Pracowalem w gorszym miejscu, tutaj podobala mi sie praca ale po ponad roku troche inaczej to wyglada. Po pierwsze duzo zalezy na jaka zmiane sie trafi. Mi sie udalo na odpowiednia, rozni sa ludzie, czasami sa spiecia, ale razem spokojnie sobie radzimy. Jednak na innych zmianach, to jest dramat, klotnie, wrzaski, wyzwiska. Zmiana, ktora po nas przychodzi zaczyna od donosow. Sami nie robia tego, co wymagaja ale na donosach buduja swoje uznanie, bo z planem sie nie wyrabiaja i trzeba po nich nadrabiac. Pracownikow albo na styk albo za malo, problem jest z jakimkolwiek urlopem. Nadgodziny, nie raz slyszalem, ze nie mam nic do gadania, ale jak sie postawisz to w koncu dadza spokoj. Raz uleglem, bo GL zaszantazowal mnie ze nie przejmie mnie z podfirmy jak nie zostane. Paczki i wigilia odwolane, bo Solidarnosc wymyslila sobie bal karnawalowy tylko dla pracownikow, czyli 20 chlopa na jedna babke, pomimo sprzeciwu wiekszosci pracownikow. Soboty w pracy: po pierwszej zmianie norma, ze zmuszaja, po drugiej coraz czesciej, nocki niekiedy od niedzieli. Na drugich zmianach ludzie narzekali, ze nie maja przez to weekendu i nie chca isc w sobote, wiec NSK stwierdzilo, ze od nowego roku zaczniemy zmiany na odwrot, nie 3 2 1 tylko 1 2 3 tak, zeby dac dluzszy weekend po sobocie na druga zmiane, co ewidentnie pokazuje, ze od nowego roku zaczna sie jeszcze wieksze przymusy na soboty. Petycja podpisana przez znakomita wiekszosc w tej sprawie nic nie dala. Zatrudniaja Ukraincow, ja nic do nich nie mam, tylko, ze tlumacz opiekuje sie nimi przez 3 dni po 15 minut. Potem musimy dogadac sie sami, gdzie my ich jezyka nie znamy a oni naszego. Czesto przez to sa problemy, bo sie nie dogadasz ale winny jest zawsze Polak i nie mowie, ze to ich wina, bo im tez musi byc ciezko jak przez 8h geby do nikogo nie otworzy albo jak czegos nie wie i nie umie zapytac, ale wina NSK ze do takich sytuacji doprowadza. Nie wszyscy to rozumia i pojawiaja sie dziwne hasla w toaletach, NSK straszy policja i grafologiem, ze strach teraz isc do wc zeby nie musiec chodzic po komisariatach. Na innych dzialach od goscia slyszalem, ze ekspert zmusza go do nadgodzin na sile i straszy brakiem premi albo zwolnieniem, choc robi 30-40h nadgodzin w miesiacu. U wozkowych to norma, ze po 4h nadgodziny robia, bo pracownikow nie ma. Osobiscie jakies wyzwiska czy ponizanie mnie nie spotkalo, ale na sasiedniej zmianie tocza sie rozmowy o mobbing na linii ekspert-operatorzy i to juz ktos wyzej wspomnial o tym ekspercie. Jak ktos wali nadgodziny dzien w dzien to po 6miesiacach przez zaklad przyjmuja, jak ma zycie poza praca to po 10 miesiacach. Niby norma to po 1000h pracy ale wtedy to ma sie obiecane, ze ma byc. Stawka tylko 70 zl brutto sie rozni od stawki w randstadcie. Jedynie tyle wiecej, ze tansza jest stolowka i kasa na wakacje i swieta. Jak ktos sam na siebie pracuje to w ciagu roku jakies 800 zl socjalu mu wpadnie. Integracje itp chlania, bo inaczej ciezko to okreslic sa dla wszystkich. Jezeli chcesz robic nadgodziny, nie masz obowiazkow rodzinnych ani szkoly, szybko pracujesz, to nie powinno byc zle. Sa + i spore minusy ale wszedzie tak na strefie jest i bedzie jeszcze dlugo. Warto jedynie docenic, ze jak ktos potrzebuje prace to w Walbrzychu ma ja od zaraz, nie wszedzie tak jest. Ja jak sie zdenerwuje to moge podziekowac i za tydzien isc za plot do konkurencji. Praca to nie wiezienie i nie warto na sile w niej siedziec ale nie warto tez rezygnowac po pierwszych jakis problemach. A jeszcze jedno, jak jestes ladna mloda dziewczyna, to wszystko ci wybacza. Smiech czasem ogarnia jak przy takiej stoi 3 ekspertow a operator potrzebuje pomocy to ekspert nie slyszy. Ogolnie oceniajac w NSK propaguja jakosc etyke i bezpieczenstwo. Sa to puste slowa jesli chodzi o etyke i bezp. zwykla fikcja na papierze. A jakosc jak jest zle to zasluga produkcji, jak jest dobrze to dzialu od handlu. Generalnie kazdy wie co idzie, eksperci zmuszaja do puszczania czesci poza norma, bo takie sa maszyny i narzedzia po regeneracji i nic nie mozna zrobic. Ogolnie idzie wszystko, liczy sie sztuka. Nie wiem czy administracja wszystkich stara sie oklamac frazesami o jakosci, czy moze nie maja zielonego pojecia co sie na produkcji dzieje