Zastanawiam się od czego zacząć ?? Od tych złych czy może trochę lepszych stron hmm ; z resztą ocenicie sami co lepsze a co gorsze. Mam nadzieję, że moje wypociny sprawią, że każdy sam wyciągnie odpowiednie wnioski.
Zaczniemy od początku, a więc moja współpraca z tą firmą zaczęła się "chwilę" temu, jeszcze za czasów kiedy na obszarze Górnego Śląska swoje usługi świadczyli Szwedzi z Vattenfall. Jak się nietrudno domyślić było to "parę" lat temu i moja obsługa klientów wiąże się z obsługą z zakresu energetyki (obecnie Tauron). Na starcie "słuchawkowej kariery" trzeba było wykazać się odpowiednimi "kompetencjami", posiadać MINIMUM wykształcenie średnie, przejść "skomplikowaną" rozmowę kwalifikacyjną (ja akurat należę do szczęśliwej części pracowników, którzy za tamtych czasów nie musieli na poczekaniu odpowiadać na pytanie typu: Wymień 10 funkcji parasola : ) Pozdrawiam A.M. - twa dwulicowość i zmyślne historie nie znają granic jak to pytanie z parasolem ). Przy wielkim farcie jak już się przeszło przez grube sito jednocześnie czując się jak gruby kawałek twardej gleby (ta wena mmm - alkohol i pora robią swoje :] za babole słowne z góry sorry ) zaczęło się pracę. Na starcie przedstawienie reguł, stawek, firmowych "guru" itp. Nawiasem mówiąc całkiem spoko wprowadzenie, ze wszystkimi masz być na "Ty" za wyjątkiem prezesa - wiadomo prezes jest tylko jeden, tak abyś czuł/a się swobodnie jak nowy/a w dobrej drużynie. Wszystko mówiło Ci witaj w doborowym towarzystwie, jesteś jednym z nas. Witaj! I żeby was nie zanudzać rzeczywiście póki były odpowiednie warunki współpracy pomiędzy firmą a zleceniodawcą było normalnie jak być powinno, czyli była kasa na koncie na odpowiednim poziomie, coś trzeba było zrobić ekstra ? Nie ma problemu pieniążki są dostajesz za to odpowiedni "hajs". Podnosisz kwalifikacje bo jest potrzeba ?? Też nie ma problemu, brali Cię na szkolenie, maglowali tak aby kompetencje były odpowiednie. Dbano o tak zwaną jakość. Coachingi z Jolą czy Justyną, wszystkie "ą", "ę" miało być jak szwajcarskim zegarku skręcanym skrupulatnie przez japońskie rączki, była ATMOSFERA PRACY a w ślad za nią było wynagrodzenie...
Aktualnie jak to piszę to w sumie stwierdzam, że opisywanie jak było nie ma większego sensu, ale chcę zwrócić uwagę osobom, które zarządzają tą firmą, że aktualne warunki pracy, które proponujecie swoim pracownikom mają się nijak do tego co było wcześniej. Oczywiście czasy się zmieniły, rynek outsourcingu się nasyca. Trudniej wygrać przetarg jednocześnie mając z tego zysk, ale na Boga. Szkolenia po 2-3 h, na które trzeba oddać nadgodziny albo iść na wolne żeby wyrobić "jakąś premię" ? Zabieranie kolejek (np. odczytowych) żeby nie dawać kilkudziesięciu złotych premii ?? Dawniej/normalniej za każde dodatkowe, w pełni płatne szkolenie przy obsłudze nowych kolejek otrzymywało się dodatkowe wynagrodzenie (normalne ?? logicze??), każda szanująca się firma wie, że ludzie jeśli pracownicy pracują więcej, mają więcej kompetencji, zarabiają więcej !! Aktualnie jak masz coś "nowego" (po BEZPŁATNYM bo tak to trzeba nazwać szkoleniu) praktycznie nic nie ma !! Wyjaśnienia firmy, że możesz wyrobić dzięki temu wyższe parametry, a tym samym lepszą premię jest jak nominowanie do pokojowej nagrody Nobla Kim Dzong Una, no ni (usunięte przez administratora) W praktyce osoby posiadające 3/4 maksymalnych kompetencji zarabiają podobnie lub tak samo jak konsultanci z maksymalnym skillem.
I teraz wisienka na torcie, człowiek z przysłowiowej "góry" - świętobliwie nam panujący W.R.
Człowiek, który na powyższe argumenty odpowiada: jak Ci się nie podoba to się zwolnij albo jak chcesz to się przenieś na inny projekt (kwintesencja kontrargumentacji i elokwencji) Człowiek "reprezentatywny", który w odpowiedzi na powyższe argumenty mówi, że jeśli masz umowę o pracę i masz wolne to firma nic z Ciebie nie ma i co lepsze mówi Ci to prosto w twarz. Człowiek, który obiektywnie rzecz ujmując nie powinien rozmawiać ze swoimi pracownikami w imieniu firmy a jest w firmie kim jest... Wiele się pozmieniało na minus, niestety.
Aktualnie gęsto zastanów się człowieku jeśli chcesz pracować w tej firmie, trudno aktualnie znaleźć plusy, może jedynie to, że słaba wypłata jest na czas i że trzy razy w tygodniu można zjeść dobrą zapiekankę z pieca. Jeśli trafisz do dobrej grupy to milej się pracuje, ale cóż z tego kiedy zderzasz się z taką ścianą i morale podupadają. Elastyczne godziny ?? Zapomnij jeśli nie znajdziesz kogoś z kimś można się zamienić zmianą. Może teraz łatwiej się dostać jak kiedyś, baaa nawet Ci kasę dają jak kogoś naiwnego przyprowadzisz i wytrzyma w tym bałaganie miesiąc, a zatrudniają obecnie ludzi nawet, którzy nie skończyli gimnazjum, nie obrażając nikogo. Sytuacja kadrowa jest słaba, non stop ludzie się