ja - 2012-12-20 09:25:39
work - 2012-12-17 20:51:53
No nie przesadzaj... Doceniają. Tyle że w dość specyficzny sposób. Wystarczy, że potulnie jak baranek będziesz przytakiwał zwierzchnikom. I najlepiej bez zbędnego uzewnętrzniania emocji. Wtedy będziesz cacy. Nie liczy się tu twoja wiedzxa, czy umiejetności, lecz to, czy jesteś posłuszny. Nie łudź się, że to kiedykolwiek się zmieni. Ucz się na doświadczeniach innych. Paru z nas, których nie ma już między nami, wyciśnięto jak cytrynę. Nie wżzne było dla nikogo, co dali z siebie dla firmy, jak mocno się angażowali. Liczono się z ich zdaniem tylko na poczatku, gdy trzeba było rozkręcić produkcję. Potem sprowadzono ich "do parteru". Jedni nie wytrzymali takiego traktowania psychicznie i sami odeszli z firmy , względnie przeszli do innych komórek organizacyjnych. Innych zmuszono do odejścia. Bo mówli śmiało w oczy to, co im się nie podoba. Uważaj, żeby z tobą nie zrobiono tak samo.Mo że i ja się wypowiem. Mam mieszane uczucia związane z tym miejscem, z jednej strony doskonale wspominam większość osób, z którymi przyszło mi pracować. Można powiedzieć, że budowałem dział produkcji od podstaw. Widziałem jak przychodzą kolejne osoby, widziałem jak powoli, wspólnie, uczymy się i nabieramy doświadczenia. Był czas, gdy pracowało się na prawdę fajnie, było sporo pracy, ale jej efekty sprawiały satysfakcję. Jednak w pewnym momencie (do dziś nie potrafię powiedzieć kiedy) coś zaczęło się psuć. Pojawiły się wzajemne pretensje, zmienił się sposób zarządzania produkcja. Kierownik przestał być partnerem w dyskusji, stał się panem i władcą nie przyjmującym do wiadomości opinii innych niż własne. Ciągłe pretensje, zarzuty w kierunku swoich podwładnych, rozładowywanie frustracji, to fakt. Pracując na produkcji, możecie czuć się źle, możecie czuć się wykorzystywani i poniewierani, ale bądźcie pewni, że osoby, które pracują w tym dziale na innych stanowiskach niż produkcyjne też nie mają lepiej, chyba że w pełni zgadzają się z wizją pewnego człowieka. Pamiętam łzy koleżanek z planowania, po którejś z kolei serii pretensji i zarzutów w ich stronę, pamiętam nerwy i marną atmosferę pracy, dyscyplinujące "pogadanki" i tym podobne rzeczy. Pamiętam też publiczne upokorzenia niektórych osób. To wszystko prędzej czy później odbija się na psychice każdego człowieka. Żałuję tylko, że czasami idąc wzorem swojego szefa, swoją frustrację i napięcie w pewnym stopniu wyładowywałem też na Was. Mam nadzieję, że coś się wreszcie zmieni, bo dziś już wiem, że można pracować normalnie, w zdrowej, pełnej zrozumienia atmosferze, bez niepotrzebnych spięć i sztucznego tworzenia napięcia i stresu, gdzie przełożony jest partnerem, który pomaga rozwiązywać problemy, zamiast tworzyć kolejne.
Życzę Wam, aby i Wam udało się albo zmienić pracę, albo wreszcie doprowadzić pewne sprawy do porządku.Witam, czuję satysfakcję, że znalazł sie ktoś, kto podziela moją opinię. Smutna to jednak satysfakcja, bo oznacza, że nie mylę się w swoich obserwacjach. [usunięte przez moderatora]., miałeś nosa i życiowego farta, że w odpowiednim momencie porzuciłeś to (usunięte przez administratora) . Ciebie już nie ma, paru odeszło, a W. wywalili. Dzięki niekompetentnemu kierownictwu Dział Produkcji znalazł się na równi pochyłej i zmierza ku żałosnemu końcowi. Jeśli nic się nie zmieni na lepsze w sposobie myślenia tych ludzi, czarno to widzę. Jestem pewien, że gdyby sytuacja na rynku pracy była lepsza, niewielu ze "starej gwardii" tkwiłoby tu nadal. [usunięte przez moderatora] spieprzyli wszystko...