No to czas najwyższy na podsumowanie pracy w LPP po 3 miesiącach (usunięte przez administratora)pracownika.
1. Zaczynasz pracę. Kierują cię na szkolenie, które nijak ma się do twojego planu dnia i oczywiście z wielkim fochem mówią, że "no ok, przyjdź chociaż na jeden z dni szkoleniowych". Idziesz na ten drugi dzień do wybranego przez nich sklepu do szkolenia. Stoi sobie "miła" (usunięte przez administratora), która zachwala pod niebiosa firmę, zarząd, prezesa, sklepy, sieć, kurde wszystko - nawet płytki w łazience. Dziewczyna nie ma na czym szkolić, bo oczywiście nie działa Internet, gada głupoty o prywatnych sprawach, do tego uważa, że "Prezes jest fantastyczny, bo ubiera się w sklepach sieci LPP i nie jeździ Porsche". A, no jak nie jeździ to spoko typek. :) Abstrahując, w Internecie można znaleźć z nim wywiady, jak to skromnie jeździ autobusem i Uberem. A mi jedzie czołg pod okiem.
2. Idziesz sobie do pracy na towarowanie, bo to nowo otwarty punkt. Pracujesz w pocie czoła, wytrząsa się nad tobą dziewczyna w twoim wieku, lub młodsza, bo nie potrafisz składać koszulek, a poza tym to za głośno się śmiejesz. Chodzi (usunięte przez administratora), nie robi nic poza łypaniem na ciebie spod byka, żre na twoich oczach, ale ty się nawet napić nie możesz, bo "wszyscy idą o jednym czasie na przerwę". Nie wiem w jakim celu ona tam była. Dekoratorka nawet pracowała równo z innymi, byleby usprawnić wszystko i się wyrobić, a ta w (usunięte przez administratora)stoi oparta o stolik i szefuje wzrokiem.
3. Po wszystkim dowiadujesz się, że sklep nie otworzy się (najprawdopodobniej) na czas, więc możesz sobie jechać na support, albo siedzieć na (usunięte przez administratora) w domu. Masz zlecenie, więc chcesz jak najwięcej zarobić. Okazuje się, że masz być wsparciem na 6 godzin w sklepie na drugim końcu miasta, gdzie dojazd zajmuje ponad godzinę? Czy to się opłaca? Oczywiście, że nie, ale według tzw. "góry" to DAR, że możesz zarobić.
4. Sklep jednak otwiera się na czas. Brak jakichkolwiek informacji o jego otwarciu. Sklep na (usunięte przez administratora), wylot z miasta. Mało kto wie o jego istnieniu, do tego umiejscowiony jest w samym rogu, więc wychodząc z nieopodal otwartej Biedronki, po prostu nie wiesz co to, z czym i w ogóle że to SINSAY, bo o nim oczywiście mowa. Starsze panie przychodzą z ciekawości. Ceny są dla nich podejrzanie niskie, więc to najpewniej badziew i chińszczyzna. Wychodzą z tego polskiego sklepu, ale ty wiesz, że koszulka, którą oglądały, uszyta została w Bangladeszu. :D
5. Pracujesz sobie, jest fantastycznie, kierownik cię chwali. Nagle zaczyna się ucinanie godzin. Ale hola! To nie tak, że tam 10 godzin na miesiąc, pojedynczo. To jest hurt! Większy niż w tym wspomnianym Bangladeszu! Z początku było to sporadyczne. Dziś mamy koniec sierpnia, a ja ze 121 godzin pracy zjechałam na 73 godziny. Czy kogokolwiek to obchodzi? NIE! Bo przecież jak nie masz wyrobionego planu, to znaczy, że nie ma aż tyle pracy, aby na zmianie było np. 5 osób. Nieważne, że na sklepie jest (usunięte przez administratora) dostawa jest w powijakach. Oni chyba myślą, że to się samo robi, a sprzedawca tylko z uśmiechem wita i obsługuje klienta.
6. (usunięte przez administratora) I WSZYSTKO ZEPSUTE! Drzwi automatyczne notorycznie świrują, drzwi od magazynów - oczywiście się nie domykają. Internet nie działa, zawieszają się aplikacje. Ba! Teraz wprowadzili nową do sprawdzania i metkowania towaru, ale niebotycznie utrudnia pracę! Drukujesz metkę, ładuje się wolno, musisz się cofać milion razy, nie łapie skanowanie. Cyrk.
7. Współpracowników i kierownictwo salonu jest świetne! Moim zdaniem ci ludzie się marnują, ale też się boją. Nie ma kto rozmówić się porządnie z kierowniczką regionalną, bo przecież "nie mów nic, bo cię zwolni". A za co? A no za to, że ona sobie NIE ŻYCZY dyskutowania. A ja sobie nie życzę traktowania pracownika, ba!, drugiego człowieka, jak (usunięte przez administratora). Bo przecież sprzedawca żyje powietrzem, nie ma rachunków i (usunięte przez administratora)trawę. Firma oczywiście rozwiesza magiczne kartki o prawach człowieka, etyce pracy i z tymi podobnymi badziewiami. Nawet jest numer na INFOLINIĘ POMOCY w pracowym kryzysie. :D
Czy polecam pracę? Oczywiście, że NIE! Odradzam z ręką na sercu. Może gdyby to była jakaś galeria, to sklep wyrobiłby normy i godziny by się zgadzały. Mimo to w sklepie "wolnostojącym" absolutnie nie radzę pracować, szczególnie na (usunięte przez administratora), bo zaplanujecie sobie budżet z wypłaty, a jedyne co będziecie mogli kupić, to waciki na promocji z shakeomatu w sąsiadującej Biedronce.