Jakiś czas temu odbyłem rozmowę kwalifikacyjną w Warszawie na Domaniewskiej. Muszę przyznać, że było to dla mnie szokowe doznanie. Po pierwsze, przy wejściu przywitała mnie bardzo niesympatyczna recepcjonistka, a raczej nie przywitała, tylko całkowicie olała, kontynuując przez następne 10 – 15 minut PRYWATNĄ rozmowę telefoniczną. Ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze.
Zostałem następnie poinformowany, że muszę wszystkie moje prywatne rzeczy zostawić w szafce, gdyż ani pracownicy, ani goście nie mogą wnosić absolutnie żadnych rzeczy osobistych, nawet przysłowiowych chusteczek higienicznych. W związku z powyższym, mam pytanie do osób, które tam pracują lub pracowały: czy rzeczywiście ten zakaz jest bardzo rygorystycznie przestrzegany, czy naprawdę nic nie da się „przemycić” w kieszeniach i wnieść telefon lub chusteczki?? Czy mają Państwo robione rewizje osobiste, aby taki zakaz faktycznie wyegzekwować? Pierwszy raz w życiu stykam się z taką sytuacją…..
Gdy zapytałem, kto ponosi odpowiedzialność za rzeczy pracowników (lub gości) pozostawione w szafkach, poinformowano mnie, że „to jest kluczyk” i że „szafki są zamykane na kluczyk”. Czyli bardzo wymijająca odpowiedź. Poczułem się wtedy jak jaki (usunięte przez administratora) Czy Państwo, którzy tam pracujecie, nie macie takiego poczucia? Podejrzewają Was, że w osobistej torebce wyniesiecie jakieś cenne skarby z firmy?
Ciekaw jestem również jak w praktyce wygląda szkolenie. Zostałem poinformowany, że podczas szkoleń nie można robić notatek, bo przecież nie można wnosić żadnych notatników ani długopisów. Nowej wiedzy do przyswojenia pewnie jest dużo, jesteście w stanie to wszystko „zapamiętać na pamięć”?
Będę wdzięczny za odpowiedzi. Dzięki z góry.