Notowania USD/PLN na chwilę zeszły w okolice 3,53 zł – poziomu nienotowanego od 2018 roku. Za silnym ruchem stoi nie tyle nagła euforia wokół złotego, co złożona sekwencja geopolitycznych napięć, makroekonomicznych niepokojów i medialnych gestów zza oceanu.

Nerwowość na rynkach i efekt domina

Dolar traci na globalnym rynku od kilku dni, jednak wydarzenia z piątku i weekendu wyraźnie przyspieszyły trend. Pojawiły się sygnały możliwej interwencji japońskiego banku centralnego, a wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczące Kanady i Chin dolały oliwy do ognia. Groźby wprowadzenia 100-procentowych ceł, choć mogą wydawać się wyborczym blefem, wpływają na wycenę dolara. Rynek nie lubi niepewności – a tej ostatnio nie brakuje.

Dodatkowo pojawiły się obawy o możliwy paraliż administracyjny w USA. Widmo kolejnego shutdownu, tym razem od 31 stycznia, wywołuje presję na amerykańską walutę i zmusza inwestorów do defensywnych ruchów. Równocześnie złoty korzysta na lokalnym tle – dobre dane z gospodarki tylko umacniają jego pozycję.

Złoty zyskuje nie tylko wobec dolara

Eksperci Credit Agricole zauważają, że umocnienie dotyczy także pary EUR/PLN. Zeszłotygodniowy spadek kursu euro do poziomu 4,2070 potwierdza, że złoty pozostaje w trendzie wzrostowym. Polityczna retoryka zza oceanu – od Grenlandii po Davos – wprowadza kolejne zmienne do i tak napiętej układanki.

Środowe posiedzenie FOMC może przynieść kolejne wahania, choć rynek nie spodziewa się nagłych decyzji. Warto jednak pamiętać, że to właśnie nieoczekiwane komunikaty mają największy wpływ na waluty – i nie inaczej będzie w przypadku dolara.

Źródło: money.pl