Myślę, że nie można wrzucać wszystkich do jednego worka ale niestety dziewczyny piszą tu prawdę i raczej nie mają powodów by kłamać. Miałam być 'kiero' w jednym z salonów. Szkolenie,nieporozumienie, z 4 tygodni tylko 2 coś wniosły. W Wawie jedna z kierowniczek (ta z dużym..co chodzi w źle dobranym biustonoszu-wiadomo kto) w 4 dniu zapytała mnie "czy potrafię składać majtki"..dobre. To było 1 z 4 zdań jakie raczyła ze mną zamienić i chyba faktycznie nie potrafiłam bo na koniec otrzymałam od niej kiepską ocenę..hehe:D W Wawie laski są tak zryte, że oczywiście do klientek "co tylko po 1 parę rajstop przychodzą" się nie podchodzi albo nabija się na konto "szkolącego", może się nie skapnie. Jedyne czego chętnie chciały mnie uczyć to robienie reklamacji, żenada. Oczywiście gdy któraś wyczaiła, że fajnie idzie mi sprzedaż i wylukała górkę do kasowania czyli gruby paragon, próbowała przejąć klienta bo "przyjechała nieogarnięta na szkolenie". Na innym salonie byłam świadkiem, jak w dniu kiedy jednej z dziewczyn skończyła się umowa i czekała na decyzję, przez cały dzień kiero przymilała się, chwaliła ją za sprzedaż, poszły nawet razem na przerwę/kawę.. a po zamknięciu salonu: "zostaw klucze i zabierz swoje rzeczy, już tu nie pracujesz" a do mnie "nigdy jej nie lubiłam"..bosko! Kolejny dobry tekst jaki usłyszałam od TRENERKI (tym razem z Wrocka) to, że nie powinnam spoufalać się z dziewczynami..a co robiłam?, pomagałam przyjąć dostawę bo nic innego nie było wtedy do zrobienia. Kolejny zarzut: nie wolno pracować z klientką w kabince. No qwa,lepiej wpierdzielić jej 5 kpl strojów i zostawić, duża szansa, że z 5 jeden weźmie no ale czy będzie zadowolona to już nieważne. Nieważne też było wtedy, że klientka prosiła o pomoc w przymierzaniu bo była po operacji. W Calz nie słucha się klientek, nie rozmawia się, w Calz należy tłuc dziwne regułki i wciskać rajstopy przy 30 stopniowym upale, najlepiej w pakiecie oraz podbierać klientki koleżankom. Czasami mi się zdaje, że miałam kontakt z ludźmi z IQ mniejszym niż u świni. Przez 4 tygodnie widziałam tyle, że książkę można napisać. Szkoda, że nikt z "góry" nie chce rozmawiać na ten temat. No ale w sumie po co? Mądre, szanujące się i znające swoją wartość dziewczyny szybko uciekną a na ich miejsce przyjdą kolejne. Pracy oczywiście nie podjęłam i całe szczęście bo po 3 tyg dostałam inną propozycję i pracuję tam do dziś:) Pracuję we włoskiej firmie ale poziom, jestem w szoku widząc różnice. Nie traktuję tego czasu jako czegoś złego. To ważne doświadczenie, które wiele mnie nauczyło - jakim nie powinnam być człowiekiem w organizacji. Chyba powiem mojemu Szefostwu/Właścicielowi, że kocham ich za poziom i formę współpracy.I żeby nie było, realizujemy plany/targety bez stresu i afer a do pracy wstaję z uśmiechem na ustach. Czasami zdarzy się porażka ale nie ma zje..ki tylko wsparcie i podtrzymanie na duchu. W Calz poznałam kilka bardzo fajnych, wartościowych dziewczyn, które wspominam do dziś, a które mimo mega wkładu w pracę nie były doceniane no ale pracować trzeba. Calz kocham nadal, za produkty i inspiracje. Nawet dziś wydałam sporą sumkę bo jak tu wyjść z 1 strojem, dramat :) Tylko ta atmosfera mnie załamuje. Naprawdę, wystarczy, żeby 1 ekspedientka mówiła dzień dobry na wejściu,a nie wszystkie obecne. Kobieta to taki stwór co lubi oglądać, dotykać więc dajcie nam szanse nacieszyć zmysły. Gdy będę potrzebowała RADY to o nią poproszę! Czy zdanie "na tą chwilę dziękuję, chcę się rozejrzeć" nie jest zrozumiałe? Lubię pogadać ale chcę mieć o czym. No i jeszcze to. RADY NIE POMOCY, czy wyglądam jakbym się dusiła czy może mam za ciężką torebkę i chcecie ją potrzymać by mi ulżyć..qwa kto wymyśla te teksty! Poza tym nie fajnie być osaczanym przez 4 laski w ciągu 20 minut. Życzę wytrwałości wszystkim jeszcze pracującym.