Witam. Długo myślałem, czy napisać komentarz, bo nie mam tego w zwyczaju. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłem i ja wyrazić swoją opinię. Może zacznę od krótkiego wstępu. W ITV miałem przyjemność pracować poł roku i był to czas na pewno niezmarnowany. Jak każda firma, posiada swoje plusy i minusy. Ponieważ pracowałem wcześniej w 3 innych firmach mogę odnieść się do innych przykładów a także do firmy, w której obecnie pracuję, ale to za chwilę. Niestety - ITV raczej nie odstaje standardami od innych "małej/średniej wielkości" polskich firm. Ale może zacznę od plusów. Do takich rzeczywiście można zaliczyć możliwość zdobycia doświadczenia w zakresie NAV ale raczej podstawowym zakresie (C/AL, instalacja, konfiguracja, a następnie Self Education w zakresie czegokolwiek), Certyfikacja Comarch oraz przede wszystkim współpracownicy, z którymi spędziłem (i do dzisiaj spędzam) kapitalny czas zarówno w pracy jak i po pracy, a także zdroworozsądkowe podejście do pracownika w momentach, które często dają się we znaki w życiu prywatnym (Dziękuję za wsparcie w trudnym okresie zarówno kierownictwu jak i PM i kolegom z pracy). I - niestety chyba na tym kończą się plusy. Teraz trochę mniej przyjemnie. Po pierwsze w ITV - rzeczywiście - pomimo tego, że jest niedużą firmą panuje lekki chaos organizacyjny. Zarządzanie projektami czasem można porównać do gry w piłkę nożną w podstawówce - w zależności gdzie piłka poleci, tam lecą wszyscy "zawodnicy" i ładują w tę piłkę ile się da byle się toczyła i wpadła do bramki. Jedynymi wytycznymi są bramka, czas i osoba posiadająca gwizdek. Kolejnym mankamentem wydaje się być to, że kierownik działu wdrożeń / programistów (nie mówię o kierowniku projektów) – nie za bardzo lubi dzielić się wiedzą dotyczącą wdrożeń od strony technicznej i merytorycznej z innymi konsultantami. Ogólnie wszyscy wiedzą iż jest to osoba z dużym zasobem wiedzy, niestety biorąc wszystko na siebie i nie dzieląc się z innymi obowiązkami, wiedzą itp (dopiero w momentach kiedy naprawdę zaczyna się coś sypać) sprawia, że wdrożenia zaczynają mieć spore opóźnienia, a sam zainteresowany ciągle nie ma czasu, zeby się porządnie przygotować do jakiegokolwiek spotkania. Bo ciągle i ciągle coś jest na głowie, co sprawia, że trzeba siedzieć po godzinach w domu zarówno w tygodniu jak I w weekend. Czy to jest sens pracy?
Kolejna kwestia to tak zwany nowotwór większości małych / średnich polskich przedsiębiorstw czyli próba tworzenia korporacyjnych procedur zarządzania ludźmi i procesami, które zmieniają się średnio co 2 miesiące przy zasobności przedsiębiorstwa w pracowników technicznych w ilości < 10.
Dalej – ponieważ ITV to tak naprawdę korelacja wielu innych i różnych firm, praca tutaj dla niektórych osób to tak naprawdę codzienne przewijanie się w tematach zarówno IT, jak i ekonomicznych, unijnych a kończąc na prawniczych…
Kolejnym problemem jest totalny, ale to totalny chaos w szkoleniach. O ile widać w tym dobre intencje pracodawcy o tyle jest to beznadziejnie zorganizowane (nie wiem czy to z winy ITV czy organizatora szkoleń) i dla niektórych ma to niekorzystny wpływ. Mam tutaj na myśli tych, którzy weszli we współpracę z ITV na zasadzie B2B i założyli własną działalność w celu świadczenia usług dla ITV. Dla takich osób szkolenia / certyfikacja dofinansowana z UE za pośrednictwem ITV i jeszcze jednej firmy jest bardzo uciążliwa, ponieważ harmonogram harmongramem, a szkoleń brak. Wiele takich osób na dzień dzisiejszy już nie pracuje w ITV, umowy na szkolenia podpisało, a jeszcze się nie odbyły. I – niestety – po wielu telefonach, rozmowach itp. sprawa niestety nie idzie w dobrym kierunku, bo na drogę sądową (nie przeciwko ITV) co generuje kolejne problemy. Dlatego – jako jedna z takich osób – gorąco odradzam zatrudnianie się w ITV na zasadzie B2B. Jeżeli tylko jest możliwość – umowa o pracę. Lub – jeżeli umiesz oszczędzać i załatwić sobie ubezpieczenie – umowa o dzieło.
Teraz może trochę o zarządzaniu projektami. Długo się zastanawiałem co napisać. I może krótko jak na to co bym miał napisać: Jak na firmę takiej skali, projekty są naprawdę duże. I wymaga to dużego przygotowania i zasobów do ich realizacji, których ciągle w ITV brakuje. A to przekłada się na średniej jakości zarządzanie projektami. Dodam, iż nie ma, i to pozwolę sobie podkreślić – NIE MA żadnego zarządzania ryzykiem, co jest jedną z głównych składowych zarządzania projektami. Dalej – brak porządnie sporządzanych analiz przedwdrożenowych, które stanowiłyby jakikolwiek punkt odniesienia do dalszych prac wdrożeniowch. Owszem – jakieś analizy na sztukę są robione (o ile są robione), jednak nie jest to ideał dla konsultanta. Niestety przyczyną tego jest jak zawsze – brak czasu na porządne opisanie i sporządzenie dokumentu co przekłada się na jego jakość i treść. Karykaturalnym przykładem jest projekt, który zastałem jako „w trakcie realizacji” gdy zostałem zatrudniony. Miałem „przyjemność” tworzyć do niego anal