T&S Group

Opole

Opinie o T&S Group

Aghj 2017-07-14 11:26
Nie słuchajcie tych bzdur ze jest dobrze bo nie jest jak masz znajomych w biurze to jest dobrze układy układziki się tylko liczą a człowiek to sztuka jest wiele lepszych agencji od tych naganiaczy trzody z polski taka prawda o tej firmie.
8
Justyna 2017-07-16 22:35
W życiu zdarzają się różne sytuacje, te nieprzyjemne również.Czasami to pech.
Nik 2017-07-17 13:01
a czasami to po prostu nieuczciwa firma
4
T&S Group 2017-07-18 13:26 [pracodawca]
Najczęściej jednak zwykłe nieporozumienie. Wszystko staramy się wyjaśnić i skorygować. Pamiętajcie, że opiekunowie mają pod swoimi „skrzydłami” wielu pracowników i czasami może się zdarzyć się, że nie będą w stanie pomóc od razu. Na pewno jednak nikt o was nie zapomni. W razie czego już działa live chat dostępny na naszej stronie - można pisać niezależnie czy jesteście w Polsce czy w NL :)
T&S Group 2017-07-18 13:35 [pracodawca]
Dziękujemy za obszerną i prawdziwie analityczną wypowiedź! :) Miło nam, że znalazła Pani czas, aby usiąść przed klawiaturą i podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Mamy nadzieję, że w przyszłości nie zmieni Pani zdania o nas i będziemy współpracować dalej. Serdecznie pozdrawiamy!
nik 2017-07-19 12:03
Najczęściej to niekompetencja agencji, jak wasi pracownic sobie nie radzą z ludźmi to ich wymieńcie albo zatrudnijcie więcej osób.
Polaczek 2017-07-23 19:27
T&S to bardzo fajna agencja i jak widzę mają długą listę nowych ofert. Mam zamiar skorzystać z ich oferty!
Polaczek 2017-07-25 18:01
Sorry pomyłka, jednak nie skorzystam z ich oferty, oferty pracy nie dają gwarancji, że po wyjeździe trafisz tam gdzie trzeba. Nie fajnie T&S!
2
Holandia 2017-07-27 08:03
Polaczek- ja się zdecydowałem jechać na wakacje, nie na skoczka a w piątek przed wyjazdem jakaś pani zadzwoniła wciskajac mi kit o innej ofercie bo niby tamtej pracy nie ma a kto mi za busa odda...pytam się. dobrze ze bus byl okej i nie wzieli kasy, co za sciema z ta praca.... lepiej w Polsce ulotki roznosic przynajmniej to pewne
2
T&S Group 2017-07-28 12:08 [pracodawca]
Nie zależy to niestety od nas. To holenderski pracodawca (firma, zakład) określa czy na danych pracowników jest aktualnie zapotrzebowanie. Nie jest to częsta praktyka, ale rzeczywiście może się zdarzyć. Naszym zadaniem jest zapewnić Państwu w takim wypadku inną pracę - to specyfika pracy tymczasowej. Rozwiązanie może z pozory wydawać się kłopotliwe, ale daje gwarancję, że żadne godziny Wam nie „uciekną”. Jeśli w wybranej firmie znów będą wakaty, oczywiście jak najbardziej możliwy jest powrót. W razie dodatkowych pytań prosimy o telefon lub rozmowę na czacie. Przypominamy, że mamy atrakcyjne promocje: m.in. Iphone za przepracowanie 8 tygodni czy vouchery na kwotę nawet 150 Euro :) Uwaga, ważne tylko do końca tygodnia!
Serdecznie pozdrawiamy
Masza 2017-08-01 14:20
Czy jesteście pewni, że nie można napisać coś pozytywnego o agencji. Przecież oni działają już kilkanaście lat to z pewnością znają się na tym co robią. Każdy kto decyduje się na wyjazd podejmuje ryzyko.
marzena 2017-08-08 12:58
po swoich doświadczeniach mogę powiedzieć, że przez te kilkanaście lat nauczyli się wykorzystywać pracowników. Pracowałam na Fruitmastere, Glasbest i w końcu wylądowałam na Docdacie. Jest źle, na szczęście mój chłopak znalazł inną prace i będziemy mogli się wyprowadzić z ich lokacji ale wtedy ja stracę prace ( będę dostawać po 5 h tygodniowo i sama się zwolnię ) bo tak ma większość osób.
Tu na miejscu wszystko jest jasne pracownik jest tylko "na chwilę" a jak robi problemy, wyprowadza się to się go szybko pozbywa. I tak jest już od lat, już nawet w Polsce ludzie nie chcą dla T&Su pracować więc biuro sciąga inne nacje, rumuni bułgarzy itd.ale jak mi jeden rumun powiedział nawet u siebie lepiej zarabiają :) serio!
1
Mila 2017-08-08 22:16
Moja opinia będzie bardzo rzetelna, dwa tygodnie temu wróciłam do Polski po pobycie w Holandii przez firmę t&s. Zacznę od warunków zakwaterowania - syf, to mało powiedziane. Trafiłam na ten słynny Droomgaard, syf, brud i ciągła niepewność, czy aby na pewno zastanę moje rzeczy w pokoju (bez zamykania oczywiście) albo czy bezpiecznie wrócę do domku.. W domku dwóch współlokatorów przesiadujących w salonie, palących papierosy i w tym samym pomieszczeniu smażący frytki i suszący pranie, tak więc pozostawało po pracy i powrocie 7km do domku, siedzenie w pokoju wielkości kantorka na miotły. Za tę przyjemność płaci się 92 euro tygodniowo.
Kolejna sprawa to transport - w biurze w Polsce NIKT nie wspomniał o płatności za rower - nie, nie kaucji - płatności. 225 euro za nowy rower, spłacasz w trzech ratach i jest Twój, jak także wszelkie usterki w rowerze naprawiasz sobie sam ! och, co za rewelacja ! tak bardzo chciałam przywieźć rower z Holandii za tysiaka! I tak! znam się na rowerach, od zawsze je naprawiam gdy się zepsują, nie ma problemu żadnego, gdy w połowie drogi do domku (przypominam, że droga 7km )zepsuje mi się rower, a skoro go kupiłam, to już tylko i wyłącznie mój problem. Oczywiście jeśli nie masz ochoty zachować roweru, możesz się dogadać z firmą, aby "odkupili" od Ciebie rower, ale za maksymalnie 150 euro. Niestety do roweru nie dostaje się gwarancji, także kupujemy nowy rower, ale nie wiadomo skąd pochodzi i nie możemy zwrócić się do firmy sprzedającej w razie zepsucia się roweru. Polecam więc porozglądać się wcześniej i zakupić rower taniej, używany.
Kolejno - GWARANCJA GODZIN - pani w biurze w Polsce w rozmowie przez telefon zapewniła o gwarancji 32 h tygodniowo, z mojej winy i roztargnienia niestety nie upomniałam się o to w biurze, lecz nawet nie miałam pojęcia, że to osobny dokument do podpisania, ale usprawiedliwiać się nie zamierzam. Słowa pracowników biura to mydlenie oczu, byleby człowiek wyjechał i hop! kolejny "klepnięty" i jedzie siedzieć w domku. Oczywiście o gwarancji przypomniałam sobie jak miałam w pierwszym tygodniu 27 godzin a w ostatnim 15. Ani razu nie miałam 40 h, wręcz 30 uzbierałam bodajże dwa razy. Za domek płacić trzeba, a pracy nie ma, na inną zmienić nie mogą, bo nigdzie nie potrzebują ludzi, a biuro w Opolu dalej podpisuje umowy z holenderską firmą i kolejnych przyjmują do tej pracy i każdy ma 15 h, co wystarcza na opłaty i miskę ryżu.
Jedna z dziewczyn miała po 60h tygodniowo (ta sama firma i praca), pracowała kilkanaście dni pod rząd, miała nawet zmianę do 6 rano a o 16 szła już do innej pracy , była wykończona, płakała z niemocy, a inni siedzieli w domu bez godzin - logistyka i planowanie chyba Wam nie wychodzi.

