No to teraz coś większego kalibru, bo niektórzy nie wiedzą do czego jest to forum!
Układy koleżeńskie, które zostały zawiązane w firmie Securitas przez szereg lat utrudniają pracownikom nie tylko awans, ale również dochodzenie swoich praw i są skutecznie duszone w zarodku.
Ja np. pracuję już ładnych parę lat i coraz częściej przecieram oczy ze zdumienia.
Mój przełożony został zatrudniony w firmie Securitas ok. 2 lata temu na stanowisku Kierownika Rejonu Ochrony nie posiadając żadnych specjalistycznych kwalifikacji zawodowych wymaganych do zarządzania zespołem pracowników ochrony i nie mając nawet krótkiego stażu i elementarnej wiedzy w tej dziedzinie. Przez ten czas dał się poznać jako człowiek krzewiący nie wartości- ale antywartości, podatny na sugestie i plotki, nie panujący nad własnymi emocjami, który nadrabiając brak kompetencji wyuczoną pewnością siebie i swoim emploi nakłada na nas obowiązki nierzadko przerastające nasze możliwości i przekraczające zasady zdrowego rozsądku...
Budowanie relacji, które opierają się na szczerości, poszanowaniu godności i wzajemnym szacunku to chyba dla kierownika oznaka słabości a nie priorytet. Jemu nie zależy na tym byśmy byli zespołem ale grupą zastraszonych baranów, którymi łatwiej kierować... Nie ma pojęcia o tym, że to praca całego- zgranego zespołu składa się przede wszystkim na też i jego sukces; że to w jaki sposób jesteśmy traktowani w pracy rzutuje bezpośrednio na naszą samoocenę a w konsekwencji
i całe nasze życie. Faworyzuje on pracowników, którzy wykonując za niego lwią część obowiązków m.in. zbierają comiesięczną dokumentację, zajmują się oceną wyglądu i pracy pracownika, uzurpują sobie prawo do potencjalnego "odtrzelenia" pracownika, w sytuacji gdy sami wykazują się mizernymi efektami w pracy a głównym ich celem jest wszczynanie intryg i odwracanie uwagi od tego co sami robią... I prawdopodobnie są z tego tytułu wynagradzani. Dopuszczanie do pracy pracownika bez przeciwwskazań ze strony lekarza i sugerowanie by wystawiał on dokumenty z wcześniejsza datą czy proponowanie dodatkowego dyżuru osobie będącej na zwolnieniu lekarskim z widoczną niedyspozycją (bo jak sam twierdzi- będziemy na sztukę)... Układanie grafików, gdzie jeden z pracowników pracuje 3 lub 4 niedziele w m-cu, musi dojeżdżać do pracy z miasta A do miasta B w sytuacji, gdy do jego miasta A zostaje oddelegowany pracownik z miasta C.. Nie wiadomo co to ma na celu ale przez nas postrzegane jest jako złośliwość z jego strony mająca na celu ograniczenie naszego czasu wolnego i generowanie dodatkowych kosztów, które zmuszą nas do pracy w jeszcze większym wymiarze godzin, by móc związać koniec z końcem. Od początku swojej pracy na tym stanowisku ani razu nie przywiózł nam wydawanej (prawdopodobnie dla nas) gazety Patrol, co skłania do zadania pytania czy bywa on faktycznie w Warszawie? Ciekawe czy oszczędza paliwo czy swój czas, ale w sytuacji gdy na ulicach SK jego żona widywana jest jak ''lansuje się'' w jego służbowym aucie to odpowiedź nasuwa się sama.. Kierownika nie interesują nasze problemy wynikłe ze zbyt dużej liczby godzin i brak czasu, bo jak sam powiedział: ,,niech pan zostawi dziecko u sąsiadów"... Jak psa...
Splendor, pompatyczność i ta sztuczna pewność siebie z jaką lansuje się kierownik nijak ma się do tego co sobą reprezentuje-
brak średnich nawet standardów w kontaktach z podwładnymi już powoli zaczyna owocować adekwatnymi wynikami. Ruchy personalne (odejścia pracowników) i brak motywacji do pracy spowodowane są brakiem współpracy, empatii i arogancją kierownika, który odmawia nam możliwości zaplanowania czegokolwiek...
KIEROWNIK NIE POWINIEN WYMAGAĆ OD PRACOWNIKA WIĘCEJ NIŻ OD SIEBIE! Zastraszanie zwolnieniem z pracy lub oddelegowanie do pracy odległego
miasta niech dopełni obrazu całokształtu wkładu kierownika w
tworzenie zespołu, rzucą cień światła na budowanie prawdziwych relacji między pracownikami i ogólną atmosferę pod panowaniem tego ''wodza''.
Wszystko co się dzieje wokół nas w gruncie rzeczy buduje i utrwala karykaturalny wizerunek tej firmy...
Próby porozumiewania się z kierownikiem zazwyczaj kończyły się
fochami z jego strony- jak u małego dziecka.
TO JEST WŁAŚNIE SECURITAS.
Nie zgadzasz się? Wypowiedz się na forum!
Pozdrawiam wszystkich.
Si Fu Zhang Feng Jun