Witam!
Na wstępie zaznaczę, że od kilku dni zastanawiałam się czy coś napisać czy może jednak nie. Przecież każdy pozytywny komentarz jest postrzegany jako fałszywy i ktoś z Centrali firmy na pewno się podszywa i pisze żeby polepszyć sytuację. Mój pozytywny komentarz = 5 negatywnych komentarzy, tak? Cóż, trudno. Piszę zwyczajnie dlatego, że z mojej strony szala goryczy się przelała i nie jestem w stanie dalej wyczytywać takich potwornych oszczerstw. Uwierzcie bądź nie, ale nie zostałam przymuszona aby to napisać ;)
W Zoo Karina pracuję już jakiś czas, bodajże 2 lata. Dwa lata temu szukałam dość intensywnie pracy, ponieważ jak każdemu była mi ona potrzebna. Szukałam, szukałam, po pół roku z lekka zwątpiłam i myślałam, że już nic nie wskóram. Na horyzoncie pojawiła się Zoo Karina – sklepy zoologiczne, zwierzaki, czyli moja pasja życiowa. To jedyna firma jaka na tamten czas chciała przyjąć do pracy, młodą, niedoświadczoną w branży dziewczynę i tu wielki plus dla firmy za dawanie szansy młodym ludziom, którzy w tych czasach mają kiepski start w dorosłość. Ktoś pisał o słabych zarobkach, jeszcze ktoś o niemożliwości uczenia się i pracowania. Zarobki są takie jakie są – może i faktycznie nie zbija się kokosów, ale ma się kontakt z innymi ludźmi, których również pasją są zwierzaki. Często można pomagać, klientom rzecz jasna. Nie ma nic fajniejszego w mojej pracy niż stali klienci, którzy chcą rozmawiać tylko z Tobą, bo Ci ufają i wiedzą, że znasz się na tym o czym mówisz. Nauka? Dlaczego niby nie można tego pogodzić? Mnie świetnie się to udaje! Nie mam żadnego problemu z połączeniem nauki oraz pracy. Żeby coś osiągnąć w życiu trzeba ciężko pracować i uparcie dążyć do celu, bez tego nie osiągnie się nic. Wiecznie narzekanie również nie należy do najlepszych sposobów na życie.
W każdej pracy trzeba coś robić. Za samo leżenie pracodawcy nie wypłacają pensji. Wszędzie jest ciężko i wszędzie czegoś się wymaga – takie czasy. Obowiązków jest dużo i zawsze będzie. Trzeba mieć głowę na karku i pilnować swoich spraw, doglądać ich a nie wiecznie siedzieć na karmach, rozmawiać przez telefon albo siedzieć w biurze i popijać kawę! To naprawdę nie należy do obowiązków, no chyba że ktoś jest nieodpowiedzialną osobą , nie traktującą swojej pracy poważnie. Nikt nie każe orać jak wół. Dostawy co prawda są duże, ale nie trzeba nimi zajmować się samemu. Na sklepie jest kilka osób a nie jedna! Czy tak trudno jest poprosić o pomoc i na nią poczekać? Nie rozumiem. Nigdy nie miałam z tym problemu. Wiecie może co to jest praca zespołowa?
Ciężko czytać jest takie kompletnie bzdury o ludziach, których się zna. Jeszcze ciężej je czytać kiedy wie się kto je napisał. Dziewczyny, mogłybyście się opanować. To wstyd i hańba wypisywać takie oszczerstwa. Dziwi mnie fakt, że nie potrafiłyście powiedzieć tego wszystkiego pewnym osobom wprost. Skoro tak bardzo beznadziejnie jest w ZK to po co tak długo tam pracowałyście? Dlaczego się tak męczyłyście? Ktoś trzymał Wam nóż na gardle i kazał chodzić do pracy? Teraz pracy i pracodawców jest wiele, trzeba było się zwolnić i zakończyć swoje męki w tej okropnej firmie! Po prostu szkoda gadać i szkoda czytać. Wstyd, wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. Szkoda, że nie macie odwagi nawet się podpisać pod tym co wypisujecie. Ja akurat nie mam z tym problemu i z chęcią oraz przyjemnością się podpiszę aby nie być gołosłowną osobą.
P.S. Następnym razem jak macie zamiar coś pisać to:
1) Piszcie prawdę,
2)Nauczcie się zasad poprawnej polszczyzny i wtedy coś piszcie. Niestety na chwilę obecną Wasze wpisy ciężko jest nazwać poprawnymi. To jak piszemy, jaki ton nadajemy naszej wypowiedzi świadczy tylko i wyłącznie o naszym wychowaniu i kulturze osobistej.
Pozdrawiam,
Ania - Szadółki