Odpowiadając na komentarz: faktycznie praca w Calzedonii jest bardzo w porządku, zwłaszcza praca z klientem, gdzie nikt na to nigdy nie narzekał. Jednak współpraca z panią kierownik i to jaką atmosferę wprowadza to zupełnie inna bajka.
Powtarzając się po raz kolejny w baaardzo krótkim odstępie czasu zwolniło się sporo osób. Poprawiając osobę, która napisała tą opinię nikt nie został zwolniony, nikt nigdy nie zastał w swoich rzeczach słodyczy (batoników, czekoladek itp), tylko rozgrzebane prywatne rzeczy, nikt nigdy nie był "wyganiany" na przerwę. Większość dziewczyn była nietolerowana za to, że miała swoje zdanie, swoje propozycje, czy za to, że jawnie mówiły co im się nie podoba. Te, które nic się nie odzywały były wyróżniane i chwalone- jednak same miały wyrobione zdanie na to co się dzieje. Podkreślam, że pani kierownik bardzo nie podoba się jak ktoś ma swoje zdanie, ponieważ w ten sposób jak to ona mówi PODWAŻAJĄ JEJ "AUTORYTET" ale na autorytet prawdziwego kierownika pracuje się nawet latami a nie kilkoma miesiącami siedząc całą zmianę za kasą na laptopie. Tak było jeszcze do niedawna.
To co zostało opisane jest niedorzeczne, bo wiele z opisanych sytuacji nigdy nie miało miejsca chyba, że nastąpiło mocne postanowienie poprawy u pani kierownik czego ogromnie życzę nowemu zespołowi.
Opinia nie jest wystawiana po złości (jak to napisałaś), żeby zrobić komuś na złość, czy obrazić tylko ukazuje fakty, które dzieją się w salonie. Do osoby, która pisała poniższy komentarz: dziewczyny, które same się zwolniły były bardzo dobrymi sprzedawcami, robiły ogromne miesięczne utargi dla sklepu, gdzie dowodem są utargi zapisane w systemie (każdy sprzedawca ma do tego wgląd :-)). Według osoby tej dziewczyny nie nadawały się bo miały swoje zdanie i nie pozwalały sobą manipulować.
Życzę szczęścia i samych sukcesów zawodowych osobie, która to pisała (pani kierownik) oraz pozostałym członkom zespołu.