Ogólnie do biura ciężko się dodzwonić - w książce powitalnej rozpisane numery telefonów, ale albo nikt nie odbiera, albo za każdym razem odbiera inna osoba. Kontakt baaardzo ciężki z biurem w Holandii jak i w Polsce.

Byłam przez to biuro już kilka razy i ufałam, że i tym razem będzie dobrze, niestety, sorry T&S - jesteście jedną z gorszych agencji pracy, w opinii Polaków w Holandii już to wszyscy wiedzą, jeszcze tylko zostali Ci w Polsce, którzy chcą wyjechać i wydają ostatni grosz, aby móc zacząć pracować w Holandii, jadą przez Wasze biuro i dostają 15 h tygodniowo, są na Was skazani, bo nie stać ich na nic, nawet na powrót do Polski.
Szczerze nie polecam biura t&s - zero zainteresowania człowiekiem, liczą nas na sztuki.

Mam nadzieję, że dla kogoś moja opinia będzie pomocna :)
11
T&S Group 2017-08-10 14:07 [pracodawca]
Moja opinia będzie bardzo rzetelna, dwa tygodnie temu wróciłam do Polski po pobycie w Holandii przez firmę t&s. Zacznę od warunków zakwaterowania - syf, to mało powiedziane. Trafiłam na ten słynny Droomgaard, syf, brud i ciągła niepewność, czy aby na pewno zastanę moje rzeczy w pokoju (bez zamykania oczywiście) albo czy bezpiecznie wrócę do domku. W domku dwóch współlokatorów przesiadujących w salonie, palących papierosy i w tym samym pomieszczeniu smażący frytki i suszący pranie, tak więc pozostawało po pracy i powrocie 7km do domku, siedzenie w pokoju wielkości kantorka na miotły. Za tę przyjemność płaci się 92 euro tygodniowo. - Kolejny raz musimy napisać, że zakwaterowanie agencyjne jest dobrowolne. Jeśli standard i cena nie spełniają oczekiwań – można przeprowadzić się na prywatne zakwaterowanie. Agencja nie może też kontrolować pracowników w ich wolnym czasie i zabronić przesiadywania np. w salonie, smażenia frytek i suszenia prania. Co do złamania zasad dotyczących palenia na domku - skargi można wnosić do firmy, która za zakwaterowanie jest odpowiedzialna.


Kolejna sprawa to transport - w biurze w Polsce NIKT nie wspomniał o płatności za rower - nie, nie kaucji - płatności. 225 euro za nowy rower, spłacasz w trzech ratach i jest Twój, jak także wszelkie usterki w rowerze naprawiasz sobie sam ! och, co za rewelacja ! tak bardzo chciałam przywieźć rower z Holandii za tysiaka! I tak! znam się na rowerach, od zawsze je naprawiam gdy się zepsują, nie ma problemu żadnego, gdy w połowie drogi do domku (przypominam, że droga 7km )zepsuje mi się rower, a skoro go kupiłam, to już tylko i wyłącznie mój problem. - Transport do pracy to sprawa pracownika. Można skorzystać z transportu oferowanego przez Agencję (w tym również rowery), która jest opcją dobrowolną. Jeśli ktoś posiada własny środek transportu, na pewno nikt na miejscu problemów robić nie będzie.



