona, ale kogo to obchodzi... Materiały eksploatacyjne do pracy np. pomocnicze wózki do przewożenia archiboksów, czy oklejarki kodów też są poza zasięgiem, nie doczekacie się na nic, nawet długopisy, markery, czy nożyczki są wielkim problemem, ba kartki papieru też nie łaska przywieźć ze sobą, żeby złożyć wypowiedzenie... Skaner kodów nie działa wcale, pracuje opornie (jest mocno zużyty, wiesza się), albo na koniec procesu nie chce wysłać danych do bazy... Ale jesteśmy przecież poważną firmą, chyba tylko dla poprawienia sobie samopoczucia... Każdy kolejny zespół mamiony jest stosem obietnic różnej natury pozostających bez pokrycia, bo przecież trzeba wydać jakieś pieniądze... Nawet jak zapłacą te grosze, to gro pensji idzie na dojazdy i zamawianie posiłków do miejsca zatrudnienia, bo ciężkiej pracy fizycznej nie sposób wykonywać dzień w dzień o kanapkach i firmowej kawusi... Rotacja ludzi ogromna, co jest w pełni zrozumiałe, rozmowy kwalifikacyjne odbywają się w knajpach na mieście, albo w ogóle nie mają miejsca... Pracodawca prosi o dane osobowe wysyłane SMS-em jeszcze przed podpisaniem umowy, co jest skrajny naruszeniem zasad RODO, grożącym wielomilionowymi karami... Należy uważać również na kabli i wrednych ludzi w instytucjach, dla których Iron świadczy usługi - bo to, że kierownika nie ma na miejscu nie oznacza jeszcze, że prócz kamer nie mają oczu i uszu ściany dookoła (chociaż według oficjalnych zapewnień wszędzie bardzo mili ludzie, ale to raczej tylko na obrazku i to czarno białym). Świadectwo pracy będzie szło długo, bo szkoda wydać na list polecony/priorytet. Paska z wypłaty też się nie doprosicie, bo według nich jest opcjonalny, a tymczasem to jest jeden z wielu obowiązków zatrudniającego wobec pracownika... To nawet polscy janusze biznesu wydają paski... Reasumując dno i żenada - po ludzku i jeśli chodzi o warunki pracy... W Łodzi przynajmniej była umowa o pracę, jakaś sensowniejsza pensja (ale też nie kokosy rekompensujące mega, naprawdę potworny wysiłek dla kogoś kto nie jest mięśniakiem) i godziny pracy pon-pt 8-16, ale co z tego jak zostało to niejako wymuszone na Ironie przez zleceniodawcę i jego warunki realizacji pracy już na miejscu. Był też robiony podjazd pod pracę w sobotę, skoro nie dajecie sobie rady (rzekomo)...