Lider rynku stolarki otworowej przechodzi turbulentny okres. Choć Eko-Okna zapewniają o stabilności operacyjnej, liczby, decyzje kadrowe i ruchy kapitałowe rysują zupełnie inny obraz – obraz firmy w fazie głębokiej transformacji.

Zwolnienia, leasing i spadek zysku – skumulowany efekt kryzysu

W 2024 roku zysk netto Eko-Okien spadł z 445 mln zł do 100 mln zł, przy jednoczesnym wzroście kosztów operacyjnych do niemal 5 mld zł. Wzrost cen energii i materiałów, a także presja płacowa zredukowały rentowność firmy, która do niedawna uchodziła za symbol ekspansji i efektywności. W odpowiedzi zarząd sięgnął po leasing zwrotny dwóch fabryk, redukując zadłużenie z 1,7 mld zł do 700 mln zł. Ruch ten, choć skuteczny finansowo, oznaczał jednocześnie wygaszenie produkcji i przygotowanie podmiotu pod due diligence – co nie umknęło związkowcom.

Rozmowy o inwestorze, ale czy tylko o inwestorze?

Oficjalnie Eko-Okna mówią o „scenariuszach strategicznych”, ale związki zawodowe nie mają wątpliwości – zmiana właściciela jest przesądzona i może nastąpić już w połowie 2026 roku. Przewodniczący zakładowej organizacji związkowej, Dariusz Zygmański, nie ukrywa obaw o przyszłość zatrudnienia i reorganizację zakładów. Tylko w czerwcu 2025 roku firma rozstała się z niemal tysiącem pracowników, a kolejne setki objęły umowy nieprzedłużone lub rozwiązane za porozumieniem stron. Trudno ignorować te dane, szczególnie gdy zderzają się z oficjalnym przekazem o „ochronie fundamentów”.

Społeczny ciężar i gospodarcze ryzyko

Eko-Okna to dla regionu rybnickiego nie tylko pracodawca – to filar lokalnej gospodarki i infrastruktury społecznej. Firma prowadzi przedszkole i żłobek, organizuje transport pracowników, a jej decyzje wpływają bezpośrednio na sytuację ekonomiczną tysięcy rodzin. W tym kontekście zmiana właściciela nie jest tylko wydarzeniem kapitałowym – to test odpowiedzialności za region, który przez lata lojalnie współtworzył sukces marki.

Źródło: propertynews.pl