Oczywiście jeśli nie masz ochoty zachować roweru, możesz się dogadać z firmą, aby "odkupili" od Ciebie rower, ale za maksymalnie 150 euro. Niestety do roweru nie dostaje się gwarancji, także kupujemy nowy rower, ale nie wiadomo skąd pochodzi i nie możemy zwrócić się do firmy sprzedającej w razie zepsucia się roweru. Polecam więc porozglądać się wcześniej i zakupić rower taniej, używany. - Rowery zostały nabyte w sposób legalny i pochodzą ze sklepu. Tak jak już było wspomniane wyżej transport, w tym również rowery proponowane przez Agencję, są dobrowolne i jeśli rower nie spełniał podstawowych kryteriów można było odmówić jego przyjęcia. Na tą chwilę nie jesteśmy w stanie odnieść się do zarzutów dotyczących kupna/sprzedaży. Brak dokumentacji zdjęciowej i brak wnoszonych do kogokolwiek postulatów odnośnie usterek technicznych roweru uniemożliwia poprawne zweryfikowanie zarzutów



Kolejno - GWARANCJA GODZIN - pani w biurze w Polsce w rozmowie przez telefon zapewniła o gwarancji 32 h tygodniowo, z mojej winy i roztargnienia niestety nie upomniałam się o to w biurze, lecz nawet nie miałam pojęcia, że to osobny dokument do podpisania, ale usprawiedliwiać się nie zamierzam. Słowa pracowników biura to mydlenie oczu, byleby człowiek wyjechał i hop! kolejny "klepnięty" i jedzie siedzieć w domku. Oczywiście o gwarancji przypomniałam sobie jak miałam w pierwszym tygodniu 27 godzin a w ostatnim 15. Ani razu nie miałam 40 h, wręcz 30 uzbierałam bodajże dwa razy. - Gwarancja godzin - jeśli przysługiwała do danej oferty, była przyznana. W przypadku złamania którejś z zasad narzuconej przez pracodawcę (spóźnienie do pracy, rezygnacja z pracy przed terminem, brak kontaktu telefonicznego z pracownikiem, nieobecność w pracy etc.) gwarancja wygasa. Nie znając szczegółów, nie jesteśmy w stanie sprawdzić historii zatrudnienia w Agencji i tym samym sprawdzić czy w takim przypadku gwarancja się należała.



Za domek płacić trzeba, a pracy nie ma, na inną zmienić nie mogą, bo nigdzie nie potrzebują ludzi, a biuro w Opolu dalej podpisuje umowy z holenderską firmą i kolejnych przyjmują do tej pracy i każdy ma 15 h, co wystarcza na opłaty i miskę ryżu. Jedna z dziewczyn miała po 60h tygodniowo (ta sama firma i praca), pracowała kilkanaście dni pod rząd, miała nawet zmianę do 6 rano a o 16 szła już do innej pracy , była wykończona, płakała z niemocy, a inni siedzieli w domu bez godzin - logistyka i planowanie chyba Wam nie wychodzi. - Wszelkie kwestie związane z planowaniem można załatwić na miejscu ze swoim koordynatorem, działem planowania lub dzwoniąc na holenderskie Call Center. Niezbędne numery każda osoba otrzymuje przy podpisywaniu dokumentów.


Ogólnie do biura ciężko się dodzwonić - w książce powitalnej rozpisane numery telefonów, ale albo nikt nie odbiera, albo za każdym razem odbiera inna osoba. Kontakt baaardzo ciężki z biurem w Holandii jak i w Polsce. - Biuro w Polsce czynne jest od poniedziałku do piątku w godzinac
Mila 2017-08-10 23:14
Szanowna załogo firmy t&s - chyba nie do końca zrozumieliście moje zarzuty wobec waszej agencji, ale chętnie podejmę się wyjaśnienia raz jeszcze.
Jeśli chodzi o mieszkanie - jeśli ktoś nie pali, a wprowadza się do domku, w którym już mieszkają osoby palące, jest to dwóch facetów, nieznanych dla kobiety, to raczej nikt nie pokusiłby się na zawiadomienie o paleniu w domku, dodatkowo jeśli już było palone wcześniej to za żadne skarby się tego nie wywietrzy - o praniu, smażeniu i paleniu wspomniałam jako całości, bo proszę sobie wyobrazić jak to w połączeniu śmierdzi.

Transport - nie rozumiem Państwa odpowiedzi na mój zarzut. Ja tylko wspomniałam, iż Państwa biuro w Polsce nie wspomniało słowem o opłacie za rower - kiedyś były to kaucje, które są oczywiste i zrozumiałe, ale wciskanie ludziom nowych rowerów, aby kupili je na własność, bez ówczesnego poinformowania jak wygląda kwestia transportu tego typu - dla mnie to czyste robienie w balona. Przecież to jasne, że zabrałabym rower z Polski, skoro go posiadam. Powtarzam - brak informacji na temat kupna roweru na własność i horrendalnej ceny za rower jest tutaj problemem.

Gwarancja godzin - poznałam jedną parę, przyjechali 3 tygodnie po mnie do Holandii i sytuacja z gwarancją wyglądała podobnie jak u mnie, z tym że dziewczyna zadzwoniła do biura w Polsce jak i również napisała maila w tej sprawie, na co dostała odpowiedź" niestety nie mogę dać Pani gwarancji, to nie działa wstecz, nie miałam obowiązku podpisywać z Państwem umowy o gwarancję" nosz cholera! Skoro w tym czasie obowiązywała promocja, to dlaczego Wasi pracownicy najpierw zachęcają na wyjazd z gwarancją, a później mówią, że nie mają obowiązku podpisania gwarancji ? Znowu czyste zakłamanie. Ci ludzie byli załamani, a szkoda się robi, jak człowiek pracuje, prosi się o choćby jedną godzinę pracy więcej, nie spóźnia się do pracy, nie choruje na niby, stara się jak może, a zostaje potraktowany jak śmieć. Pojechał, to już odhaczony, niech [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] nie zawraca - chętnie odszukam tę parę i poproszę ich, aby się z Państwem skontaktowali w celu wyjaśnienia, ale czy to coś da ? Czy jedynie pofatygują się aby usłyszeć, że zaszła pomyłka i tyle ?

Godziny pracy i ich brak - kontakt z koordynatorem..... ale kto nim był ? średnio raz, dwa razy w tygodniu zaglądałam do biura mieszczącego się w docdacie, telefonowałam nawet częściej, ciągle z tym samym zapytaniem - czy jest praca, czy mogę chociażby pójść w jakieś dni do innej pracy - pierwsza odpowiedź jaką usłyszałam na każde moje pytanie brzmiała po prostu NIE.Pracy nie ma, ani tu, ani gdzie indziej, ludzi nie potrzebują, jak coś będzie to będą nas wpisywać. Zależało mi na tyle na godzinach, że przychodziłam do pracy wcześniej i pytałam, czy nie mogłabym zacząć wcześniej, skończyć później i chyba gdyby nie moja determinacja, to sama nie miałabym za co wrócić do Polski. Kontaktowałam się z biurem w docdacie, z biurem w waalwijk, telefonicznie nawet prosiłam panie zajmujące się zakwaterowaniem, czy nie mogłyby pomóc.

