Raje podatkowe cieszą się ogromną popularnością. Wiele firm decyduje się zarejestrować swoją działalność na terytorium takich państw jak chociażby Andora i Monako, by uniknąć płacenia wysokich składek. Teraz jest to możliwe również w Polsce, a raczej w Kabuto pod Radomiem.

Królestwo Kabuto, czyli mikropaństwo

Podstawą do założenia Królestwa Kabuto – tak brzmi pełna nazwa monarchii – były postanowienia konwencji w Montevideo w 1933 roku. Zgodnie z nią państwo ma rację bytu jeśli posiada stałą populację, suwerenną władzę, terytorium oraz zdolność do stosunków międzynarodowych z innymi krajami. Kabuto spełnia wszystkie te kryteria. Mikropaństwo powstało na prywatnej działce jej założyciela, a obecnie władcy – Mieszka Makowskiego.

Cały proces był czasochłonny i zajął kilka miesięcy. Monarcha opierał się na aktach prawnych, wśród których znajdowały się jeszcze takie sprzed drugiej wojny światowej, w dalszym ciągu obowiązujące jednak w Polsce. Jak podkreśla Lord Kabuto, konieczne było przejście przez bardzo dużą ilość procedur, zaczynając od proklamacji, przez akcesję, plebiscyt terytorialny i odłączenie państwa. Niezbędne było również pismo do prezydenta Rzeczpospolitej, który skierował mężczyznę do MSWiA. Tam z kolei nie wyrażono sprzeciwu na powstanie nowego państwa, gdyż Kabuto nie narusza integralności terytorialnej Polski.

Już samo postępowanie najwyższych organów RP może lekko dziwić. Teraz, gdy enklawa istnieje, jej monarcha ubiega się o uznanie swojego terytorium przez NATO. Pozwoliłoby to wydawać dokumenty międzynarodowe np. paszporty i wizy.

Jak starać się o obywatelstwo Królestwa Kabuto?

Królestwo Kabuto, choć brzmi jak fikcyjna kraina, ma aż 15 tysięcy zadeklarowanych obywateli i wzbudza ciekawość osób poszukujących alternatywnych form obywatelstwa. Procedura jego uzyskania, choć nietypowa, jest teoretycznie dostępna dla każdego. Kluczowym wymogiem jest przekazanie „dobrowolnego” datku na konto Fundacji Uroboros, która jest zarejestrowana w Polsce. Po uiszczeniu tej opłaty obywatelstwo zostaje przyznane.

Obywatele Kabuto reklamują to jako rozwiązanie oferujące m.in. uniknięcie obowiązku płacenia podatków i składek na ZUS, co czyni tę ofertę atrakcyjną dla niektórych osób. Warto jednak dokładnie przeanalizować legalność takich rozwiązań oraz ich faktyczne korzyści, ponieważ aspekty prawne i międzynarodowe mogą być w tym przypadku niejednoznaczne.


Znajdź pracę na GoWork.pl


Podatkowy raj z zamorskim terytorium

Kabuto to podatkowy raj zarówno dla firm jak i osób prywatnych. Nie obowiązuje tu VAT ani podatek dochodowy, co czyni ten kraj atrakcyjnym miejscem dla przedsiębiorców. Nie jest to oczywiście równoznaczne z brakiem ponoszenia jakichkolwiek kosztów.

Choć zainteresowani prowadzeniem działalności muszą liczyć się z opłatą rejestracyjną, wynoszącą tylko 2 tysiące złotych, to podatki rozliczane są w miejscu realnego funkcjonowania podmiotu gospodarczego. Oznacza to, że założenie firmy w Królestwie nie zwalnia ze zobowiązań względem Urzędu Skarbowego. Mimo to wiele przedsiębiorstw zdecydowało się na taki krok i prowadzi swoją działalność w Kabuto.

Co więcej, obywatele nie płacą również składek na system emerytalny. Monarcha wyszedł z założenia, że społeczeństwo samo będzie w stanie zabezpieczyć swoją przyszłość finansową na stare lata. „Pieniądze odkładane na emeryturę powinny znajdować się w rękach obywateli” – czytamy na stronie Królestwa. Warto wspomnieć, że Kabuto posiada tereny zamorskie mieszczące się nieopodal Kanady. Obszary, o których mowa, a co do którego żadne inne państwo nie rościło sobie prawa mają mniej więcej 72 km² i 1,4 km².


Sprawdź opinie o pracodawcach


Mieszko Makowski tworząc Kabuto chciał przede wszystkim pokazać absurdy polskiego prawa. Samo mikropaństwo liczące 611 obywateli, ma przede wszystkim służyć do realizacji celów fundacji Uroboros – świadczącej pomoc osobą wykluczonym i potrzebującym – której prezesem jest Makowski.

Czym Kabuto różni się od klasycznych form samozatrudnienia w Polsce?

Kabuto, promowane jako „raj podatkowy w kieszeni”, opiera się na modelu wspólnej działalności gospodarczej prowadzonej przez spółkę z o.o., co znacząco odróżnia go od standardowego samozatrudnienia. Użytkownik Kabuto nie rejestruje własnej firmy – korzysta z infrastruktury organizacji, która „pośredniczy” w jego rozliczeniach. Dzięki temu nie ponosi stałych kosztów ZUS ani nie odpowiada osobiście za zobowiązania podatkowe. To istotna różnica w porównaniu do klasycznej działalności gospodarczej, która wymaga comiesięcznego opłacania składek, kontaktu z księgowością i pełnej odpowiedzialności cywilno-prawnej. Kabuto oferuje wygodę i automatyzację, ale wciąż nie jest rozwiązaniem pozbawionym ryzyka – zależność od interpretacji prawnych i możliwe zmiany przepisów sprawiają, że użytkownik powinien zachować ostrożność. Niemniej dla freelancerów, specjalistów IT czy twórców cyfrowych to realna alternatywa wobec klasycznego samozatrudnienia.

Ryzyka i kontrowersje wokół usług typu Kabuto – co warto rozważyć przed dołączeniem?

Choć Kabuto kusi wygodą i niższym opodatkowaniem, warto przyjrzeć się również potencjalnym ryzykom. Przede wszystkim, konstrukcja oparta na wspólnym działaniu w ramach jednej spółki może być zakwestionowana przez organy skarbowe – zwłaszcza jeśli działalność użytkownika ma charakter ciągły i zbliżony do stosunku pracy. Istnieje także ryzyko odpowiedzialności solidarnej w przypadku niewypłacalności spółki. Kolejną kwestią jest brak pełnej niezależności – użytkownik nie posiada formalnie własnej firmy, co może ograniczać go w kontaktach z niektórymi kontrahentami lub przy staraniu się o kredyt. Dodatkowo, usługi tego typu nie są objęte gwarancjami dla przedsiębiorców, np. ochroną klienta bankowego. Decydując się na Kabuto, warto skonsultować się z doradcą podatkowym i mieć świadomość, że komfort księgowy nie zawsze oznacza bezpieczeństwo długoterminowe.

Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/pieni%C4%85dze-got%C3%B3wka-dolar%C3%B3w-finanse-7881948/