-Zakład mechaniczny o dużych możliwościach produkcyjnych niewykorzystujący swojego potencjału handlowego. Atmosfera i ludzie OK do momentu kryzysu kiedy nikt nie będzie zważał na twój dotychczasowy wkład pracy na stanowisku. Niektórzy z wysoko postawionych person znaleźli się na obejmowanych przez siebie stanowiskach przez popularne zjawisko wdupowłazizmu co daje się zauważyć obserwując ich szeroko pojęte kompetencje i zachowania (głównie chaotyczne). Jeżeli chodzi o aspekt pracy na produkcji wszystko zależy od aktualnej/aktualnego leadera na zmianie- można żyć i pracować w zgodzie lub być katowanym przy działaniach na granicy mobbingu. Naprawdę niektórych/niektóre leaderki należałoby odsunąć od ludzi lub wysłać na dodatkowe badania psychologiczne/psychiatryczne albo min. doszkolić (czt. przeprowadzić dogłębną rozmowę) w temacie kontaktu i traktowania pracownika czy też kontrolowania emocji.
Potężną wadą pracy na produkcji i działach około produkcyjnych jest wypłata, a konkretnie udział premii i jej składowych w całą wypłatę sięgającej blisko 50% podstawy wynoszącej (najczęściej) najniższą krajową co w rezultacie powoduje to że w razie pomyłki( z własnej winy niekońecznie umyślnej) lub zwolnienia L4 zostajemy z ww. podstawą za którą no cóż nie muszę dalej się rozpisywać.
Będąc w dziale około produkcyjnym pojawia się też kontakt z kadrą inżynierską zakładu i techniczną na którą nie można narzekać- cudowni ludzie (w większości) chociaż wiadomo jak w każdej społeczności pracowniczej pojawiają się odchylenia (a gdzie tak nie ma?).
W ogólnym rozrachunku nie jest to złe miejsce pracy wystarczy dobrze trafić, organizacja jak w całym przekroju sektora automotive jest (bo musi) dopięta na ostatni guzik. W kryzysie jaki do niedawna dręczył cały sektor owszem dochodziło do sytuacji skrajnych ale jeżeli rozumieliśmy powagę sprawy i logikę działań jakie należało podjąć nie mogę mieć Tristone tego za złe- stąd może moja wypowiedź może mieć wydźwięk przeważająco negatywny ponieważ doświadczyłem zakład w momencie w którym mówiąc kolokwialnie- paliło się. Pracę w Tristone pomimo ww. doświadczeń wspominam bardzo dobrze- przed podjętymi działaniami chroniącymi zakład było to miejsce bardzo przyjazne gdzie do pracy szło się z uśmiechem.
Słowem kończącym- zakład jak każdy inny! (i gdzie Ci będzie lepiej?). Polecam ale nie na długi okres i życzę każdej dobrej duszy z TFP wszystkiego dobrego.