Były zły i niedobry pracownik :) 18.04.2017 20:56
Inne
Długa trwało zanim się zebrałem, żeby tu coś napisać bo szkoda było mi cennego czasu, ale ostatnie wpisy mnie do tego zmotywowały (robi się coraz ciekawiej). Podsumuję więc dotychczasową radosną twórczość „członków” i „byłych pracowników” (tych pod których najprawdopodobniej ktoś się podszywa) – będzie skrót dla tych, którym nie chce się wszystkiego czytać.
Opinie „udziałowców” i zadowolonych „byłych pracowników”:
Firma jest młoda, wszystko jest cacy, choć dopiero się organizują….(???)
Sprzęt się poprawił, PM (produkt menager) bardzo się stara i za chwilę będzie to jedna z najlepszych firm na rynku…..
Jako handlowiec jesteś na pierwszej linii frontu, ale zarobki nie mają żadnych ograniczeń…..
Było w firmie wielu nierobów…..
Jak ktoś jest ambitny i chętny do pracy to polecają pracować u nich….
Rzeczywistość:
Firma istnieje od połowy października 2014r – czyli na chwilę obecną 3,5 roku. Jak dla mnie to taka młoda ona nie jest i dość długo się organizuje ;) W porywach było 5 lokalizacji: Gliwice – centrala, Kraków, Kielce, Lublin i Rzeszów. Na chwilę obecną nie ma już oddziałów w Rzeszowie i Lublinie. Oddział Kielce podobno kończy swoją działalność, nie wiem co się dzieje w Krakowie. Czyli zostało 2 z 5 oddziałów – jak widać, jest rozwój pełną parą, ale pewnie zaraz ktoś napisze, że się przeorganizowują.
Sprzęt się poprawił tylko w opinii bliżej niezidentyfikowanych osób. Ja takiej poprawy nie zaobserwowałem, a chwile tam pracowałem i miałem styczność ze sprzętem nawet po zakończeniu mojej „kariery”. Pomoc techniczna jest słaba. Uzyskanie odpowiedzi na „trudniejsze” pytanie trwało dość długo (za moich czasów). Jedną czy dwoma osobami w dziale technicznym CCTV było ciężko zaspokoić potrzeby klientów, którzy często narzekali. Nam pracownikom też nie było łatwo coś się dowiedzieć, i to prawda że pracownicy niejednokrotnie przewyższali wiedzą kolegów z działu pomocy technicznej. Mogę też śmiało powiedzieć, że przynajmniej w moim przypadku nie raz i nie dwa dział techniczny dowiadywał się czegoś o czym pojęcia nie miał (ja miałem w zwyczaju podłączać sprzęt i znać podstawową konfigurację., zęby szybciej pomóc klientowi). W woli ścisłości, koledzy z działu technicznego sami musieli się wszystkiego uczyć lub dowiadywać się z rozmów na skype z Chińczykami, więc łatwo nie mieli, bo trzeba było pogodzić zdobywanie wiedzy z telefonami i emailami od klientów.
PM się stara ale dość kiepsko mu to idzie w praktyce. Ja rozumiem dumę z uzyskania super cen u chińskich producentów, ale ludzie „wtajemniczeni” wiedzą, że im taniej Chińczyk zrobi to tym gorzej zrobi. Ilość sprzętu wracająca na serwis mówiła sama za siebie. Inną kwestią było kupowanie produktów których sprzedaż była problemem (nawet jak nie były złej jakości, to po prostu nie był towar który chcieli kupować nasi instalatorzy). Potem leżały stoki na magazynach i było parcie, żeby coś wyprzedać choć klienci nie chcieli kupować. Wystarczyło posłuchać innych, którzy naprawdę chcieli pomóc, ba nawet przynosili produkt/dostawcę, na którym można było zarabiać pieniądze (często przy zerowym dodatkowym nakładzie sił).
Zarobki to dość śmieszny temat. Z tego co wiem, to podstawy były minimalne różne w różnych oddziałach i podobnie było z prowizjami. Prowizje były czysto teoretyczne bo nie wiadomo kto i nie wiadomo wg. jakiego planu ustalał kwoty wypłat. I tak jak na początku było ok, to z czasem zaczęło się obcinanie wypłat, zmienianie prowizji „na gębę” itp. Jak Toś wierzy w te bajki o nieograniczonych wypłatach to się zdziwi i to bardzo.
Nieroby w firmie – długi temat, ale wiadomo, najłatwiej winę zrzucić na pracowników. Po pierwsze to nikt nie zmuszał nikogo do zatrudniania ludzi. „Udziałowcy” sami prowadzili rekrutacje, sami pracowników wybierali. Więc gdyby nawet jakiś nierób się trafił to tylko i wyłącznie ich wina (trochę dalej wyjaśnię dlaczego). Po drugie rozumiem, że „motywując” ludzi do pracy ZMNIEJSZAJĄC im wypłaty, stosując mobbing, strasząc zwolnieniem itp. osiągniemy większe zaangażowanie pracowników? Chyba ktoś tu żyje w jakiejś innej, równoległej rzeczywistości. Ale to nie koniec. Należy obowiązkowo wspomnieć o „podkradaniu tematów” sprzedażowych pracownikom. Można zawsze powiedzieć że „twój klient tego nie kupi bo tego nie sprzeda, bo mój klient to sprzeda”. I tak np. klient „udziałowców” dostaje na duży temat sporo niższą cenę od mojego klienta (mimo, że wcześniej była indywidualnie ustalana cena dla mojego klienta, bo mój klient przy temacie się napracował) i potem ich „przepowiednie” się sprawdzają. Można też zatrudnić kogoś na stanowisko np. sprzątaczki i po zwolnieniu powiedzieć, że nigdy niczego nie sprzedała ta osoba (rozumiecie? sprzątaczka nie handlowała i jest to dziwne hahaha). Wiem, że było zatrudnionych przynajmniej kilka osób bez jakiegokolwiek pojęcia o branży, produktach, sprzedaży w B2B - brali