Niestety Państwa odpowiedzi nie wyjaśniły żadnej z powyżej opisanych przeze mnie sytuacji, bardziej to wygląda jak : "ja o niebie, wy o chlebie".
Dziękuję.
3
Henryk 2017-08-11 11:35
Czy dowiem się coś więcej o pracy dla pracownika zieleni w Tilburgu?
Palety/ Dongen 2017-08-15 19:25
Nie polecam tej agencji. Trzymajcie się z daleka od nich. Pracowałem przy paletach obiecywano nadgodziny które miały być gwarantowanie po przyjezdzie okazało się że zostały wprowadzone 2 zmiany o których nikt nie raczył nas powiadomić ( odpowiedz biura w momencie gdy panowie przyjechali pojawiły się drugie zmiany kłamstwo i oszustwo bo pracownicy którzy tam pracują od lat mówili że 2 zmiany są od 2 miesięcy) do samej pracy nie mam zarzutów wiadomo lekko nie było ale zle nie było. Warunki mieszkaniowe tragedia 92 euro tyg nie polecam hotelu Gunderberg od razu jak weszliśmy do pokoju przywitał nas sył w pokoju. Garnki, patelnie które miały być w kuchni zapewnione zapomnijcie o tym wszystko brudne i nie zdatne do użytku. Kontakt z agencją straszny nie odbieranie telefony to u nich normalka. OGÓLNIE JEŻELI WYBIERACIE SIE DO PRACY NA PALETY TO NIE POLECAM BO OBIECUJĄ 1500 EURO NA RĘKĘ PO WSZYSTKICH OPŁATACH A W RZECZYWISTOŚCI JEST 1100-1200 JEŻELI PRZEPRACUJECIE WSZYSTKIE SOBOTY. NIE POLECAM TEJ AGENCJI TRZYMAJCIE SIĘ OD NICH Z DALA ...
2
Koralgol 2017-08-15 22:40
Całe opowieści z detalami o zachowaniu niektórych osób na wyjeździe to świetny pomysł!. Agencja nie zobowiązuje się do sprzątania po brudasach tylko szuka pracy!
Karol 2017-08-16 10:46
szuka pracy i za opłatą zapewnia zakwaterowanie - czy jeśli wynajmujesz od kogoś mieszkanie czy pokój, to wprowadzając się, dostajesz brudny ? Przecież są opiekunowie lokacji, którzy mają również za zadanie sprawdzanie stanu mieszkań i jeśli jest zapuszczone - mogą nałożyć karę na osoby mieszkające. Każda inna agencja tak robi, kontrola czystości raz w tygodniu i nawet nie masz pojęcia jak można fajnie i czysto żyć.
Skoro agencja nie pilnuje czystości to później ma problem z robactwem, szczurami itp.
1
Karol 2017-08-16 10:46
szuka pracy i za opłatą zapewnia zakwaterowanie - czy jeśli wynajmujesz od kogoś mieszkanie czy pokój, to wprowadzając się, dostajesz brudny ? Przecież są opiekunowie lokacji, którzy mają również za zadanie sprawdzanie stanu mieszkań i jeśli jest zapuszczone - mogą nałożyć karę na osoby mieszkające. Każda inna agencja tak robi, kontrola czystości raz w tygodniu i nawet nie masz pojęcia jak można fajnie i czysto żyć.
Skoro agencja nie pilnuje czystości to później ma problem z robactwem, szczurami itp.
T&S GROUP 2017-08-16 11:33
dzień dobry, więcej informacji znajdzie Pan tu, http://tnsgroup.es-candidate.com/pl/jobs/description/0/260356/0
proszę ewentualnie zadzwonić i dopytać o szczegóły: +48 608-494-700
Kaśka 2017-08-19 13:46
Zawsze można kogoś oczernić ale przecież T&S Group jest spoko agencją i przyznajcie to!
1
betewu 2017-08-20 12:36
Zdecydowanie odradzam pracę poprzez tę agencję. Ja przepracowałem we wskazanym przez nich miejscu dwa tygodnie i uciekłem do Polski. Dlaczego?
Nikt ani w Polsce ani w Holandii nie powiedział, że praca do której jestem kierowany przez Holendrów traktowana jest jako praca w warunkach szkodliwych dla zdrowia (fabryka form cukierniczych w Tilburgu). Sam odczułem to na własnym organizmie, kiedy po dosłownie trzech dniach pracy zaczęły boleć mnie nerki. Holendrzy, aby zneutralizować skutki pracy w tym zakładzie w przerwach pili mleko. Sama praca była dosyć łatwa, ale podejście szefa zmiany (Holendra) tak dołujące, że praca sama leciała z rąk i najlepszy był tydzień pracy na nocną zmianę, kiedy szef zmiany miał wolne i zastępował go inny Holender. Plusem jest to, że można dorobić zgłaszając się dobrowolnie na zmiany w weekend. Bez tego wynagrodzenie tygodniowe to marny ochłap pomimo, że stawka w tym zakładzie była jedną z wyższych płaconych przez T&S (10,5 E/h)
Co do zakwaterowania: jeśli dostaniecie wiadomość, że Wasz kwaterunek to Droomgaard to zacznijcie płakać. Domki w tym miejscu to część ośrodka wypoczynkowego odgrodzona od niego płotem uzbrojonym w drut kolczasty. Z całego ogrodzonego terenu jest tylko jedno wyjście, a płot od strony ośrodka dla Holendrów dodatkowo zabezpieczony jest grubą nieprzezroczystą folią. Jak się okazało po kilku rozmowach z mieszkańcami jest to miejsce, które wcześniej zasiedlone było uchodźcami. Po opuszczeniu tego miejsca przez uchodźców miasto miało zlikwidować te domki, ale agencje pracy podjęły starania o przejęcie tego terenu. W dniu przyjazdu okazało się, że w domku do którego mam się z kumplem wprowadzić nie ma wolnych łóżek. Na przyjazd osoby zajmującej się kwaterunkiem trzeba było czekać trzy godziny mając w perspektywie informację, że jeden z nas zaczyna w ten sam dzień pracę na nocną zmianę! Kiedy pojawił się koordynator kwaterunku zaczęły się kolejne problemy, bo biuro nie miało pojęcia kto gdzie mieszka i gdzie są wolne miejsca, więc kwaterowali po dwie osoby na to samo łóżko! Oczywiście w biurze żadnej pomocy w tej sprawie! Bo jest niedziela i jak chcę to mogę opisać problem mailowo i ktoś się tym zajmie może w poniedziałek! No i wszystko zarówno rozmowa o tym problemie jak i mail w języku angielskim. Jedynie to, że moje nerwy doprowadzone do granic możliwości puściły i zacząłem drzeć się na koordynatora kwaterunku spowodowały, że udało się znaleźć wolne łóżka.
