Pracowałem w GE Power Controls w Bielsku-Białej jakieś niecałe 9 miesięcy. Od Trenkwaldera, aż do momentu zaproponowania mi umowy na stałe od GE. Na starej lokalizacji było znośnie, z przewagą na dobrze, oczywiście nie biorąc pod uwagę wynagrodzenia, jeżeli można to tak nazwać. Atmosfera pracy była świetna, załoga super, kierownik trochę czasem odlatywał na inną planetę z pomysłami ale dało się wytrzymać. Zarobki przez pośrednika 12 zł kiedy ja się przyjmowałem, obecnie 13 zł. Po przeniesieniu na nową lokalizację poczuliśmy się jak byśmy za karę tam pracowali. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Jak mawia stare północnokoreańskie przysłowie, raz na wozie, raz w obozie. Dokładnie tak jest teraz w przypadku pracowników GE. Pomijam fakt, że nie wolno w czasie pracy spożywać innych napojów niż woda i tylko w wyznaczonych miejscach, absolutny zakaz jakichkolwiek artykułów spożywczych na hali, nie mówię tu o posiłkach tylko np cukierki na imieniny, przekąska w postaci batona, wszystko w ramach przerwy, to można jeszcze jakoś znieść. Ale często należy się tłumaczyć dlaczego się idzie do toalety, oczywiście trzeba o tym poinformować przełożonego, że się wychodzi, w wielu przypadkach jest dalej do przełożonego niż do toalety ale rozkaz to rozkaz. Trzeba się tłumaczyć dlaczego już 2 raz w danym miesiącu pobrało się rękawiczki, okulary są na wagę złota. Dochodzi do sytuacji podbierania sobie kart magnetycznych w które każdy jest wyposażony i na nie pobieranie okularow, rękawiczek itd z czego inni potem muszą się tłumaczyć. Oczywiście tylko pracownicy GE mogą pobierać za pomocą swoich kart. Firmy zewnętrzne mogą jedynie za ich pomocą otwierać drzwi. Szatnie tylko dla Trenkwadera i GE, inne firmy przebierają się na korytarzach w prowizorycznych szafkach. Sam zakład zbudowany po taniości, widać cięcie kosztów, podłoga pęka, zwłaszcza pod magazynem blach wysokiego składowania, zapadła się z jednej strony o 1 cm przez co są ciągłe awarie. Jedyna nowoczesna póki co rzecz. Inne magazyny to po prostu zwykłe wysokie półki na które towar jest wykładany wózkami widłowymi. A no i automatyczne spłuczki w toaletach również zasługują na uwagę.Na stawki póki co nie mogą narzekać starzy pracownicy, kwoty rzędu 20-25 zł brutto, natomiast pośrednicy to śmiech na sali. Najpierw pracowałem na blacharni, dało się znieść, praca dość łatwa, dlatego można jeszcze wytłumaczyć stawkę 12 zł. Później przeniosłem się na Centrum Obróbki Miedzi, obsługa maszyn CNC, może nie skomplikowana praca ale wymagająca masę uwagi i ostrożności krawędziarka- zero podwyżki. Zaproponowano mi umowę z GE bez żadnej podwyżki, kadrowa tłumaczyła to premiami i dodatkami, że i tak będę miał lepiej. Lepiej mam teraz już w innej firmie ale to nie jest ważne. Płace i podwyżki przy przejęciach przyznawane bezosobowo, nieważne co kto robi i za ile, liczą się tylko chody u kierownika. Dział miedzi to jakiś skandal, nie dziwię się, że każdy kto przychodzi, popracuje miesiąc, 3 lub 6 i idzie dalej, zależy gdzie później chce składać dokumenty. Obsługa giętarek do szyn miedzianych to dla mnie jakiś kosmos, a robią to za psie pieniądze. Frezer który zna się na wszystkim, wieloletnie doświadczenie, z igły zrobi widły za pomocą śrubokręta, płaca niewiele większa niż nowe osoby przyjmowane na elektryczny (16zł. Jakość nieustannie spada, co ma związek właśnie z ciągłą wymianą załogi i brakiem napraw maszyn. Będzie to klasyczny przykład dla kierowników, kiedy to obudzą się z ręką w nocniku, już teraz jest tam 3/4 załogi z pośrednika, niezdają sobie sprawy, że w tydzień wszyscy oni mogą odejść na co się końcem marca zanosi. Także jeżeli czytają to obecni pracownicy GE to na początku kwietnia będziecie mieli nieplanowany postój ;).