Do Polski miało trafić kilkanaście tysięcy imigrantów z Afryki. Czy nasz rynek pracy był na to gotowy? Czy imigranci zabiorą nam pracę?
Czy nasza praca jest bezpieczna?
Czy imigranci zagrożą naszym posadom? Posłanka Joanna Mucha (PO) uspokajała. Zachwalała zaradność zawodową imigrantów i twierdziła, że mają bardzo wysokie wskaźniki zakładania działalności gospodarczej.
Wiceminister Jacek Męcina przyznał, że celem imigrantów nie jest nasz rynek pracy, lecz jeśli zechcą u nas zostać, należy pomóc im w zdobyciu zatrudnienia. Ułatwiłaby to reforma rynku pracy oraz programy aktywizacji zawodowej. Imigranci mieli się też okazać się remedium na nasze problemy gospodarcze i demograficzne.
Z drugiej strony, słyszymy że wśród imigrantów z Afryki w niektórych krajach UE panuje nawet 70% bezrobocia. Sam Ghaze Abdulloh (Amrit Kebab) przyznał że napływający imigranci nie chcą ciężko pracować. Specjaliści zwracali też uwagę na niską mobilność i siłę przetargową polskich pracowników, które napływ imigrantów może osłabić. I najważniejsze pytanie, kto przeżyje większy szok – czy nasz rynek pracy przyjmując imigrantów, czy imigranci zderzający się z realiami polskiego rynku pracy?
Błękitna karta
Z powodu starzejącego się społeczeństwa, w ciągu 2 dekad może w Europie zabraknąć nawet 20 milionów pracowników, także w branżach takich jak inżyniera i technologie informatyczne.
Rozwiązaniem na napływ wykwalifikowanych imigrantów miał się okazać projekt Europejskiej Błękitnej Karty. Daje on imigrantom (oraz nich rodzinom) pozwolenia na pobyt, pracę na trzy lata (z możliwością przedłużenia) oraz opiekę socjalną.
W tym czasie do UE przybywało tylko 5,5% wysoko wykwalifikowanych imigrantów z rejonu Maghrebu. Ponad 50% z nich wybiera Kanadę i Stany Zjednoczone. Jednak czy samo pozwolenia na pracę sprawiło, że pojawiła się również chęć do pracy? W kontekście kryzysu imigracyjnego istnieją już rzekomo systemy działania, mające odseparować uchodźców od imigrantów zarobkowych.
Oni już tu są
Na skutek błędów i braku reform („Praca dla imigrantów – czy są nam potrzebni”), kryzys mówi TAK za nas. Polska potrzebuje imigrantów. W 2014 roku udzielono 43663 pozwoleń na pracę dla obcokrajowców (ok. 60% Ukraińcy), głównie w branżach takich jak budownictwo (7041), handel (6610), gospodarstwa domowe (5780, transport i gospodarka magazynowa (4291). Jednak tylko 0,3% ogółu pracujących w Polsce to imigranci spoza UE.
Co prawda 67% pracodawców nie ma nic przeciwko zatrudnianiu obcokrajowców nawet z odmiennych kręgów kulturowych, ale to wciąż dyskusja teoretyczna, bez konkretów. Jak na naszym trudnym rynku pracy odnajdą się nagle tysiące imigrantów np. z Erytrei? Jak mielibyśmy ich przekonać do pracy za ok. 5 razy mniejsze wynagrodzenie niż w niektórych krajach UE? Czy w związku z planowanymi falami imigrantów w kolejnych latach, zostaną opracowane metody zapobiegania dyskryminacji Polaków na naszym własnym rynku pracy? O to polski rząd powinien zadbać najpierw.
Bariery dla imigrantów
Z jednej strony nasz kraj potrzebuje wielu specjalistów. Z drugiej zaś firmy nie podejmują się współpracy z imigrantami z Afryki z wielu powodów. Jednym z nich jest ogólne podejście do takich osób. Jak wskazują wyniki, które znajdziemy w „Badaniu postaw Polaków wobec obywateli państw afrykańskich mieszkających w Polsce” z 2010 roku na zlecenie Fundacji „Afryka Inaczej”, negatywne odczucia na temat przyjazdu imigrantów z Afryki miało 24% respondentów.
Innym problemem jest bariera kulturowa. Różnice w pojmowaniu i stosowaniu elementów kultury wpływają również na trudności w funkcjonowaniu w polskim społeczeństwie. Istotne znaczenie ma też bariera komunikacyjna, a więc nieznajomość języka polskiego.
Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_112877169_young-african-american-business-leader-standing-inf-front-of-business-team-smiling.html?vti=nmif4jis6ht0ioipxs-1-12