Pracowałam tam ok. pół roku. więc myślę, że moja opinia może być pomocna.
Jeśli chodzi o ogłoszenia: ja się tam dostałam poprzez jeden z serwisów dot. pracy, w ogłoszeniach nie piszą o jaką chodzi firmę, a call center trochę w Krakowie jest. Jeśli ktoś chce się zatrudnić bezpośrednio tam, to wystarczy podjechać do biura, spytać w sekretariacie i w ten sposób pewnie też podejmie się pracę. Szkolenie trwa 5 dni, 4 teorii i piąty to egzamin - symulowana rozmowa ze szkoleniowcem, który udaje klienta. Później ma się jeszcze taki jakby okres próbny (łącznie to trwa ok. 2 tygodni), gdzie jeszcze przymykają oko na ewentualne błędy w rozmowach, czy brak zamówień.
Jak wygląda dzień pracy: pracuje się od 8.30 do 16 (kl. biznesowy i indywidualny. neostrada i inne projekty mają z reguły na 16 i do 21, ale tu się nie wypowiem, bo nie znam szczegółów). Dzień rozpoczyna się coachingiem, czyli krótką rozmową ile mamy sztuk na ten miesiąc (czyli przedłużonych umów), ile nam brakuje, jak nam idzie, jakieś pytania&odpowiedzi). Po coachingu od razu dzwonimy. Na cały dzień pracy jest 40 minut przerwy, można ją dzielić nawet na 2-3minuty. Jest coś takiego jak talk time, dziennie musisz mieć 3 godziny rozmów (łączny czas, wszystko się sumuje, 4 umowy zwalniają z tego, 3 umowy = 2h15min TT, 2 umowy 2h30min, 3 umowy 2h45min). Jak się nie ma wymaganej liczby umów/czasu rozmów to ucinają godzinówkę. Zaczyna się od stawki ok 6,50 na rękę. System prowizyjny jest dzielony na progi: 0-30 umów, 31-44, 45-69, 70+ (mniej więcej tak, już dokładnie nie pamiętam). Na pierwszym progu za umowę są śmieszne pieniądze, za dobre wartości kontraktów to ok. 3zł, za te gorsze 50gr czy złotówka (wszystko wylicza system). Po osiągnięciu kolejnych progów te kwoty są mnożone najpierw x5, później x2, przy trzecim nie pamiętam. Największą prowizję przy 45 umowach miałam ok. 500zł. Trzeba mieć minimum 40% dosprzedaży akcesoriów telefonicznych, inaczej obcinają trochę z wypłaty.
Jeśli chodzi o jakość sprzętu, to pozostawię to bez komentarza. Nie zliczę ile razy musiałam zmieniać komputer, bo się np. zawiesił. Do niektórych klientów musiałam dzwonić po kilkadziesiąt razy, bo albo ja ich nie słyszałam, albo oni mnie. Większość słuchawek jest popsuta, ale często nawalają inne rzeczy, np. system bez którego nie wiemy jaki klient ma abonament, nie widzimy danych itp. więc tracimy czas w pracy, nie mamy wymaganego czasu rozmów, to nam obcinają wypłatę, a szczytem było, kiedy jeden taki dzień (gdzie system nie działam 3-4h) kazali nam jeszcze odrabiać.
Praca od pon do pt, w soboty też można przychodzić.
Jeśli chodzi o ludzi, biuro, atmosferę, to tutaj nie mam nic do zarzucenia. Koordynatorzy fajni, zawsze starają się pomóc (w końcu to też leży w ich interesie), nikt nie krzyczy, nie ma presji, idą na rękę.
Ale wracając do tych prowizji, to moim zdaniem skreśla ich po całości. Przykład: wypłatę odbieram 10 grudnia, płacą mi za godziny w listopadzie i za prowizję z PAŻDZIERNIKA. Wszystko jest cofnięte, przez co jeśli jeden miesiąc ktoś ma gorszy, przekłada się to na wypłatę w następnych 2 miesiącach. Warto wyrabiać chociaż te 31 sztuk, ponieważ mając 30 odbierze się prowizję np. 20zł. A przy 31 będzie to już np. 250zł (prowizja jest wyliczana na podstawie a) wartości sprzedanego abonamentu, b) różnicy między nowym i obecnym planem, c) długością trwania umowy). Więc jak komuś braknie choć jednej sztuki, to peszek..
Co jeszcze mogę powiedzieć. Ogólnie mam dobre wspomnienia, gdyby mconnect zmienił trochę politykę firmy, to może większość pracowników zostawałaby tam na dłużej. Ale może wolą zatrudniać nowych, którzy łatwo się poddadzą, a tu trzeba z 2 miesiące robić, żeby wypłacili te 3 stówy za szkolenie..
Ubezpieczają, jak ktoś ma status studenta to ma wyższą stawkę godzinową.
Aha, też przestroga dla nowych. Właściwie żeby zacząć wynosić stamtąd dobre pieniądze, miną 3-4 miesiące. Czemu? Otóż: w pierwszym miesiącu pracy wypłacają 100% prowizji (z reguły jest to śmieszna kwota, albo nawet nic, bo nowe osoby nie wdrożą się na tyle, by sprzedawać codziennie po 3 sztuki, a takie jest minimum). 2 i 3 miesiąc to już po 50% prowizji więc: jeśli w następnym miesiącu miało się prowizję np. 50zł (bo nie wskoczyło się na kolejny próg) to podzielą to przez pół i będą dwie wypłaty stawka za godziny + 25zł. Dopiero 4 miesiąc to znów 100% prowizji. No i najczęściej ludzie nie czekają do 4 miesiąca :)
Pracujemy oczywiście na umowy zlecenie, w każdej chwili mogą nas zwolnić. Jak komuś idzie bardzo słabo to ma coachingi wspomagające (wyciągają Twoją najgorszą rozmowę ever i na jej podstawie wytykają błędy...), potem plany naprawcze, jak nic nie pomaga to do widzenia. Podczas mojej pracy były fala zwolnień (też prawie wyleciałam), po czym po miesiącu znów prowadzili mega nabór, paranoja.
Jeżeli chodzi o to co sprzedajemy, to projekty są różne, ale dotyczy to komórek, internetu mobilnego czyli wszystkie te