Ja w przeciwności do wielu smutków i żali wylanych w tym wątku postaram się podać chętnym do podjęcia pracy w W-support.pl informacje na tyle obiektywne na ile to możliwe. Opinie wyrobi sobie każdy sam po ewentualnym zdecydowaniu się i podjęciu pracy w serwisie. Fakty sprawdzone przeze mnie osobiście, jeżeli będzie inaczej to o tym wspomnę.
Co do mnie to pracowałem 9 miesięcy a hakiem, na stanowisku serwisanta technicznego i w oparciu o doświadczenia w tym okresie będzie ta opinia. Zwolniłem się jakiś czas temu.
OGÓLNIE. Żeby nie powtarzać podstawowych info od kolegi LuCa (pozdrawiam tak w ogóle :) ) Praca zmianowa pon-pt, możliwe soboty a) jeżeli jest dużo roboty, b) jeżeli masz ochotę, c) jeżeli kierownictwo ci pozwoli. Przy czym te 3 warunki muszą zajść jednocześnie jeżeli chce się przyjść w sobotę. Najpierw umowa pracę na 3 miesiące okresu próbnego, potem na rok, po tym okresie przedłużenie umowy znowu na kolejny rok. Rozmowa kwalifikacyjna jak ktoś wcześniej wspomniał, dostajesz telefon i instrukcje z obrazkami i 1-2 zdaniami po angielsku i masz coś tam wg instrukcji wymienić, prosta sprawa.
PRACA. Praca czysta, lekka, przy własnym stanowisku, w mojej opinii prosta, stricte manualna lub umysłowo-manualna przy czym ta druga trudniejsza i dużo bardziej czasochłonna, wszystko zależy jakie modele się naprawia i to de facto bardzo wpływa na osiągane wyniki. Po pewnym czasie monotonna, chyba że co rusz się bierze nowe modele, tylko ze wtedy trudno o wyrobienie normy. Norma w chwili mojego odejścia 21szt/8h. Czy to dużo czy mało? Jak wspomniałem dużo zależy od modeli jakie się naprawia no i nie oszukujmy się od własnych umiejętności, gdy ich brak to choćbyś dostawał same proste modele to normy nie zrobisz. Generalnie większość sobie z normą radzi, w ten czy inny sposób. I odnośnie tego radzenia sobie. Tutaj w ogólności również zgadzam z LuCa. Z mojej strony wygląda to tak, że każdy naprawia swoją wypracowaną metodą, której to czasami bliżej do jedynie słusznej instrukcji a niekiedy baaaaardzo daleko. Śmiem twierdzić, że nikt lub bardzo nieliczne osoby naprawiają w 100% zgodnie z instrukcją (zazwyczaj te, które nie mają na głowie normy lub zgodność z instrukcją ich napraw jest wysoce konieczna). Podczas pracy idzie poznać wiele, pozwolę sobie to tak nazwać „nieczystych zagrań naprawczych”. Czy i które z nich zdecydujesz się wykorzystać w naprawie twoja sprawa. Generalnie jeżeli się z tym nie wychylasz i nie afiszujesz to jest na to przymykane oko, choć wszyscy wiedzą jak jest. Prawdziwym jest powiedzenie: Jakość, jakość i jeszcze raz ilość.
SZKOLENIA. Zależy co rozumieć przez szkolenia. Szkolenia z języka ang raczej tylko dla pracowników starszych stażem ze względu na dużą rotację serwisantów. Lutowanie? Zapomnij. W chwili mojego odejścia sytuacja przedstawiała się następująco: Stanowisko lutownicze jest jedno centralne i odchodzi szybko w zapomnienie, ponieważ nowe modele to naprawa jedynie mechaniki. Jeszcze trochę i lutownice w firmie zobaczysz tylko na obrazku tudzież pokrytą kurzem w magazynie. Zatem jeżeli ktoś liczy, że sobie polutuje elektronikę to może o tym śmiało zapomnieć. Pod szkolenie można by podciągnąć 15-30 min prezentacje nowych modeli, które się chce naprawiać, niestety w realnej naprawie wiele nie pomagają (dopiero sama naprawa i jak wspomniał LuCa, reklamatorzy – do których pracy osobiście nic nie mam) skutecznie (bo boleśnie jeżeli zależy ci na premii, o której później) i szybko uczulają na konkretne podejście do konkretnego modelu. Wiedza raczej nieprzydatna poza serwisem, choć sama umiejętność naprawy i testowania urządzeń elektronicznych (niestety już niedługo jedynie mechaniczne naprawy) już bardziej.
ROZWÓJ. Cóż, jeden z powodów mojego odejścia. Brak rozwoju, awanse raczej symboliczne jeżeli chodzi o stawki, podobnie z tym co się robi, generalnie wszyscy naprawiają telefony. Czy to technicy czy teamleaderzy, różni to się jedynie ilością oraz innymi obowiązkami poza naprawą.
LUDZIE I ATMOSFERA. Może zaczynając od góry. Kierownictwo, z którym miałem osobiście do czynienia, przynajmniej wobec mnie było fer (poza jednym osobnikiem, z którym byłem zmuszony uzgadniać urlop z powodu braku osoby domyślnie za to odpowiedzialnej, urlopu w interesującym mnie terminie nie dostałem a traktowany byłem przez jegomościa z góry, jak jakiś prostaczek, osobnik nieświadomy jak srogo się co do mnie pomylił…), dostępni pod meilem lub osobiście, wystarczy przejść do hali obok. We wszystkich palących mnie kwestiach pytałem i uzyskiwałem odpowiedzi. Co do urlopów to wszystkie (poza wspomnianym), o które złożyłem podanie to dostałem, choć przyznaję, nie brałem ich wiele, nie zdarzyło mi się też chorować po 2 tygodnie co miesiąc jak co poniektórym, co pewnie też później wpływa na to czy się urlop dostanie wtedy kiedy się chce czy nie. Następni to teamleaderzy. Jest ich 4, po dwóch na zmianę, każdy opiekuje się jednym