Sandomierz to miasto paradoksalne. Chociaż zjeżdżają do niego ludzie z całego świata, to miejscowi z niego uciekają. Pracy nie brakuje, a bezrobocie rośnie.  Czy jest szansa na happy end?

Świętokrzyskie – wielka ucieczka

Województwo świętokrzyskie przeżywa kryzys demograficzny od ok. 15 lat, a GUS bije na alarm. Szacuje się, że w ciągu następnych dwóch dekad urodzi się prawie 40% dzieci mniej niż obecnie.  W całym województwie z różnych powodów ubywa nawet 10 000 ludzi rocznie. Sandomierz również boryka się z tym problemem, przez co cierpi lokalny rynek pracy. Nawet Rada Miasta Sandomierza podczas styczniowej nadzwyczajnej sesji wyraziła swój sprzeciw przeciw przyjęciu imigrantów, argumentując to dużym bezrobociem, trudną sytuacją gospodarczą gminy. Przypomnijmy, powiat sandomierski to ponad 4000 bezrobotnych, a bezrobocie w Sandomierzu wynosi kilkanaście procent (miasto liczy ponad 24 000 mieszkańców). Były burmistrz Sandomierza Jerzy Borowski, odpowiadając w 2012 roku na pytania internautów (zwrócono mu uwagę, że Sandomierz wyludnia się, staje się miastem emerytów i rencistów), stwierdził że Sandomierz jest jedynym miastem w województwie świętokrzyskim, które się nie wyludnia. Kto więc ma rację, burmistrz czy statystyki?

Akcja reanimacja

Chociaż Sandomierz to jedno z najpiękniejszych miast na świecie, pełne zabytków i iście baśniowych krajobrazów, to przez wiele lat był zakurzoną prowincją z marnowanym potencjałem. To się zmienia. Miasto znów ożywa jako turystyczna atrakcja. Ze stagnacji budzi się lokalny rynek pracy. Pojawia się coraz więcej kawiarni, hoteli i restauracji (także z kuchnią regionalną). Zawitała tutaj nawet Magda Gessler z „Kuchennymi rewolucjami”. Na Starym Mieście roi się od straganów z pamiątkami i pojawiły się nawet food trucki z kebabami. Zbudowano nowoczesny stadion przy ul. Koseły. Dokonano przebudowy bulwaru nad Wisłą oraz Piszczeli. Kwitnie też lokalne winiarstwo (sandomierski szlak winiarski) i serowarstwo. Świetnie ma się chluba regionu, czyli sadownictwo, a tym samym także np. produkcja cydru (tutejsze jabłka mają unikatowy smak). Znów tłoczno robi się na okolicznych szlakach turystycznych, chociaż można by jeszcze dopracować szczegóły (np. promocja wzgórza Salve Regina i wąwozu św. Królowej Jadwigi). Pracę przywożą też ze sobą ekipy filmowe („Ziarno Prawdy”, „Ojciec Mateusz”), które reanimowały sandomierską turystykę i zapewniły sporo miejsc pracy. Pracę można dostać przy kolejnych remontach i budowach (np. ścieżki rowerowe). Postają kolejne galerie handlowe, w tym planowana na 2016 rok Galeria Królewska. Rozpoczęła się także realizacja projektu „Bez barier” mającego na celu wsparcie dla niepełnosprawnych osób bezrobotnych. Fundacja Sandomierska wspiera przekwalifikowanie się pracowników w celu znalezienia zatrudnienia. Sandomierski PUP przeznacza na zwalczanie bezrobocia nawet kilka milionów złotych rocznie. Z powyższego opisu można wywnioskować, że Sandomierz to raj na ziemi, każdy ma pracę i nikt nie chce stąd wyjeżdżać. Niestety, tak nie jest…

Bajka bez happy endu

Nie trzeba posiłkować się statystykami, by zobaczyć jak wielu mieszkańców wyjechało z Sandomierza. Ten kto spacerował po mieście kilka lat temu i ma szansę zrobić to obecnie, bez problemu zauważy różnicę na ulicach. I to na pewno nie koniec migracji. Pojawiają się obawy, że Pilkington (największy pracodawca w regionie) przeniesie produkcję do innej lokalizacji, gdyż zakład narażony jest na straty z powodu co kilka lat wylewającej Wisły (ostatnia wielka powódź miała miejsce w 2010 roku, przyniosła milionowe straty). Miejscowa ludność ma coraz większe aspiracje zawodowe i nie chce dozgonnie wiązać swojej kariery z prawobrzeżną przemysłową stroną miasta. Praca w hucie, sadzie lub sklepie nie zaspokaja rosnących ambicji. Od kilku lat mówi się również o likwidacji legendarnego bazaru przy placu 3 maja (miejsca pracy). Wciąż nie ma tu solidnej bazy edukacyjnej, a młodzi porzucają sandomierskie blokowiska i szukają wyższego wykształcenia w większych miastach. Zostają w nich i i tam szukają dobrze płatnej pracy. Widać to chociażby po brakach personalnych w sandomierskiej służbie zdrowia. Nie ma się im co dziwić. Jeśli chodzi o zarobki, w 2013 roku województwo świętokrzyskie było na 12 miejscu w Polsce. Z jednej strony piękno Sandomierza tkwi w tym, że jest sielskim miejscem bez wielkich korporacjicall center, central dużych firm lub chociażby fabryk topowych marek. Jednak to również poważny problem dla lokalnego rynku pracy. Być może nadzieją dla niego byłoby przekucie w większym stopniu legendy miasta i lokalnego patriotyzmu w miejsca pracy, jak to ma miejsce np. w Zakopanem. Lecz do tego potrzeba znacznie więcej zaangażowania i poświęcenia samych mieszkańców. To w obecnej sytuacji może być trudne do osiągnięcia. Chociaż Sandomierz ma ambicje aby być liderem w regionie, to nie zaspokajając ambicji mieszkających w nim młodych ludzi, będzie pogrążać się w kryzysie.

Jeśli szukasz pracy w Sandomierzu, wejdź na stronę GoWork.pl. Ogłoszenia, które znajdują się na portalu, możesz filtrować pod kątem interesujących Cię kryteriów. Do wyboru są m.in. rodzaj umowy, tryb pracy i wymiar etatu. Poza tym, na portalu znajdziesz opinie o ogłaszajacych się pracodawcach. Piszą je byli i obecni pracownicy oraz osoby, które odbyły rozmowy rekrutacyjne. Dzięki nim możesz dowiedzieć się więcej na temat firmy, do której zamierzasz aplikować. Możesz również zapisać się do newslettera. Gdy pojawi się nowa oferta z Twojego regionu dostaniesz powiadomienie drogą mailową.

Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_57534843_problemy-ryzyko-deflacja-depresja-upad%C5%82o%C5%9B%C4%87-concept.html