Na magazynie iest zdecydowanie za mało wózków wysokiego składowania, ścisków czy „piesków”. Są wyeksploatowane i nie do końca sprawne. O podstawowe narzędzia pracy jakimi są wózki, pracownicy rywalizuja jeszcze przed rozpoczęciem zmiany próbujac je sobie wywalczyć aby mieć czym pracować. Okres świetności maja one dawno za sobą i domagają się odwiedzin serwisanta. Może firma zamierza otworzyć izbę pamięci i zbiera eksponaty? Codziennością jest gdy jeden projekt podprowadza drugiemu wózek a poszczególni pracownicy „przekazują” sobie te bardziej sprawne pieski przy przejściu zmian.. Nikt się nie przejmuje uprawnieniami dla Ukraińcow. Po co im je wyrabiać skoro maja wize na 90 dni? Efekt - inspektor BHP upomni Polaka za złe buty a nie widzi jak Ukrainiec jeźdźi bez uprawnień. Taka to polityka, w myśl której szkoda zainwestować. Ma być zrobione i sobie radźcie. Ogólna bylejakość. Coraz mniej pracowników ma chęć uprawiac te podchody biorąc pod uwage wynagrodzenie (3000 brutto) i odchodzi. Kierownik i wiecznie zadowolony z siebie dyrektor wydają się być niewzruszeni – w końcu jak nie ten pracownik to inny, choćby Ukrainiec. Właściwie ci zza Buga to chyba bardziej pożądani niż rodacy. Może według dyrekcji to prestiż dla firmy? Jak by nie patrzeć to w końcu międzynarodowa obsada a na dodatek jeszcze tańsi, nie upominają się o podwyżki, pracują 12 godzin, zawsze gotowi przyjść nawet w weekendy - po to tu w końcu przyjechali żeby tyrać na okrągło. Nie muszą utrzymywać mieszkania, rodziny, oszczędzają na jedzeniu, PRANIU I HIGIENIE CO CZUĆ. A Polak jest zły bo ma na miejscu rodzine z którą chciałby spedzać czas i jeszcze chce tyle zarabiać, żeby się z pensji utrzymać – no dziwne żądania. Może dyrektorowi trzeba przypomnieć w jakim regionie mieści się magazyn i jakie są koszty utrzymania w Warszawie? Zaręczam, że ani sklepy ani usługodawcy nie robia specjalnych rabatów dla magazynierów z DSV i za wszystko płacimy tyle samo co pracownicy administracji. Osoby pracujące wiele lat mające tą firmę w małym palcu odchodzą a ich miejsce zajmują Ukraińcy, którzy są w Polsce na 3 miesiące i wracają do siebie a za nich przybywają kolejni i następni. Nawet 5 Ukraińców nie zastąpi jednego dobrze zorientowanego pracownika, który ma opanowaną gospodarke projektu i wie jak to powinno funkcjonować. Jak pisałem - oszczędności über alles.
Na magazynie mieści się kilka projektów mniejszych, które zyją własnym rytmem i jeden duży który jest jednym wielkim bałaganem (szerzej opisał to kolega Jarząbek). Tu się dzieje najwięcej i to tu największe pole do popisu mają Ukraińcy. Ogolny rozgardiasz oraz brak organizacji i kontroli plus to co tu się kocha najmocniej czyli - oszczędności. Wspólpracujemy z inną firmą, która chyba też wyznaje podobną polityke patrząc na jakośc i ilość ich pracowników. Projekt wykonuje prace dla jednej z duzych sieci.
Do wsi Pęcice, w której mieści się magazyn dotrzeć można busem pracowniczym zapewniającym swojską atmosferę. Czasem trzeba wykazać się sprytem żeby zająć w nim dogodne miejsce ale ta z czasem nabyta praktyka procentuje na magazynie przy podchodach do wózków. Walory zapachowe także gwarantowane co znów hartuje nozdrza przed wejściem do szatni. Towarzystwo ze wschodu ma ewidentne braki i problemy z dbaniem o czystośc własną i higiene. Brakuje im też elementarnej wiedzy w zakresie korzystania z urządzeń sanitarnych bo tak obsranych i wiecznie zapchanych kibli nie ma nawet w plastykowych niebieskich przybytkach na parkingach w lesie. W tej kwestii nasz wiecznie zadowolony z siebie dyrektor także nie widzi problemu i wszystko jest w porządku. Skoro nie ma problemu to ciekawe czemu szanowny pion administracji nie korzysta ze stołówki jak przebywają w niej Ukraińcy? Stołówka jest słabo wyposażona w sprzęty – lodówka, dwie mikrofalówki i trzy czajniki. Jak zwali się 30 osób z różnych działów w jednym czasie to trochę za mało. Jeśli ktos nie chce jeść własnych posiłków można nabyć obiady za 4 zł (resztę dopłaca firma). Posiłki adekwatne do ceny i nie ma co się czepiać za 4 złote. Do wyboru zawsze dwa dania. Nie ma za to w menu potraw koszernych a patrząc na skąpstwo i skłonność do przesadnej oszczędności w firmie to chyba powazne niedopatrzenie…
Kto może ten z WC nie korzysta co ma ten plus, że mu wtedy wózka nie ukradną. Toaleta mieści się w pewnym oddaleniu od magazynu w szatni. Źeby skorzystać trzeba przejść przez cały magazyn, odbić się na bramce, przejść kontrolę trzeźwości oraz być sprawdzonym przez ochroniarza czy np. nie wynosimy lodówki i dopiero wtedy można sobie ulzyć a następnie wrócić na magazyn tą samą drogą. Taki 10-cio minutowy zabieg żeby siknąć.
Gdyby ktoś miał życzenie dotrzeć do pracy własnym pojazdem to musi się liczyć z kameralnym parkingiem i lepiej być kilka minut wcześniej żeby zająć miejsce bo miłościwie panujący chyba nie przewidział, że aut nie da się schowac do nowych i niefunkcjonanych szafek i trzeba je gdzieś zaparkować - oszczędności ciąg dalszy.