Pracuje w tym cyrku już kilka ładnych lat, od samego początku wejścia DB (czytaj wykupieniu innych firm) zaobserwowałem jedno ... jest coraz gorzej! Osoby na stanowiskach - nie kompetentne, idzie to od samej góry kierownictwo wyższych szczebli i na danych oddziałach poprzez sztygarów,magazynierów, koordynatorów itd, nikt nie panuje nad niczym, ogólne kumoterstwo i kolesiostwo. Na warsztatach , brud i totalna dezorganizacja. Tu opisze sytuacje na warsztacie Jęzor :
- Tablice narzędziowe, pomysł może i dobry ale realizacja i to co tam wisi nie mieści się głowie , narzędzia zdezelowane lub ich całkowity brak, ogólna zasada zrób coś z niczego, porażka kierownika działu że dopuścił do czegoś takiego.
- Tablice informacyjne i takie na których można proponować nowe rozwiązania itp. kolejny w założeniu dobry pomysł który na Jęzorze się nie spełnił, tablice sobie po prostu wiszą, nikt nie aktualizuje tego co tam się znajduje ostatnie wpisy chyba z zeszłego roku, nikt nie zwraca uwagi na propozycje usprawnień --- a przypominam ktoś siedzi w biurze i za te tablice pieniążki bierze.
- PŁACA, wynagrodzenia , kolejne co woła o pomstę do nieba. Rozbieżność zarobków (stawek na warsztacie) jest nie do zaakceptowania. Osoby biegłe w używaniu wazeliny, kable mają się nieźle, stawki grubo ponad 3 tyś , podobnie jak ludzie z byłego NZTKu , byłych oddziałów kopalni itp. Pozostali stawki ok 2400 zł , rozbieżność ogromna przy jednakowych godzinach pracy i wykonywaniu tej samej pracy. Kiedyś miało być wielkie wyrównanie stawek, MIAŁO! , wyrównali nie wiem co i do czego.
-Wyjazdy tzw Awaryjne, kolejna porażka, brak dogadania dyspozytorów , koordynatorów , pracownicy wysyłani na własną rękę , misja typu sam sobie znajdź, ewentualnie napraw.W praktyce wygląda to tak że na swojej dniówce bądź nocce jesteś wysyłany nieraz na drugi koniec polski, bez hotelu, diety, delegacji.Ludzie, kierowcy brani z warsztatu w pracy non stop są nieraz po 30h( później sztygar musi rozpisać godziny tak żeby się nikt nie przyczepił). Spanie owszem.... na tylnim siedzeniu w samochodzie służbowym. Panowie prezesi, kierownicy , naprawdę ktoś musi się zawinąć na przydrożnym drzewie żeby ta sytuacja się zmieniła ?
- Sławna już brama na drugim torze, dla niewtajemniczonych , parę miesięcy temu brama na hali została wyłamana przez lokomotywę która nie wyhamowała na czas, tu zaczął się problem bo drzwi owej bramy wiszą sobie na jednym czy dwóch zawiasach, niezabezpieczone, zasłonięte tylko płachtą. Codziennie przechodzą tamtędy pracownicy, sam kierownik itd.Sytuacja ta trwa bodajże 4 miesiąc, nikt nie ma w interesie naprawy, kierownik beztrosko rozkłada ręce tłumacząc się że na naprawę musi być przetarg itp , pan bhpowiec który także się zagnieździł się na Jęzorze stwierdza że to nie jego sprawa. Moje pytanie, w czyim interesie to powinno być ? Czy brama ważąca pare set kilo musi zrobić z kogoś mokry placek żeby została wymieniona ? Kto wtedy dostanie po tyłku , kierownik? Pan Bhpowiec będzie zadowolony bo będzie miał zajęcie?
- Ostatnimi czasy pracownicy zostali pozbawieni pomieszczeń warsztatowych, na miejscu których powstały biura, w niedługim czasie zajęte zostaną przez tabun mało kompetentnych osób które branże kolejową znają chyba tylko z obrazka. Moje pytanie co będzie w miesiącach zimowych z pracownikami warsztatu , temp. na hali przez otwarte bramy przy przetokach, przeciągi spada wtedy do zera , jak wtedy pracować ?
Przykłady absurdów z Jęzora( tudzież z całego DB) można by mnożyć , dwoić i troić , nie sposób wszystkich spisać.Czas w tej firmie zatrzymał się w poprzedniej epoce, trochę jak w filmach Barejii . Ja, osobiście, po ostatnich chorych zmianach myślę że przyszedł czas na to żeby zmienić firmę lub branże. Szkoda bo kiedyś, mimo absurdu pracowało się tu w miarę dobrze.
NIE POLECAM FIRMY DB SCHENKER.