Zero szkoleń nowych pracownikow, na sprzedawce, na starszego. Zostajesz rzucony na głęboką wodę.
Szkolenia produktowe- zazwyczaj dla szarych pracownikow odbywają się gdzieś w kącie sklepu, dostajesz te 15zl diety, chyba wyłącznie na zestaw z McDonalda. Nie możesz własnym samochodem, bo nie zwrócą za paliwo. Do tego płacą Ci za osiem godzin, bo tak Ci wbiją w grafik i nie interesuje ich, że do miejsca szkolenia masz kawał drogi i poświęcasz sporo wolnego, swojego czasu, za który nikt Ci juz nie zwróci.
Multum dostaw, albo ich całkowity brak, uginajace się wieszaki pod kurtkami, albo pustki na ścianach.
Brak socjalu, bo umówmy się i nie bądźmy śmieszni- nie nazywajcie socjalem karty multisport albo ubezpieczenia.
O pracownika nie dbacie, ale klienta też macie gdzieś. Żadnych programów lojalnosciowych, bo sztuczne promki się przecież nie licza, nie? Ale co się dziwić, skoro karty podarunkowe czy aplikacja są u Was stosunkowo od niedawna.
Imprezy integracyjne, oczywiście. Oczywiście, we własnym zakresie i każdy płaci za siebie
Zniżki pracownicze- o ile bierzesz coś z marek obcych, to naprawdę się opłaca +
Jesteś świeży, masz ambicje, starasz się. Przychodzi premia i taki leser dostaje dwa, trzy punkty mniej od ciebie co w przeliczeniu na gotówkę wynosi jakieś...wystarczy ci na paczkę fajek! I tak jest co miesiąc, bo kierownik ciapa, nie chce konfliktów. Przestajesz się starać, a motywacja spada Ci do zera.
Plik premiowy, to niezła ściema. Po dwóch latach pracy kierownik odejmie Ci punkt za znajomość topografii sklepu.
Płaca, wiemy jaka jest. Za bycie kasjerem, doradcą, przedstawicielem banku, sprzataczem, ochroniarzem i kto wie kim jeszcze, zarobki są słabe. Wystarczy jeden dzień l4, jeden uż i masz gołą podstawę. A nawet jak masz premie, to jest zależna od obrotu i jest zabierana przez regionalanych za cokolwiek. Zwłaszcza jak masz tak humorzasta regionalna jaka jest A.G. na Dolnym Śląsku.
Klimatyzacja szwankuje w zasadzie od powstania sklepu. Jedno lato bez klimy. Drugie lato bez klimy, gdzie temperatura sięga 34stopnie. Ty się roztapiasz, klienci albo marudzą, albo Ci współczuja, albo w ogóle wychodzą ze sklepu. I siedzisz te 12h, bo nie ma mowy o wczesniejszym wyjściu.
Kierownik w Dzierzoniowie- brak asertywności, brak kompetencji do zarządzania ludźmi, rozwiązywania konfliktów, nieznający kodeksu pracy. Seksistowskie teksty "baby do miotly" albo "z facetami lepiej mi się pracuje, z tobą coś ciężko", były na porządku dziennym. Do tego jeszcze niesamowicie falszywy i mamy kierownika na miarę pseudo firmy, jaką jest Martes. Teksty do pracownikow "macie się słuchać starszych sprzedawcow, bo za nie zubordynacje co do starszych sprzedawcow..." (pisowania oryginalna). Powiedzcie mi kto, kto zatrudnia takich ludzi na to stanowisko? Kierownik w sieciowce, to znowuż żaden prestiż, ani skomplikowana sprawa, ale jakieś podstawy przecież trzeba znać, chociażby ortografii...
Uczenie nowych (starych też) pracownikow niewydawania paragonow za jedną rzecz, żeby nie obniżać współczynnika, to klasyk. Sama dostałam reprymendę od kierowniczka, kiedy wydałam "znajomemu" paragon za jeden artykuł. Kierownik, który jednemu ciągle bedzie zlecal najgorsza robotę, na drugi będzie tylko od pracy z klientem, bo dla niego ważne są wskazniki. Pamiętaj, im lepiej i więcej pracujesz, tym masz gorzej.
Zagrywki typu "obetniemy Ci premie za to że w poprzednich miesiącach wziąłeś uż lub l4" też były u nas stosowane przez regionalną A.G. Oczywiście oficjalnie odejmowali Ci punkty za co innego.
Regionalna A.G.- humorki, zmienianie zdania co tydzień, zabierania premii za byle co, gdy nie ma za co, albo za nie wiadomo co. "Jak Ci się nie podoba, to możesz zmienić prace", to jedyne jej wyjście z sytuacji. AG brak argumentów i odwagi, żeby porozmawiać z pracownikiem, gdy zajdzie taka potrzeba? :)
Oprócz nieudolności firmy w wielu kwestiach, fałsz, kłamstwa i obłuda, to domena tej firmy.
Podsumowując, jeżeli jesteś podatny na wpływy, a iq masz na poziomie mojego eks kierownika, do tego lubisz byc nieszanowany, wykorzystywany, dostawać ochłapy, to tak, ta praca jest dla Ciebie! Martes szuka takich ludzi jak ty. Firma udajaca profesjonalizm, firma udajaca standardy, podczas gdy nie spełniają nawet tych europejskich. Firma, która naotwierala sobie ponad 300 sklepow, w tym poza granicami Państwa, a nie radząca sobie z własnymi pracownikami i klimatyzacja. Martes, jesteście sto lat za murzynami! Tak, tak, żale się bo mnie zwolnili (za porozumieniem stron).
Plusy- w miarę elastyczny grafik, niestety często wędrujący, tj.: częste zmiany grafiku.
Płatne niedziele +
Jak ekipa jest w porządku, to się fajnie pracuje, można zjeść spokojnie, wyjść do sklepu, na fajkę kiedy chcesz, praca fizycznie nie najgorsza. Ale większość ludzi Martesa to osoby fałszywe, które tobie mówią jedno, a potem płaczą regionalnej i udają, że cię nie znają, byleby tylko zachować pracę.
Pozdrawiam