Pracowałem w tej firmie ponad 6 miesięcy na stanowisku kurier-magazynier z czego w trasę wyjechałem może z 5 razy, a tak to cały czas praca na magazynie i wyciąganie kartonów do niszczenia, które często warzyły grubo ponad normę przez co po pracy plecy bolały jak po 12H zbieraniu truskawek gdzieś za zachodnia granicą. Po okresie próbnym miałem dostać umowę na rok i podwyżkę... umowa była ale bez zmian finansowych. Głównego kierownika ciężko się o cokolwiek doprosić, np. na odzież roboczą czekałem ponad 2 miesiące, a chłopaki z kurierki chodzą w starych dziurawych butach, a kurtki na zimę dostaną może dopiero w lipcu. Bo po co zadbać o pracownika!!! PRZECIEŻ TO SĄ KOSZTA. Głównego kierownika interesują tylko słupki, czy przypadkiem firma nie ma zbyt dużych kosztów, do takiego stopnia że nawet kawa była już prawie wydawana na łyżeczki. Kompletny brak logistyki, byle by zawalić cały magazyn kartonami, a magazynier niech się martwi. Generalnie (usunięte przez administratora) za nieco ponad 2000 PLN. Jedyne co w tej firmie trzyma pracowników to... atmosfera, kierownik magazynu w Sadach robi konkretną robotę, tak naprawdę to że ten magazyn jeszcze prosperuję to tylko i wyłącznie jego zasługa. Jedyna rzetelna i ogarnięta osoba, a w dodatku traktuje pracowników jak ludzi a nie jak KOSZTA KONIECZNE. Jeśli ten oddział ma zacząć prosperować to proponuje własnie jego na głównego kierownika, bo aktualny nie nadaje się do tego żeby zarządzać nawet punktem Żabki. Cały czas słyszałem że oddział jest nierentowny, że przynosimy straty itp. Nie trzeba być geniuszem z matematyki żeby się przekonać że to bujda. Jeśli rzeczywiście Warszawa chcę obciąć koszta to radzę popatrzyć na ręce głównemu kierownikowi i jego wydatkom, np na jego paczki z rprywatnej firmy które wysyła przez Irona (Żeby obciąć koszta :)) "Ekonomista"....