Domek: smród, brud i ubóstwo to najładniejsze słowa mogące opisać warunki mieszkaniowe. Jeśli nie masz ze sobą własnych naczyń i garnków zapomnij, że coś zjesz. Lodówka turystyczna przeznaczona raczej na przechowywanie zapasów jednodniowych, a nie kilkudniowych dla czterech mieszkających w domku osób. Smród w sanitariacie pochodzący z odpływu pod prysznicem. Ogrzewanie gazowe z zepsutym systemem rozprowadzania ciepła skutkujące tym, że w pokojach i sanitariacie zimno jak chol...ra, a w części wspólnej gorąc taki, że trzeba otworzyć drzwi wejściowe i wietrzyć. Wielkość pokoju dwuosobowego uniemożliwiająca jakiekolwiek rozpakowanie bagażu bo po pierwsze nie ma gdzie, a po drugie nie ma jak z uwagi na ciasnotę.
O dostępie do internetu poprzez który biuro przekazuje informacje o planie pracy na dany tydzień, a także przesyła rozliczenia pracy można zapomnieć. W tym miejscu internet nie funkcjonuje o czym poinformował nas koordynator kwaterunku. Podobno szanowni państwo w biurze w Holandii doskonale o tym wiedzą, ale co ich to! Jeśli nie odczytasz wiadomości mailowej o tym jaki i gdzie i co z pracą na dany tydzień to wyłącznie Twój problem.
Przez całe dwa tygodnie nie można było doprosić się od koordynatora kwaterunku żetonów pozwalających na korzystanie z pralni! Aby zrobić pranie trzeba było udać się na pobliską stację benzynową na której dostępne były publiczne pralki. Pierwszy raz w życiu zmuszony byłem korzystać z pralek na stacji benzynowej. Dziś się na to wspomnienie uśmiecham, ale wówczas nie było mi do śmiechu.
Czarę goryczy przelał wczesnoporanny nalot policji w niedzielę. Osiedle domków zostało otoczone kordonem policji. Policjanci bez pardonu wchodzili do każdego domku i wyciągali wszystkich z łóżek, po czym każdy musiał się wylegitymować i sprawdzany był w rejestrach Interpolu. Na sprawdzaniu się nie skończyło. Po wyjściu policji z domków każdy mieszkaniec zobowiązany był do noszenia do określonej godziny na ręce opaski świadczącej o przeprowadzonej wobec niego kontroli. W tym czasie (do godziny 13:00, a mnie sprawdzano przed godziną 7:00) zabronione było opuszczanie lokalu w którym się mieszkało.
Podsumowując - nie dziwię się, że agencja próbuje werbować do pracy chwytając się promocji typu: jeśli przepracujesz z nami miesiąc to dopłacimy Ci ekstra premię! Pewnie znajdują się chętni, dla których zdrowie i godność to słowa znane tylko ze słownika. Ja w każdym bądź razie przestrzegam, że można się mocno zdziwić na to co zastanie się na miejscu. A w
3
taki_tomek 2017-08-20 12:38
Zdecydowanie odradzam pracę poprzez tę agencję. Ja przepracowałem we wskazanym przez nich miejscu dwa tygodnie i uciekłem do Polski. Dlaczego?
Nikt ani w Polsce ani w Holandii nie powiedział, że praca do której jestem kierowany przez Holendrów traktowana jest jako praca w warunkach szkodliwych dla zdrowia (fabryka form cukierniczych w Tilburgu). Sam odczułem to na własnym organizmie, kiedy po dosłownie trzech dniach pracy zaczęły boleć mnie nerki. Holendrzy, aby zneutralizować skutki pracy w tym zakładzie w przerwach pili mleko. Sama praca była dosyć łatwa, ale podejście szefa zmiany (Holendra) tak dołujące, że praca sama leciała z rąk i najlepszy był tydzień pracy na nocną zmianę, kiedy szef zmiany miał wolne i zastępował go inny Holender. Plusem jest to, że można dorobić zgłaszając się dobrowolnie na zmiany w weekend. Bez tego wynagrodzenie tygodniowe to marny ochłap pomimo, że stawka w tym zakładzie była jedną z wyższych płaconych przez T&S (10,5 E/h)
Co do zakwaterowania: jeśli dostaniecie wiadomość, że Wasz kwaterunek to Droomgaard to zacznijcie płakać. Domki w tym miejscu to część ośrodka wypoczynkowego odgrodzona od niego płotem uzbrojonym w drut kolczasty. Z całego ogrodzonego terenu jest tylko jedno wyjście, a płot od strony ośrodka dla Holendrów dodatkowo zabezpieczony jest grubą nieprzezroczystą folią. Jak się okazało po kilku rozmowach z mieszkańcami jest to miejsce, które wcześniej zasiedlone było uchodźcami. Po opuszczeniu tego miejsca przez uchodźców miasto miało zlikwidować te domki, ale agencje pracy podjęły starania o przejęcie tego terenu. W dniu przyjazdu okazało się, że w domku do którego mam się z kumplem wprowadzić nie ma wolnych łóżek. Na przyjazd osoby zajmującej się kwaterunkiem trzeba było czekać trzy godziny mając w perspektywie informację, że jeden z nas zaczyna w ten sam dzień pracę na nocną zmianę! Kiedy pojawił się koordynator kwaterunku zaczęły się kolejne problemy, bo biuro nie miało pojęcia kto gdzie mieszka i gdzie są wolne miejsca, więc kwaterowali po dwie osoby na to samo łóżko! Oczywiście w biurze żadnej pomocy w tej sprawie! Bo jest niedziela i jak chcę to mogę opisać problem mailowo i ktoś się tym zajmie może w poniedziałek! No i wszystko zarówno rozmowa o tym problemie jak i mail w języku angielskim. Jedynie to, że moje nerwy doprowadzone do granic możliwości puściły i zacząłem drzeć się na koordynatora kwaterunku spowodowały, że udało się znaleźć wolne łóżka.
Domek: smród, brud i ubóstwo to najładniejsze słowa mogące opisać warunki mieszkaniowe. Jeśli nie masz ze sobą własnych naczyń i garnków zapomnij, że coś zjesz. Lodówka turystyczna przeznaczona raczej na przechowywanie zapasów jednodniowych, a nie kilkudniowych dla czterech mieszkających w domku osób. Smród w sanitariacie pochodzący z odpływu pod prysznicem. Ogrzewanie gazowe z zepsutym systemem rozprowadzania ciepła skutkujące tym, że w pokojach i sanitariacie zimno jak chol...ra, a w części wspólnej gorąc taki, że trzeba otworzyć drzwi wejściowe i wietrzyć. Wielkość pokoju dwuosobowego uniemożliwiająca jakiekolwiek rozpakowanie bagażu bo po pierwsze nie ma gdzie, a po drugie nie ma jak z uwagi na ciasnotę.
