ODRADZAM!!! - intimissimi
Moja praca trwała dokładnie 10 dni, i ani dnia dłużej bym tam nie spędziła.
Po pierwsze atmosfera- jak można trafić na tak nie zorganizowany i dwulicowy zespół? Ja rozumiem, że w pracy nie każdy musi się ze sobą lubić, ale żeby aż tak? Dziewczyny na sklepie obgadywały siebie po równo. Od każdej słyszałam tekst „jestem tu do końca miesiąca, nie da się tu wytrzymać”, a pracowały po 10 miesięcy, 3 miesiące albo dopiero miesiąc, każda oczywiście zwalała na kierowniczkę , lecz żadna nie starała się aby z zespołem się dobrze dogadywać.
Dalej, kierowniczka. Oczywiście na rozmowie uśmiechnięta, z jak najlepszej strony przedstawiła firmę, pracę opisywała na prosta, przyjemną, „szybko można awansować ja pracuje tu rok i proszę bardzo jakie mam stanowisko”. Oczywiście słyszałam ze mam miesiąc próbny i w tym czasie zdążę się wszystkiego na spokojnie nauczyć. Dostałam 10 dni. Tak 10 dni szkolenia, a potem mam już umieć wszystko, perfekcyjnie obsługiwać klientów, znać ułożenie wszystkiego na pamięć ( asortyment w tym sklepie jest naprawdę duży, jest bardzo dużo rodzai biustonoszy które maja imiona, majtki, piżamy, szlafroki, halki, gadżety do bielizny, legginsy, spodnie , bluzki na cieniutkim rekawie, trochę grubszym , na krótki rękaw jak i na długi, golfy i inne swetry, perfumy, i oczywiście bielizna męska, oraz piżamy męskie, a i każda rzecz ma inny kod, i oczywiście po tych 10 dniach musiałam znać każdy kod na pamięć). Dostawałam „prace domowa”, czyli mój czas wolny od pracy miałam spędzać na uczeniu się materiału, codzienne odpytywanki i słyszałam jedynie „za mało, powiedz coś więcej”.
Dostałam również „trenerkę”, która pojawiła się 3 razy podczas mojego szkolenia, a to w jej interesie było wyuczenie mnie. Pierwszy i drugi dzień spędziła ze mną omawiając materiał, okej wszystko fajnie, a przez resztę dni? Trzeciego dnia dowiedziałam się, ze ma wolne i wyjechała, nie było jej do końca tygodnia, a uczyły mnie 2 dziewczyny, jedyna była dokładnie miesiąc, a druga około 3. W drugim tygodniu „szkoleń” przyjechała moja rzekoma „trenerka” i wypytywała mnie o cały materiał, oczywiście odpowiadałam i mówiłam tyle co miałam w swoich notatkach, i słyszałam wspomniane wyżej „za mało”. Ten dzień uważam za najgorszy, ponieważ „trenerka” zaczęła się na mnie wydzierać. Tak darła się na mnie normalnie przy ludziach, ze nic nie umiem, chodź znałam już 3/4 materiału. Myliłam się jedynie przy rodzajach biustonoszy bo jest ich naprawdę wiele, i wtedy było najgorzej. Nie zapomnę tej czerwonej twarzy. Myślicie „przecież mogłaś to zgłosić kierowniczce” oczywiście taki miałam zamiar, ale jak tylko przyszła na zmianę spędziła 15 minut na zapleczu z „trenerka” i jak wyszła i podeszłam udawała, że mnie nie słyszy, jak w przedszkolu. Po skończonej zmianie usłyszałam „daje Ci 2/3 dni na OGARNIĘCIE SIĘ” przepraszam bardzo co? Wtedy zrozumiałam, ze nie zostanę tam długo. Kierowniczka mnie po prostu nie polubiła. Nie wiem czemu i za co. Następnego dnia znowu nie było „trenerki” ponieważ ona była zatrudniona na 1/2 etatu i nie było jej w grafiku do piątku. Na zmianie była ze mną kierowniczka i dwie dziewczyny, które zaczynały szkolenie. Gdy weszła pierwsza klientka usłyszałam „masz dziś obsługiwać, ja będę zajęta szkoleniem dziewczyn” no to oczywiście podchodziłam do klientek. Co podeszłam słyszałam „źle” tylko jedno słowo, co potrafiło speszyć, no ale cóż, próbowałam dalej. Nawet udało mi się sprzedać dwóm klientkom zestawy. Nie usłyszałam nawet słowa. Raz miałam problem ze znalezieniem biustonosza i pierwszy raz poprosiłam o pomoc, usłyszałam „sprawdź sobie w systemie”, oczywiście nikt mi nigdy nie pokazał jak szukać czegoś w systemie. Po kilkukrotnym wytłumaczeniu ze nie potrafię tego zrobić, kierowniczka łaskawie sprawdziła i zobaczyła ze jest jeden biustonosz w rozmiarze którego szukam, i co zrobiła? Zamiast pomóc szukać powiedziała jak do psa „szukaj”, klientka oczywiście wyszła, bo na jej miejscu tez bym to zrobiła, tyle czekać i patrzeć na takie zachowanie.
Na koniec szkolenia był „test” napisałam go bardzo dobrze, a usłyszałam „widzę u Ciebie progres w nauce, lecz nie podoba mi się twoja obsługa klienta” i została mi przytoczona sytuacja przedstawiona powyżej. Ja z ogromnym uśmiechem powiedziałam, ze dziękuje ale nie planuje tu dalej pracować i jak się rozliczymy. Zrobiło się znowu miło jak na rozmowie rekrutacyjnej, podliczyłyśmy godziny, podziękowałam i podałam rękę (na twarzy kierowniczki znowu zobaczyłam ten grymas nie wiadomo skąd) i wyszłam. Po półtorej tygodnia dostałam wypłatę, o 90 złotych mniej niż powinnam, ale już nie kontaktowałam się z ta firma. Miałam już dość tych ludzi. Wiec jak dla mnie ta praca była straszna. Na koniec jeszcze dodam, ze moja rzekoma „trenerka” zachowywała się tak ponieważ miała dostać voucher od firmy za świetne wyszkolenie mnie, lecz dla mnie to i tak nie jest wytłumaczenie jej ohydnego zachowania. ODRADZAM jak najbardziej ponieważ, jedyne co można to nabawić się stresu.