PIEKARNIA BABOLI W BUNSCHOTEN-SPAKENBURG, MIESZKANIE W BUNGALACH
pojechałam razem z chłopakiem. dojechaliśmy busem, daliśmy znać koordynatorowi ze jesteśmy, odpisał ze dziękuje za informacje i tyle zainteresowania z jego strony. staliśmy na torbach i czekaliśmy aż mieszkańcy się obudza i nas wpuszcza. to współlokatorzy pokazali nam który pokoj, szafki itd są nasze, dali nam klucze* - według mnie powinno to należeć do koordynatora, ale rozumiem, ze jak ściagają po 100 osób w jeden weekend to nie maja czasu...
* klucze tylko do bungala, bo pokoj okazał się nie zamykany!!! rozumiecie, trzymasz dokumenty, pieniądze, sprzęty w pokoju, którego nie możesz nawet zamknąć i w zasadzie każdy może tam wejść, a szczególnie lokatorzy.
kwestia wyglądu miejsca zakwaterowania: nie było źle. poza tym, że domki malutkie i tekturowe, słychać każde kichnięcie zza ściany, ba, słychać jak ktoś bierze prysznic, czy przewraca się z boku na bok. siedzisz w 6 obcych osób i w zasadzie nie masz za grosz prywatności. ale samo wyposażenie okej, ładnie, czysto, wszystkie potrzebne sprzęty i meble w części wspólnej. pokoj to łóżko i szafa, nic więcej. przez okno widać okna drugiego domku, który znajduje się dwa metry dalej. wystarczy, że je otworzysz - słychać wszystko, sąsiedzi nie siłą się na zachowanie ciszy bez względu na porę. alkohol i narkotyki wśród polakow to norma. chodzenie nacpanym do pracy tez. chociaż chyba nawet im się nie dziwie, bo ciężko wytrzymać na trzezwo.
kwestia pracy na baboli: zero organizacji, totalny chaos, mam wrażenie ze debile tam zarządzają. praca na telefon, o czym nikt nas nie poinformował, gdybym wiedziała jak to wyglada w praktyce nigdy bym nie pojechała. smsa można dostać o każdej porze dnia i nocy, w południe, nad ranem, nieważne, dostajesz smsa i musisz iść a jak się nie podoba to won do polski. przerwa między zmianami? a kogo to obchodzi, że dopiero co skonczylo się 12 i spało 4 godziny, trzeba iść na kolejna 12. chory system, nawet jak masz wolne to nie wiesz i siedzisz na telefonie
praca polega na bezmyślnym machaniu rękami przy taśmie, nie jest zła, choć tempo spore. moznaby się pewnie do niego przyzwyczaić gdyby nie ten bezsensowny sposób schodzenia na przerwe, po której zmieniasz jakaś tam osobę z listy, która robi coś zupełnie innego. czyli co chwila jesteś rzucany między stanowiskami i nie masz szans sprawnie wejść w jedno stanowisko. dla mnie to tragedia. przerwy albo co pół godziny, albo co cztery, jak ktoś Cię zmieni (jak liniowy przypilnuje żeby ktoś Cię zmienił). nie raz ci liniowi w trakcie jakiegoś przestoju sami nie mieli pojęcia co mamy robić, ale „nie stójcie bezczynnie bo nie można!!!” niektorzy nie potrafili pokazać co mamy robić w pierwszym dniu na danym stanowisku, ale potrafili ochrzaniać, ze robimy zle czy za wolno.
tak naprawdę, gdyby ktoś lepiej pomyślał nad organizacja tego wszystkiego, gdyby były normalne zmiany, i normalne przyuczenie do stanowisk na pewno pracownicy czuli by się bardziej komfortowo, tak to miałam wrażenie ze jestem w (usunięte przez administratora), uzależniona od (usunięte przez administratora) na wyższych stanowiskach. to dobra praca dla ludzi którzy nie maja szacunku do siebie i nic im nie przeszkadza.
bo zarobić można. ale normalnego życia mieć nie ma szans. wiec jak ktoś planuje wyjechać zarobić i wszystko inne ma gdzies to polecam. jeśli ktoś tak jak my miał nadzieje, na normalna prace i normalne życie w dłuższej perspektywie to ODRADZAM.
nie wspomnę o tym jak covebo wyzyskuje pracowników. 800 euro za pokoik 2x2m w którym nic nie ma, nie da się porządnie nawet odpocząć, w otoczeniu patoli, w szczerym polu - czy to nie za bardzo wygórowana cena? 40 e od osoby MIESIĘCZNIE ZA ROWER? w każdym innym biurze, w którym byłam płaciłam jednorazowa, zwrotna kaucje. tutaj miesięcznie. pomijając już to ze bugale znajdują się 5 minut piechota od piekarni. to zwykle złodziejstwo.
ja się czułam tam jak za karę wiec szybko uciekłam, są lepsze miejsca w którym można zarobić nie robiąc z siebie niewolnika na każde zawołanie agencji. niektórym ludziom tam to pasowało, co kto lubi, bo wypłaty podobno dobre. podobno, bo my nie dostaniemy nic za to ze zrezygnowaliśmy przed końcem umowy. osoby starsze stażem zachwalały nam ta prace, a trzy dni później narzekały ze nie maja siły ciągnąć kolejnej nocki pod rząd bez żadnego wolnego. niektórzy po prostu wciągali koks i było im wszystko jedno.
najbardziej mnie rozśmieszyła pani koordynator która gdy jej powiedziałam ze rezygnujemy probowala mnie przekonać żebyśmy zostali chociaż aż wyrobią nam numer sofi... bo... coz, sofi mam od trzech lat, o czym powinni wiedzieć, ale myśleli ze chociaż tyle na nas zarobią. niedoczekanie