O dostępie do internetu poprzez który biuro przekazuje informacje o planie pracy na dany tydzień, a także przesyła rozliczenia pracy można zapomnieć. W tym miejscu internet nie funkcjonuje o czym poinformował nas koordynator kwaterunku. Podobno szanowni państwo w biurze w Holandii doskonale o tym wiedzą, ale co ich to! Jeśli nie odczytasz wiadomości mailowej o tym jaki i gdzie i co z pracą na dany tydzień to wyłącznie Twój problem.
Przez całe dwa tygodnie nie można było doprosić się od koordynatora kwaterunku żetonów pozwalających na korzystanie z pralni! Aby zrobić pranie trzeba było udać się na pobliską stację benzynową na której dostępne były publiczne pralki. Pierwszy raz w życiu zmuszony byłem korzystać z pralek na stacji benzynowej. Dziś się na to wspomnienie uśmiecham, ale wówczas nie było mi do śmiechu.
Czarę goryczy przelał wczesnoporanny nalot policji w niedzielę. Osiedle domków zostało otoczone kordonem policji. Policjanci bez pardonu wchodzili do każdego domku i wyciągali wszystkich z łóżek, po czym każdy musiał się wylegitymować i sprawdzany był w rejestrach Interpolu. Na sprawdzaniu się nie skończyło. Po wyjściu policji z domków każdy mieszkaniec zobowiązany był do noszenia do określonej godziny na ręce opaski świadczącej o przeprowadzonej wobec niego kontroli. W tym czasie (do godziny 13:00, a mnie sprawdzano przed godziną 7:00) zabronione było opuszczanie lokalu w którym się mieszkało.
Podsumowując - nie dziwię się, że agencja próbuje werbować do pracy chwytając się promocji typu: jeśli przepracujesz z nami miesiąc to dopłacimy Ci ekstra premię! Pewnie znajdują się chętni, dla których zdrowie i godność to słowa znane tylko ze słownika. Ja w każdym bądź razie przestrzegam, że można się mocno zdziwić na to co zastanie się na miejscu. A w
6
Czesław 2017-08-22 18:24
@betewu, @taki_tomek Nawet nie zadałeś sobie odrobinę trudu żeby zmienić nick? Robić za dwóch to nie uczciwe!
taki_tomek 2017-08-23 06:52
Czesław to co napisałem nie jest kłamstwem na temat moich doświadczeń z tą firmą. W czasie przesyłania mojej opinii zawiesił się net, a ja w międzyczasie uznałem, że skorzystam z okazji żeby napisać tu opinię pod inną nazwą niż pierwsza. Jeżeli masz wątpliwości to powinienem jeszcze mieć zdjęcie domków w których T&S nas zakwaterowało. Daj znać to uwiarygodnię się także skanem umowy z nimi. Ja jestem poważnym człowiekiem w odróżnieniu od pracowników T&S i moja opinia jest całkowicie prawdziwa.
4
Ja 2017-08-24 14:50
to ja poproszę zdjęcia. W tamtym tyg zrezygnowałam z wyjazdu bo widziałam filmiki na You Tubie o Dromgardzie i też była informacja, że tam mieszkali uchodźcy, więc nie pojechałam , bo tez nie mieli dla mnie innego zakwaterowania. ale chętnie zdjęcia zobaczę.
Agata 2017-08-25 13:26
@taki_tomek dziękuję za obszerną wypowiedź. Rozumiem Twoją złość, bo w obcym kraju zostałeś pozostawiony sam sobie, a warunki mieszkalne były niedorzeczne. Czy próbowałeś to gdzieś zgłaszać? Nikt Ci nie powiedział przed wyjazdem jak będzie wyglądało zakwaterowanie? Czy ktoś miał podobne doświadczenia z T&S Group? Jest sporo ogłoszeń pracy za granicą https://www.tnsgroup.pl/pl/, dlatego ważne, by potwierdzić te informację.
taki_tomek 2017-08-27 15:06
Jeśli widziałaś filmiki na YT to moje zdjęcie nic już nowego nie wniesie. Zostawiłem sobie tylko jedno zdjęcie, aby nie pamiętać reszty. A tak jak powiedziałem: zdjęcie, ani nawet filmik nie odda tego co zobaczy się na żywo i poczuje nie tylko zmysłem wzroku.
1
taki_tomek 2017-08-27 15:20
Oczywiście, że zgłaszałem. Już pierwszego dnia, czyli w niedzielę, telefonowałem do Housing Managera. Rozmowa w języku angielskim, a jej finał taki, że mam napisać mail w którym opiszę co mi nie odpowiada. Oczywiście mail ma być w języku angielskim. A w tej chwili pan manager ma wolną niedzielę i nie jest w stanie nic zrobić. Więc mam zająć ten lokal, który na miejscu jest mi wskazywany i czekać na rozwój wypadków. Ponowna interwencja miała miejsce telefonicznie do biura po tygodniu życia w tych psich warunkach. Pani w biurze wysłuchała mnie, wyraziła ubolewanie, stwierdziła, że powinienem wszystkie sprawy tego typu załatwiać z firmą zarządzającą kwaterunkiem i jeśli znajdzie się jakiś inny lokal to może coś mi zaproponują. Oczywiście nie wiadomo kiedy taki lokal się może znaleźć i czy w ogóle. Kolejnych telefonów ode mnie już nie odbierała, a mail nie mógł być napisany i wysłany bo w Droomgaardzie nie było dostępu do internetu.
Co do informacji o warunkach zakwaterowania przed wyjazdem: decyzję o tym gdzie jest się zakwaterowanym podejmuje biuro w Holandii w porozumieniu z firmą kwaterunkową, która zarządza lokalami niejako wynajmując je biurom zatrudnienia. To sprytne posunięcie zdejmuje odpowiedzialność z biura pracy za to jaki socjal mają pracownicy w miejscu zamieszkania. Na stronie T&S znajdują się zdjęcia lokali, ale nie do końca pokrywają się z tym co zobaczyć można na żywo. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że moje doświadczenia związane są z Logejo, gdyż w Droomgaardzie jest jeszcze druga lokalizacji kwaterunku tj. House. W obu przypadkach opiekunem kwaterunku jest p. Janusz B.
1
T&S Group 2017-08-28 13:53 [pracodawca]

