W salonach Play przepracowałem blisko dekadę, więc mam co wspominać. Wspomnienia tym gorsze im bliżej było końca pracy, czyli połowy 2024r. Początki były ok, bo i fajne warunki dla klientów, naprawdę mądre decyzje szefostwa, dbałość w kwestii gadżetów dla klientów czy konkursów dla pracowników. Praca była wymagająca, ale dawała satysfakcję. Nie trzeba było kłamać, naciągać. Oczywiście polecało się targetowe usługi, ale plany robiły się same. Od czasów zmian szefostwa, odejścia czołowych twarzy z wierzchołka firmy - zaczął wszystko szlag trafiać. Pojawiły się masy błędnych decyzji, niedopracowanych ofert i usług, które były opóźnione w stosunku do rynku. I tak zamiast firmy wyznaczającej trendy, stała się wiecznym goniącym innych, których już nie dogoniła. Z każdą taką decyzją, ubytkiem środków firmy - czuć było coraz większą presję. Zamiast świetnej sprzedaży usług, liczy się sprzedawanie dokładnie tego, na co został wydany w danym momencie hajs firmy. Weszła TV? Zapomnij o premii, jeśli nie sprzedasz jej wystarczającej ilości sztuk. Większość na początku jest totalnym bublem i wracają reklamacje, ale w reklamach trzeba mówić, że super się sprzedaje. Dlaczego TV i internet stacjonarny były tak zachwalane w prasie i reklamach, a statystyki pokazywały, że co drugi polak tego chce? Bo co trzeci klient w ogóle wiedział, że dostał od nas abonament na to, a większość po prostu płaciła za coś czego nie chciała lub nie widziała nawet, że za to płaci. Premie zaczęły się sypać, bo nagle nie wystarczyło być dobrym sprzedawcą i robić tego co zawsze, czyli zarabiać kokosów dla firmy na sprzedaży jej usług, nie, teraz trzeba było wciskać na siłę konkretne usługi. Brakowało czegoś do planu na koniec miesiąca? Braliśmy na siebie wzajemnie, bo inaczej premia robi papa. Kilkukrotnie sam RKS "sugerował" w bezpośredni sposób takie działania, bo jemu brakowało do planu.
Atmosfera z pobytu w fajnej, ale wymagającej pracy zmieniła się w festiwal kłamstw i wciskania na siłę usług. Kłamstwa stały się codziennością i trwają w najlepsze. Obecnie doszły jeszcze inne "konieczne do sprzedaży usługi", więc obecnie klient wychodzi już z TV, internetem, HBO, ubezpieczeniem telefonu, a chciał tylko przedłużyć numer i wiadomo, że z żadnej z tych dodatkowych rzeczy korzystać nie będzie, a zamiast płacić 50 zł, to płaci 110. Im więcej numerów tym więcej wciskania i tym większe sztuczne powiększanie faktur.
Dlaczego o tym piszę? Bo żeby pracować w POS musisz realizować plany. Żeby je realizować, musisz wejść w ten system, bo obecnie nie jest już możliwa realizacja planu bez wciskania na siłę. To nie jest praca dla osób z sumieniem i moralnością, bo kasa to jedno, ale o ile jeden miesiąc to tylko narzekania kierownika, to po drugim już zacznie się Tobą interesować RKS, a po trzecim rozpocznie się zabawa w plany naprawcze i papa.
Kierownicy, loteria, ale Twoja praca to ich płaca, więc jeśli robisz swoje i siedzisz cicho, to i nikt Ci w drogę nie będzie wchodził, jeśli nie, to dadzą Ci odczuć, że to nie Twoje miejsce. RKS to bat na kierowników, w twarz nic Ci nie powie, ale obrobi (usunięte przez administratora) z kierownikiem i nakaże wyciągnięcie konsekwencji.
Swoje zdanie możesz mieć, o ile jest pozytywne i zgodne ze zdaniem firmy, jakiekolwiek inne kończy się sprowadzeniem na ziemię, notatkami służbowymi, ucięciem podwyżek, które wypracowałeś swoimi wynikami i które Ci się należą.
Absolutnymi hitami są sytuacje, kiedy za rozmowy na forum pracowniczym wyciągane są konsekwencje typu przeniesienie do innego salonu w drugim krańcu miasta. I nie masz nic do powiedzenia, jeśli nagle musisz przejechać całą Warszawę dzień w dzień zamiast mieć do swojego salonu 10 minut pieszo jak wtedy, kiedy się zatrudniałeś.
Mimo wypracowanej wysokiej podstawy, wszystkich awansów i regularnej realizacji planów na 130%+, zdecydowałem się szukać pracy, gdzie jest większy szacunek do pracownika. Tutaj jesteś tolerowany póki jesteś potulny i robisz swoje. Problem w tym, że w firmie jest masa rzeczy, które bolą, nie funkcjonują, są idiotyczne, a trzeba udawać, że są świetne, bo za negatywne zdanie zaczynają się konsekwencje. Nawet jeśli jesteś konstruktywny. Realizacja planów jest coraz trudniejsza, bo pojawiają się cele, które TRZEBA zrealizować, żeby premię dostać. Nie miałeś wystarczającej ilości klientów z dostępem do światłowodu? Nikogo to nie obchodzi, masz sprzedać 6 miesięcznie, albo nie ma hajsu. Nikogo też nie obchodzi, że zrobiłeś 160, 180% planu i zarobiłeś dla firmy kokosy. Zabraknie umów na internet? Jesteś dnem.
Marketing musi się zgadzać i statystyki też, więc jak play kupił upc i utopił morze kasy, to nie ma, że nikt tego internetu nie chce, masz sprzedać i tyle.
Do tego doszły obdzwonki, czyli wytłumaczenie na to, że zawsze można zrobić plan i sprzedać wszystko xD. Dlaczego nie sprzedałeś 6 internetów tylko 5? Klientów nie było w salonie? Przecież możesz i masz obowiązek dzwonić do losowych klientów i wcisnąć im to. Tak, teraz już RKS na wszystko tak Ci odpowie.