Wzrost nakładów, więcej decyzji o wsparciu i dobre wyniki spółek zarządzających – Polska Strefa Inwestycji formalnie rośnie w siłę. Jednak za tym boomem nie idzie najważniejszy dla rynku pracy wskaźnik: liczba nowych etatów. Inwestycje się mnożą, ale ludzi potrzeba coraz mniej.

Deklaracje rekordowe, etaty symboliczne

Program Polska Strefa Inwestycji, choć w założeniu wspiera rozwój lokalnych gospodarek i tworzenie nowych miejsc pracy, coraz wyraźniej przesuwa akcent na inne wskaźniki sukcesu. W 2023 roku wydano 646 decyzji o wsparciu – to drugi najlepszy wynik w historii programu, zaraz po rekordowym 2021 roku. Równolegle wyraźnie poprawiły się wyniki spółek zarządzających strefami – ich kondycja finansowa nie budzi wątpliwości. Jednak entuzjazm słabnie, gdy spojrzeć na efekty zatrudnieniowe. Zaledwie 3,6 tysiąca obiecanych miejsc pracy to najniższy wynik w historii programu. Jeszcze dwa lata wcześniej inwestorzy deklarowali ich niemal pięciokrotnie więcej.

Automatyzacja zamiast ludzi

Jak tłumaczą przedstawiciele stref, w tym prezes Pomorskiej SSE Mirosław Kamiński, współczesna gospodarka zmierza w stronę automatyzacji i robotyzacji. Coraz częściej nie opłaca się zatrudniać ludzi tam, gdzie algorytmy, linie produkcyjne i maszyny wykonają zadania szybciej, taniej i – co istotne – bez konieczności podwyżek, urlopów i negocjacji płacowych. Utrzymanie dotychczasowego poziomu zatrudnienia staje się wyzwaniem, a nie punktem wyjścia. Oczekiwanie, że każda nowa inwestycja oznaczać będzie setki stanowisk, zdaje się dziś równie archaiczne, co przekonanie, że fabryka to zawsze tłum pracowników.

Zmienna definicja sukcesu

Tendencja do zmniejszania zatrudnienia w projektach objętych wsparciem może budzić niepokój – szczególnie w regionach, które liczyły na impuls rozwojowy. Jeśli inwestycje nie przekładają się na rynek pracy, trudno mówić o szerokim efekcie rozwojowym. W takim kontekście pytanie o sens udzielania ulg podatkowych firmom, które nie zwiększają zatrudnienia, nabiera zupełnie nowego znaczenia. Choć – być może – to właśnie ten paradygmat wymaga dziś rewizji. Skoro inwestycje stają się coraz bardziej kapitałochłonne, a nie pracochłonne, może czas przestać mierzyć ich skuteczność liczbą nowych etatów?

Źródło: bankier.pl