Nowość na naszej tablicy ogłoszeń! Polecamy pracę dla stolarzy, sprawa jest pilna! Wynagrodzenie 11 euro/h i możliwość darmowego skorzystania z zaproponowanego przez nas zakwaterowania. Serdecznie zapraszamy, warto! Więcej na stronie tnsgroup.pl

Grześ 2017-08-28 18:10
To miejsce na reklamę czy forum do wymiany opinii o pracodawcach? Bo ostatni wpis to zwykła reklama, bardzo nie na miejscu.
T&S Group 2017-08-29 14:09 [pracodawca]
Film z YT o którym wspomniano wcześniej, jest dawno nieaktualny. Nie wynajmujemy już tych campingów od dłuższego czasu. Obecnie oferujemy mające niespełna dwa lata domki. Są ładnie położone i czyste. Jak pisaliśmy już niejednokrotnie, przy dużej rotacji pracowników nie zawsze uda się jednak wysprzątać wszystko na błysk. Za ewentualne niedogodności przepraszamy. Wszystkie kwatery, bez żadnego retuszu, można zobaczyć m.in. na naszym profilu facebookowym. Kilka znajduje się także na stronie tnsgroup.

Sam ‎Droomgaard‬ natomiast ma sporo zalet. To miejsce położone tuż przy parku narodowym De Loonse en Drunense Duinen - idealny teren spacerowy na letnie popołudnia. Osoby lubiące rozrywkę mają natomiast stamtąd tylko kilka kroków do Efteling – największego parku rozrywki w Holandii.

Jeśli mimo wszystko kandydat nie chce korzystać z naszego zakwaterowania - może poszukać lokum we własnym zakresie. Chcecie o coś zapytać - dzwońcie (77 456 16 05), piszcie (praca@twojaszansa.eu) lub odezwijcie się na czacie dostępnym na naszej stronie firmowej.
Pozdrawiamy
T&S Group Polska
Ochotnik 2017-08-29 14:56
Niektórzy robią z igły widły. Piszcie o jakichś konkretnych sprawach a nie takie mądrzenie się i oskarżanie.
Tyraj&Spier#%#@* 2017-08-29 16:12
albo Tanio&Szybko. Moj ziomek mój ziomek pracował przez nich i tak sie tą agencję nazywa.
Opowiadał, jak raz była burza z piorunami i odmówił pracy na polu wiadomo, to koordynatorka
powiedziała mu :"Niech pan da sobie szansę" xD
1
T&S Group 2017-08-31 12:24 [pracodawca]
Dodałyśmy informację do zakładki "aktualności" i pojawiła się ona także na forum. Nie było to zamierzone, ale okazuje się, że tak to właśnie na portalu działa. Obiecujemy w takim razie, że będziemy dodawać aktualności tylko nadzwyczaj pilne :)
rufi 2017-08-31 18:22
pracowalem dosc dlugo w T&S to co teraz sie dzieje to bajka ludzie mieszkaja albo w nowych lokacjach albo w stodolach myszy pluskwy plesn sciagaja ludzi zeby zapelnic miejsca w domkach pracuja po 3-4 dni zeby placic za mieszkania wakacyjne mialo byc wyplacane wtedy kiedy pracownik zglosil wniosek urlopowy okazalo sie ze maja na to 6 tygodni rowery za ktore miala byc co miesiac pobierana kalcja zostaje tylko raz zabrana i na koniec umowy mowia ze albo 150e musisz zaplacic albo rower oddac placisz za swoj dojazd maja taki bajzel ze szok kazdy umywa rece od wszystkiego karpie na walwajku w T&S zyja lepiej niz ludzie na lokacjach wszystko co taka mila pani w t&sie mowila przy podpisywaniu umowy okazalo sie klamstwem a w polsce nawet nie wiedza jak tam jest wate na uszy nawijaja i tyle
6
Rufi 2017-09-02 13:25
Wiele razy były zgłaszane zażalenia do koordynatorów i biura i nic ;) wszystko co ludzie pisza to prawda T&s ściąga tyle ludzi ze nie ogarniaja tego a miejsca w których ludzie mieszkają. Powinny być juz dawno zamknięte jak stodoła w drunnen
2
Rufi 2017-09-02 13:44
Wy ludzką prace dajcie i normalne warunki mieszkalne a nie jakieś bonusy iphony darmowe mieszkania po 8 tygodniu pracy czy jakieś volchery ludzie w Polsce lepiej zarabiają ;)właśnie tym pokazujecie jak traktujecie pracowników jak śmieci zero szacunku a panie z polski nie wiedza dosłownie nic na temat Holandii nawet maja nieaktualne oferty pracy a na miejscu okazuje się ze będziesz pracował na warzywach a nie na montażu
1
Ochotnik 2017-09-03 20:45
Jesteście pewni, że nie można napisać o agencji nic pozytywnego? Mają bardzo dużo nowych ofert pracy, korzysta z nich dużo osób i nie narzekają. Może tylko jakieś jedno miejsce jest słabe? Czy agencja nie reaguje na sygnały od wysłanych pracowników?
rozczarowana / y 2017-09-04 21:10
Czytam wszystkie opinie i zastanawiam się kto takie BREDNIE pisze !!! Co do pracy w T&S to jest różnie w zależności gdzie trafisz ale MIESZKANIA tej firmy to gorzej jak pustostany po prostu ręce opadają .
Wyobrazcie sobie że w nie których domach meble i sprzęt AGD wygląda tak jak by był ze śmietnika( o przepraszam Holendrzy lepsze wyrzucają ). Wiec drodzy ludzie za takie luksusy trzeba płacić ponad 90 EURO w sumie zabytki są w cenie . Mój meil poczta 415@vp.pl kto ma lepsze warunki domku lub hotelu dawajcie znać morze my żle trafiliśmy . Pozdrawiam Rozczarowana
umiarkowany 2017-09-05 13:36
Mieszkałem w z zeszłym roku w Drunen i nie było źle. Może nie przytulnie bo pusto bardzo ale generalnie znośnie. Praca też wporządku choć raz zmienili mi firmę w której pracowałem. Ogólnie było dobrze, luksusów się jednak spodziewć nie można. Jak z takim nastawieniem pojedziecie to nie powinniście być rozczarowani.
Olinka 2017-09-06 22:02
Generalnie agencja jest spoko, tylko trzeba nastawić się na pracę.
taki_tomek 2017-09-08 07:01
Jeśli tak sądzisz to zbierz w sobie całą odwagę, wsadź swoje szanowne cztery litery w busa i jedź do Droomgaardu. A jak będziesz na miejscu to zamieszkaj tam choćby na tydzień i powtarzaj innym mieszkańcom tego "rajskiego" miejsca swoje słowa. Że jak nastawią się na pracę to ten syf w jakim ta agencja ich zakwaterowała nagle zmieni się w cudowne miejsce. A dzięki zmianie swojego nastawienia dostrzegą uroki tego miejsca i nawet wybiorą się na spacer do parku narodowego lub pobawić się w Efteling. Czy Ty myślisz, że ja tak jak inni pojechałem z T&S do Holandii zwiedzać, balować, podziwiać piękno tego kraju??? NIE, NIE, NIE!!! Ja tam, moja droga, pojechałem z nastawieniem, że jadę PRACOWAĆ! A że wykonywałem pracę sumiennie i jak potrafiłem najlepiej to i warunków życiowych po pracy WYMAGAM odpowiednich!
4
Ochotnik 2017-09-11 12:21
Jak tylko pokażą się na forum pozytywne wpisu to od razu jest lawina negatywnych i to bez żadnych skrupułów wbrew innym . To z całą pewnością jest inspiracja konkurencyjnych agencji, które nie maja dobrej opinii. Szkoda ponieważ nowe osoby stracą zaufanie!
Ochotnik 2017-09-13 02:00
To prawda że mieszka się w wilgoci ale czego się spodziewajcie? Trzeba się starać i ciężko pracować a nie przyjeżdżać z nastawieniem że wszystko podadzą Ci na tacy. Wielu jest takich co to na wakacje przyjeżdżają a nie do pracy
Agata 2017-09-14 14:50
Czy na forum są pracownicy T&S Group, którzy odpowiedzieliby użytkownikowi @Ochotnik na jego pytania odnośnie pracy w T&S Group? Myślę, że temat zaciekawi więcej niż jednego użytkownika.
taki_tomek 2017-09-15 07:16
Daleko mi do podszywania się pod niezadowolonego klienta bo jestem pracownikiem konkurencji. Nie. Nie jestem. Korzystałem z czterech agencji pracy w Holandii i mam porównanie. To co zobaczyłem w Droomgardzie było jednym z najgorszych przeżyć. Być może T&S ma inne atrakcyjne oferty, tak pracy jak i socjalu po niej, ale mnie nie było dane tego doświadczyć. Wszystko co piszę to moje własne doświadczenie, które odczułem na własnej skórze. Chcesz to jedź i zamieszkaj w tym chlewie na końcu świata. Ja pierwszego dnia pobytu w tym syfie od pracownika innej agencji, który był w Droomgardzie po raz pierwszy (przyjechał z opiekunem lokacji i jakimś jeszcze jednym kolegą) usłyszałem: "A ja myślałem, że mieszkam w syfie. Chyba muszę zmienić zdanie i cieszyć się z tego co mam. Uciekajcie stąd przy pierwszej okazji!" I zrobiłem to po dwóch tygodniach, a w wypowiedzeniu natychmiastowym napisałem tylko jedną przyczynę: "Droomgard". Bo wilgoć w baraku to był najmniejszy problem uzupełniający wiele innych rzeczy, których tam doświadczyłem.
1
Monika 2017-09-16 10:58
Pracowałam przez ta firmę ujmie to jednym zdaniem. Tragedia jakiej nie widziałam . zakwaterowanie na slamsach smród brud i ubóstwo . Przepracowalam tam tylko 4 nocki praca super ale na mieszkaniu nie dało się mieszkać .Po 4 nockach zrezygnowalam i ciężko było się o pieniądze doprosic. Stanowczo odradzam !!!!!#
4
Pollio 2017-09-21 11:06
Polecam obejrzeć reportażu Superwizjera TVN o nieuczciwych agencjach zatrudnienia "Jak oszukują polskich pracowników w Holandii?". Jest o T&S
Zostaw swoją opinię o T&S Group - Opole
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie T&S Group